Moje przemyślenia

O internetowym gigancie, który nie ma odwagi, by ogłosić bankructwo - Yahoo! VS Facebook

30

Są takie momenty, że człowiek chce tylko krzyknąć “umrzyj wreszcie!” - mam na to ochotę zwłaszcza w sytuacjach, kiedy n-ty raz z rzędu czytam o tym, że Yahoo! albo kogoś pozywa, albo kogoś zwalnia, albo ktoś się z Yahoo! zwalnia i tak dalej. Jakim cudem ta firma jeszcze funkcjonuje? Nie mam pojęcia,...

Są takie momenty, że człowiek chce tylko krzyknąć “umrzyj wreszcie!” - mam na to ochotę zwłaszcza w sytuacjach, kiedy n-ty raz z rzędu czytam o tym, że Yahoo! albo kogoś pozywa, albo kogoś zwalnia, albo ktoś się z Yahoo! zwalnia i tak dalej. Jakim cudem ta firma jeszcze funkcjonuje? Nie mam pojęcia, za to wiem, że chyba nie ma nikogo, kto by wciąż myślał, iż dawny gigant ma jakikolwiek plan na rozwój.

Yahoo! pozwało Facebooka na tle patentowym. Już od dwóch tygodni wiedzieliśmy, że firma kombinuje, jak tutaj wyciągnąć forsę od Zuckerberga. Teraz jednak negocjacje zostały przerwane, a Yahoo! złożyło pozew do sądu - oskarża Facebooka o zbudowanie społecznościowego imperium w oparciu o technologie, do których patenty ma Yahoo!. Chodzi o patenty związane z reklamą i jej personalizacją, czy o kilka funkcji społecznościowych.

Jak czytamy w oświadczeniu Yahoo!:

Zainwestowaliśmy znaczną ilość zasobów w badania i rozwój przez te wszystkie lata, w rezultacie zyskaliśmy liczne opatentowane innowacyjne technologie, które inne firmy licencjonują. Technologie te są podstawą biznesu, który gromadzi ponad 700 milionów użytkowników miesięcznie i reprezentuje ducha innowacji, na którym opiera się Yahoo!. Niestety, kwestia Facebooka pozostaje nierozstrzygnięta i czujemy się w obowiązku udać się do sądu. Jesteśmy pewni, że wygramy.

A teraz zagadka dla Internautów - ile gigantycznych serwisów społecznościowych ma wielkie Y? Kiedy ostatni raz zawojowało Internet za pomocą innowacyjnej nowinki? Bah, kto z was w ogóle korzysta z usług Yahoo? No właśnie, tutaj jest pies pogrzebany - Yahoo, choć posiada patenty na kilka rozwiązań stosowanych na Facebooku czy nawet na Google+, to tak naprawdę nigdy tych rozwiązań nie wykorzystało. Ot, mamy więc klasyczną zagrywkę patentową. Yahoo!, które jak dobrze widać, upada, w panice szuka źródeł dochodu, które mogłyby pomóc firmie jeszcze trochę utrzymać się na powierzchni.

Yahoo! posiada patenty odnośnie personalizacji reklam, mechanizmów kontroli prywatności i kilku innych rzeczy. Nigdy ich nie wykorzystało - ani do własnego rozwoju, ani do zaskarżenia Facebooka - dopóki ten nie wszedł na giełdę, rzecz jasna. Teraz sytuacja się zmieniła, Facebook jest olbrzymem, którego trzeba ogołocić z kasy, bo “nasz zarząd jest za głupi, by dokonać reform, albo za tchórzliwy, by ogłosić upadłość” :).

Innymi słowy, wszystko po staremu, jankesi walczą o kolejne dolary posiłkując się pomylonym systemem patentów, Yahoo! błaga (drogą sądową) o pieniądze, bo utknęło w XX wieku (umysłami na pewno), a Zuckerberg i tak sobie pewnie z tego nic nie robi.

Staruszek Yahoo!, jak donosi All Things Digital, nie liczy już tylko na pieniądze - chce pozbyć się Facebooka z rynku na dobre. Bo przecież w patentach nie chodzi o to, kto jest innowatorem i kto pomysł rozwija i wprowadza w życie. W patentach liczy się to, kto pierwszy podpisał kilka śmiesznych papierków, które potem mógł z dumą zamknąć w sejfie i powiedzieć reszcie ludzi “całujcie mnie w pupcię” - no pardon mua, ale jak inaczej można te patenty rozumieć, jak się patrzy na działania takiego Y?

W mej skromnej opinii Yahoo! nie ma szans na drodze sądowej - jestem ciekaw, jak to Facebook rozegra :). A nawet, gdyby Yahoo! wygrało? Nic się nie stanie - kasa szybko wypłynie z konta, a firma znowu będzie szukać mamony, bo jej "duch innowacji" już dawno temu odszedł do światłą i reinkarnował się w Nepalu, co by nerwy ukoić...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu