Świat

O Gangnam Style, norweskim lisie i karierze w Sieci słów kilka

MS
Maciej Sikorski
32

Podejrzewam, że zdecydowana większość Czytelników kojarzy piosenkę Gangnam Style w wykonaniu PSY. Jednym utwór pewnie się podoba, inni reagują na niego alergicznie, ale nawet oni muszą przyznać, iż tytuł zrobił sporą karierę (zwłaszcza w Sieci) i na jakiś czas świat zwariował na jego punkcie. Wczora...

Podejrzewam, że zdecydowana większość Czytelników kojarzy piosenkę Gangnam Style w wykonaniu PSY. Jednym utwór pewnie się podoba, inni reagują na niego alergicznie, ale nawet oni muszą przyznać, iż tytuł zrobił sporą karierę (zwłaszcza w Sieci) i na jakiś czas świat zwariował na jego punkcie. Wczoraj dowiedziałem się, że w Norwegii stworzono dla niego konkurencję z lisem w roli głównej. Projekt dość ciekawy, ponieważ od razu widać, iż jest nastawiony na sukces w "internetach".

Dwie dekady temu ludzie zwariowali na punkcie Macareny i to chyba pierwsze masowe szaleństwo, jakie zapadło mi w pamięci. Potem były kolejne, a oprócz wspomnianego już Gangnam Style’a pojawił się np. Harlem Shake. Teraz jesteśmy na dobrej drodze do grupowego podskakiwania w maskach lisa, wykrzykiwania What does the fox say? i dorzucania do tego ciągów sylab, które raczej nic nie znaczą. Wszystko za sprawą piosenki The Fox w wykonaniu duetu Ylvis.

Na YouTube’a tytuł trafił tydzień temu i w tym czasie został obejrzany 12 mln razy. Liczba komentarzy? Ponad 60 tys. Całkiem niezłe wyniki, a to prawdopodobnie dopiero początek – media już podchwyciły temat i zacznie się darmowa reklama, która może się przerodzić w nową modę. Zapewne bardzo krótką, ale i tak prowadzącą do niezłej kasy oraz popularności. Najciekawsze w całym projekcie jest to, że sprawia on wrażenie stworzonego właśnie po to, by stać się internetowym hitem.

Wspominany już Gangnam Style cieszył się popularnością, która zaskoczyła wszystkich – na czele z samym PSY. Wszyscy poznali siłę promocji w Internecie i możliwości, jakie stwarza YouTube oraz inne media społecznościowe. To pewnie zainspirowało, inspiruje i będzie inspirować wiele osób, a Ylvis są tego najlepszym przykładem – stworzyli piosenkę i teledysk (z układem choreograficznym nawiązującym do tego z koreańskiego hitu), które idealnie nadają się na internetowy przebój: są dziwne, śmieszne, skoczne i zapadają w pamięć.

Nie chciałbym pisać o nowym rozdziale w historii tworzenia muzyki, ale z pewnością można mówić o zjawisku, które w ten rozdział może się przerodzić: tworzenie hitów z myślą O YouTube. Ten serwis przestaje być tylko jedną z dróg prowadzących do odbiorcy. On staje się celem samym w sobie. Coraz częściej sukces danego artysty mierzony jest nie w liczbie sprzedanych płyt, czy osiągnięciach w listach przebojów, lecz za pomocą liczby odsłon na YT. Norweski duet zdaje sobie z tego sprawę i umiejętnie wykorzystuje klimat.

Panowie przebrani za lisy z pewnością nie odkrywają przysłowiowej Ameryki tym, że w Internecie można się wybić i zarobić, ale z drugiej strony, nie przypominam sobie, by wcześniej ktoś kombinował tak mocno w celu stworzenia typowo internetowego hitu. Podejrzewam, że czeka nas wysyp podobnych projektów. O części pewnie nigdy nie usłyszymy, ale będą i takie, które staną się przebojem na przynajmniej tydzień – ludzie będą wrzucali swoje wersje do Sieci, na dworcach, w sklepach, w szkołach i biurach pojawią się setki osób wykonujących wspólnie jeden układ choreograficzny, a media i specjaliści z zakresu socjologii, psychologii oraz kilku innych "logii" znajdą kolejne tematy do analizy…

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu