87

O biznesie skarpetkowym, mikroblogach, marketingu i Indiach – wywiad z Virenem Bhandari!

Wywiad jest dość długi więc słowem wstępu powiem tylko, że rozmawiam z Virenem Bhandari na temat biznesu na skarpetkowo.pl, promocji na mikroblogach, rodzajach promocji własnego e-commerce, oraz o sytuacji w Indiach. Z przyjemnością czytałem odpowiedzi więc mam nadzieje, że i wam się spodoba. Zapraszam! 1. Czy możesz w skrócie opisać swój internetowy biznes i powiedzieć […]

Wywiad jest dość długi więc słowem wstępu powiem tylko, że rozmawiam z Virenem Bhandari na temat biznesu na skarpetkowo.pl, promocji na mikroblogach, rodzajach promocji własnego e-commerce, oraz o sytuacji w Indiach. Z przyjemnością czytałem odpowiedzi więc mam nadzieje, że i wam się spodoba. Zapraszam!

1. Czy możesz w skrócie opisać swój internetowy biznes i powiedzieć parę słów o sobie?
Biznes internetowy w moim przypadku składa się z kilku sklepów, najukochańszym „dzieckiem” jest sklep Skarpetkowo.pl. Parę słów o mnie: pochodzę z Indii, z wykształcenia informatyk, do Polski przyjechałem w 2001 r. Poznałem żonę przez internet i przyleciałem do Polski i… oto jestem. Ponieważ ciężko było o pracę w Polsce w moim zawodzie bez znajomości języka polskiego, wraz z żoną prowadziłem biznes w branży bielizna-odzież. W 2003 założyliśmy nasz pierwszy sklep internetowy i tak się zaczęła nasza przygoda z e-commerce. Teraz sklepów jest już sześć.

2. Skąd pomysł na skarpetkowo.pl? Czy możesz powiedzieć coś o genezie powstania serwisu, jak był tworzony, ile osób przy nim pracowało, czy dużo trzeba pieniędzy aby uruchomić taką działalność?
Latem 2006 r. wracaliśmy z żoną pociągiem z Białegostoku z wesela kuzyna. Na dworcu kupiliśmy Forbes’a do poczytania. W środku był artykuł o serwisie Finansowo.pl Rafała Agnieszczaka @ragni. Wpadliśmy na pomysł, aby założyć serwis – sklep internetowy o równie dźwięcznej nazwie. Skarpetkowo.pl – tylko i wyłącznie skarpetki, tylko i wyłącznie sklep dedykowany jednemu producentowi, firmie z Piaseczna pod Warszawą. Ich produkty miały niesamowite, całkowicie innowacyjne rozwiązania i właściwości, co do których sami mieliśmy spore wątpliwości (na przykład brak niemiłych zapachów po całym dniu noszenia czyli „antyzapachowość”). Osobiście testowałem a potem prosiłem też rodzinę i znajomych o testowanie skarpetek. Testy wypadły na medal, więc klamka zapadła – robimy sklep, o tym muszą dowiedzieć się ludzie! Tworzony był w zasadzie dwa razy: jesienią 2006 próbowaliśmy wdrożyć sklep na platformie IAI-shop, jednak zakończyło się niepowodzeniem, straciliśmy kilka miesięcy i trochę grosza. Na wiosnę 2007 druga próba wdrożenia, nowa grafika robiona „na kolanie”, wdrożenie zakończone sukcesem w ciągu trzech tygodni. W sumie sklep powstał przy pomocy kilku osób, przy dość skromnych środkach. Pomyśleliśmy, że najważniejsze to żeby ruszyło i poszło do ludzi, na zmiany designu czy inne przyjdzie czas (właśnie przyszedł, bo niebawem Skarpetkowo.pl będzie można oglądać w nowej odsłonie).

Od początku stworzyliśmy blog: po to aby komunikować się z ludźmi, powiedzieć im o nas, o naszych produktach i to nie w śmiertelnie poważny sposób, tylko lajcikowo. Temat skarpetek i brzydkiego ich zapachu dotyczy niemal każdej istoty ludzkiej, ale nikt o tym nie chce gadać. Więc trzeba rozładować atmosferę śmiechem, żartem, aby było dużo funu i nikt się nie obraził, ale spróbował produktu, który – choć to brzmi nieprawdopodobnie – pomoże jemu i jego otoczeniu uczynić życie milszym, przyjemniejszym i łatwiejszym. Blog zdobył II miejsce w konkursie „Firmowy Blog Roku 2008”, zaraz po… blogu mBanku ;) To dla nas ogromna satysfakcja, bo blog prowadzimy sami, nie zatrudniamy w tym celu żadnej agencji interaktywnej.


Nowy designe skarpetkow w przygotowaniu!


3. Czy da się utrzymać z sprzedaży skarpetek czy też sieci sklepów jakie w tej chwili posiadasz?
Swego czasu bodajże na Fashion TV taki program oglądaliśmy z żoną, o jednej pani, która stworzyła swoje imperium modowe, zaczynając swoją przygodę z modą od skarpetek. Zarobiła na tym swój pierwszy milion dolarów, więc jesteśmy dobrej myśli – ze wszystkiego da się utrzymać, pod warunkiem, że daje się ludziom to, czego potrzebują, robiąc to z pasją i zaangażowaniem. Zaczynaliśmy nasz biznes mając do dyspozycji kantorek 3mx1m, teraz mamy 200 metrów kwadratowych, po wyprowadzce z 50 metrów kwadratowych. Głównie dzięki naszym skarpetkom – po prostu ludzie je pokochali i uwierzyli w ten produkt. Cały czas mamy wrażenie, że to dopiero początek przygody, a to co najlepsze jest jeszcze wciąż przed nami. Wniosek jest taki, że ze sprzedaży skarpetek nie tylko można firmę utrzymać, ale nawet można ją rozwijać. W tej chwili udział obrotów Skarpetkowo.pl to ponad 50% całości obrotów całej firmy. Zatrudniamy 4 osoby. Z czego 2 zajmują się obsługą tylko Skarpetkowo.pl a pozostałe dwie resztą sklepów.

4. Uruchomienie sklepu internetowego w tych czasach to sprawa dość prosta – pytanie jak o swoim biznesie poinformować miliony użytkowników. Wiem, że jesteś bardzo aktywnym flakerowiczem – czy widzisz potencjał tego typu kanałach komunikacji?
Uruchomienie sklepu internetowego to tylko początek drogi. Dużo zależy też od tego, jakiego typu jest to sklep, czy wnosi coś nowego dla ludzi? Jeśli będzie to kolejny sklep niczym nie różniący się od setek mu podobnych, to nawet gdy miliony będą o nim wiedzieć, zawsze pozostaje pytanie: ale dlaczego właśnie tutaj miałbym coś kupić? W takie sklepy można włożyć miliony na promocję i nic z tego nie mieć. My zawsze szukaliśmy niszy. Jak poinformować innych, że jest coś fajnego co możesz im zaoferować? Po prostu powiedzieć im o tym: jeśli uznają to za interesujące to przyjdą. Flaker dał mi narzędzia, których potrzebowałem do merytorycznej dyskusji. Tutaj nie jestem bossem firmy, tylko normalnym człowiekiem, który pogada z innymi, pośmieje się, pokomentuje to i owo. Ponadto można zachować historię dyskusji, aby mieć jakiś punkt odniesienia na przyszłość. Dalej więc będę działał na Flakerze, robił flaktesty i komunikował się tutaj z ludźmi. Chciałbym aby moi klienci przez Flakera mogli nawet składać zamówienia.

Potencjał tego typu komunikacji jest ogromny: jest tutaj mnóstwo fantastycznych ludzi. Oni naprawdę chcą słuchać o naszych skarpetkach i testować je. Przedtem zwracaliśmy się do agencji e-PR, ale reakcją z ich strony był najczęściej śmiech: o czym mamy pisać? O skarpetkach, dobre sobie, tego się nie da, kogo obchodzą skarpetki. Inni przesyłali ofertę: o skarpetkach możemy pisać ale za (tu padała kwota absolutnie wzięta z kosmosu) bo to temat trudny, nudny i niepopularny. Dlatego zacząłem rozmawiać z ludźmi na mikroblogach, nie chciało mi się wierzyć, że nikt nie będzie zainteresowany produktem, który może zrewolucjonizować jego codzienne życie. I z tego też powodu zacząłem flaktesty: na koszt firmy wysyłać chętnym skarpetki do testowania. Posądzali mnie na początku o korupcję co poniektórzy, myśleli, że płaciłem osobom za ich pozytywne opinie (im zresztą też wysłałem skarpetki do testowania, po testach zyskałem pozytywną opinię). Tymczasem ludzie sami z własnej woli testują produkt (na początku musiałem ich namawiać, teraz zgłaszają się sami), dają opinie, przekazują informację znajomym, że taki produkt w ogóle istnieje i nie jest wymysłem rodem z science-fiction :) a na naszą infolinię zaczęły dzwonić osoby, które o produkcie dowiedziały się właśnie bo czytały na Flaker.pl i chcą go zakupić i wypróbować. To całkowicie inny sposób komunikacji niż tradycyjna reklama czy nawet PR w tradycyjnym tego słowa znaczeniu.

5. Wykorzystanie mikroblogów jako kanału komunikacji w biznesie wymaga sporo zaangażowania. Co jeśli kogoś nie interesują mikroblogi od strony użytkownika i chce ich użyć jedynie jako narzędzia do marketingu i promocji – czy ma jakąkolwiek szanse na dobre efekty?
Nie wyobrażam sobie założyć konto na mikroblogu tylko po to, aby molestować ludzi, zasypując ich swoimi ofertami. To jest po prostu nudne. Człowiek monotematyczny jest nudny dla innych. Poza tym inni łatwo wyczują kolesia, który jest tutaj tylko po to, aby coś zareklamować. Taki ktoś w społeczności nie wzbudzi zainteresowania, sam bym takiej osoby unikał. Jeśli się nie ma nic ciekawego do powiedzenia za wyjątkiem rozprawiania o swoich produktach to lepiej omijać mikroblogi. Mikroblogi to kanał komunikacji międzyludzkiej, tu można poznać bardzo ciekawe osoby, podyskutować (nie tylko o biznesie), wymienić poglądy czy pośmiać się. Trzeba po prostu lubić ludzi, lubić nawiązywać nowe znajomości i kontakty, promocja nie może być celem w samym w sobie. Trzeba być po prostu sobą. I rozmawiać z ludźmi po ludzku. Tego żadna agencja PR nie będzie umiała zrobić z bardzo prostego powodu: bo nie jest tobą. Nie zna produktu tak jak ty sam i nie jest z nim związana emocjonalnie, tylko robi to co robi za wynagrodzeniem. A ludzie to od razu wyczują.

6. Jakie jeszcze metody promocji i marketingu stosujesz dla swojego biznesu i jakie były najbardziej efektywne?
Sponsoring imprez na przykład. Ostatnio sponsorowaliśmy odzież dla kandydatek na miss w wyborach Bursztynowa Miss Polski oraz Miss Ziemi Elbląskiej, edycja 2008 i 2009. Dziewczyny wystąpiły w sukienkach z naszego sklepu internetowego, jedno wyjście było na sportowo i paradowały w skarpetkach ze Skarpetkowo.pl :) Jednak tego typu działania mają wymiar głównie wizerunkowy. Bardziej efektywny jest bezpośredni przekaz drukowany, czyli notki w czasopismach, o to dba nasza agencja PR, jedyna, która dała się przekonać, że temat skarpetek może być ciekawy i nie zdarła z nas z tego powodu ostatniej koszuli ;) Więc jest spoko! Ostatnio testowałem AdTaily, czyli reklamę na blogach w formie niewielkiego banera. Jest to bardzo fajne narzędzie, ale jego efektywność bardzo trudno stwierdzić, ponieważ korzystamy z niego od niedawna. Poza tym do przesyłek wkładamy taki mały gadżet, wywołujący ciekawość u większości ludzi, mianowicie zawieszkę zapachową do auta w kształcie skarpetki (z naszym logo oczywiście i adresem sklepu), gadżet wywołuje zainteresowanie, ponieważ jest nieco przekorny i kontrowersyjny – skarpetka… pachnąca? Bywają śmieszne sytuacje, na przykład kolega nas ostatnio poinformował, że będąc w Warszawie jechał taksówką, w której dyndała sobie nasza pachnąca skarpetka :) Nie wspomnę o tym, że każdy kupujący w Skarpetkowo.pl otrzymuje w paczce Certyfikat Obywatelstwa Miasta Skarpetkowo.pl – jest to taka forma nobilitacji: od tego momentu jest się członkiem pewnej społeczności i należy się do lepszego towarzystwa uświadomionych skarpetkowo osób, które wiedzą jak w nowoczesny sposób dbać o komfort i higienę swoich stóp.

7. W ostatnim pytaniu nawiążę do twojego pochodzenia. Jak wszyscy wiem Indie to kraj z olbrzymi potencjałem – nie myślałeś o ekspansji swojego biznesu do swojego kraju? Możesz powiedzieć coś o branży internetowej w Indiach i jak wygląda ona na tle tego co dzieje się w Polsce?
No tak, klimat w Indiach cieplejszy, więc z pewnością nasze skarpetki zrobiłyby tam furorę :) na razie wysłałem je mojej rodzince, są zachwyceni i nie chcą już nosić innych. Nota bene ekspansja już powoli ma miejsce, ponieważ oprócz Skarpetkowo.pl działa także jego anglojęzyczny odpowiednik – Sockscity.com a wkrótce zostanie uruchomiony Sockscity.co.uk. Dostajemy zamówienia z różnych krajów, z Indii również. Co do branży internetowej w Indiach, to e-commerce rozwija się bardzo dynamicznie, wzorce czerpane są głównie z rynku amerykańskiego. Są fajne startupy skierowane do rzeszy emigrantów: sklepy internetowe, w których można zakupić i wysłać do rodziny w Indiach tradycyjne słodycze, ubiory (sari itp.), typową indyjską biżuterię itd. czyli rozmaite prezenty. Polacy w tym dopiero raczkują, ale też emigracja tutaj świeżutka ;) Cechą charakterystyczną w Indiach jest to, że wartość serwisu nie jest określana miarą UU jak w Polsce. Tu liczy się aktywność userów czy kupujących. Jakość a nie ilość. Sprzedaż a nie UU. Poza tym często startupy są powiązane z lokalną społecznością (miasto, region), co jest związane z wielkością i rozległością kraju, a także różnorodnością kulturową w różnych jego regionach. Jakby nie było są anglojęzyczne, co może się przełożyć na zasięg globalny, w przeciwieństwie do polskich startupów, które są polskojęzyczne, a to znacznie ogranicza możliwość ich globalnego rozwoju i ekspansji i dotarcia do użytkowników posługujących się językiem innym niż polski. Sam miałem na początku tego typu problemy.

Viren – dzięki serdeczne za wywiad i wyczerpujące odpowiedzi. Życzę powodzenia w biznesie!