86

Jeśli nóżka do monitora to największy technologiczny problem tego tygodnia – coś z internetem musi być nie tak

Czy już ochłonęliście już po tym, jak Apple napluło wszystkim w twarz podczas ostatniej konferencji WWDC? Mam nadzieję, że tak - bowiem obserwowanie tego, co działo się w sieci przez ostatni tydzień bolało na tyle mocno, że zamykałem oczy widząc kolejny wpis o monitorze Pro Display XDR i kosztującej 3800 złotych nóżce do tego sprzętu.

Monitor Pro Display XDR kosztuje 19000 złotych, ale trzeba do niego dokupić nóżkę za 3800 zł

W skrócie. Apple na tegorocznym WWDC pokazało świetnie zapowiadający się profesjonalny monitor Pro Display XDR, który wyceniono na około 19 tysięcy złotych. Tak, do 1900 zł trzeba dodać jeszcze jedno zero. To taka kwota, za którą masa osób kupuje całkiem niekiepskie używane samochody i ta sama kwota, za którą praktycznie nikt w Polsce nie kupuje komputera. A to przecież “tylko” monitor. Bo komputer, który pokazano też nie należy do najtańszy – decydując się na dopasioną wersję Maca Pro z czterema kartami AMD Radeon Pro Vega II Duo i pozostałymi topowymi podzespołami trzeba wydać około 45 tysięcy…dolarów. Na nasze to około 170 tysięcy złotych. Znacie kogoś, kto zapłacił tyle za komputer? Bo ja nie. W tym momencie powinna zapalić się w głowie lampka z napisem “profesjonalny, ultradrogi sprzęt nie dla przeciętnego użytkownika”.

Zobacz nasze podsumowanie konferencji WWDC 2019

Czy to monitor wart takich pieniędzy? Czy to komputer wart takich pieniędzy? Nie mnie to oceniać – Apple samo zobaczy, czy posiadanie w swoim portfolio urządzeń kosztujących tak duże kwoty ma sens. Po prezentacji akcje Apple zdrożały o 3,7 procenta.

Miałem cichą nadzieję, że internet trochę wydoroślał, ostatni tydzień pokazał mi natomiast, że byłem w ogromnym błędzie. Memy porównujące nowego Maca Pro do tarki ze sklepu Ikea, tabelki porównujące ile gadżetów można kupić za kwotę, którą trzeba wydać na podstawkę do monitora. Analizy tego, czy Apple powinno sprzedawać uchwyt VESA i nóżkę w zestawie, czy może zrobić dwie oferty – jedną dla osób, które chcą monitor na biurku postawić, inną dla tych, którzy chcą go powiesić. Ci wszyscy “analitycy” nie tylko nie będą mieć tego sprzętu, ale nawet nie przejdzie im przez myśl by w ogóle rozważać jego zakup. Ja wiem, że temat jest chodliwy, że kliki i że zaraz ktoś napisze “Twój tekst też nic nie wnosi, chcesz popłynąć jeszcze na fali całej akcji”. Tyle tylko, że mi jest przykro nie z powodu ceny monitora, komputera lub nóżki, ale z uwagi na śmietnik, jaki dostałem w ostatnim tygodniu nie tylko w swoich social media, ale również w całym technologicznym internecie. A jeszcze zabawniejsze jest to całe oburzenie – jakby Apple kazało, wręcz zmuszało tych wszystkich ludzi na Twitterze i Facebooku do kupienia zarówno monitora jak i nóżki. Wydaje mi się jednak, że nic się w przeciągu ostatnich miesięcy nie zmieniło i tak, jak którykolwiek z producentów samochodów klasy premium nie zmusza nas do zakupu swojego auta z pakietem naklejek na progi za 30 tysięcy złotych, tak samo Apple nie zmusza nas do zakupu swoich topowych produktów. Wciąż możemy wybrać inne komputery z ich oferty, iść do konkurencji, tak samo jak w salonie Skody kupić sobie Fabię.

Podejścia do tematu profesjonalnego (a po cenie trudno uznać go za inny) sprzętu są różne i od lat wyznaję zasadę, że ofertę powinni analizować ludzie, którzy faktycznie taki sprzęt kupią. Wtedy zobaczylibyśmy, czy to rozwiązanie faktycznie jest odpowiednie dla odbiorców. Bo może jest i Apple zaproponowało najlepszy scenariusz, który docenią przyszli klienci doskonale widzący czy nóżka jest sim potrzebna, czy nie. Czy tacy klienci będą? Oczywiście – wiadomo, że nie na skalę podobną do sprzedaży iPhone’ów, MacBook-ów czy iPad-ów, ale są osoby i firmy, dla których wydanie kilkudziesięciu tysięcy dolarów na komputer Apple ma sens. Czy będą przeklinać i płakać w kącie z uwagi na koszt nóżki do takiego monitora? Nie sądzę. Czy Apple odpowiednio zbadało rynek zanim ogłosiło ceny i zawartość zestawów nowych sprzętów? Na pewno. Czy powinno się przejmować śmiechem na sali podczas prezentacji? Nie, bo nie siedział tam target dla tych sprzętów, tylko dziennikarze i blogerzy z MacBookami na kolanach.

Zobacz też: Oto nowy Mac Pro

Zastanawiam się tylko kto zaciera bardziej ręce – Apple, bo sprzeda nóżkę za prawie tysiąc dolarów, czy sklepy, w których ludzie nagminnie kupują tarki do warzyw aby zażartować z nowego Maca Pro i pochwalić się swoim kreatywnym pomysłem w sieci.