Zaroiło się nam od tanich tabletów na amerykańskim rynku, zaroiło. Wypuszczenie przez Amazon Kindle Fire podniosło ciśnienie niejednemu CEO i rozpoczą...
Moje zastanowienie ma dość retoryczny charakter. Barnes and Noble, aspirujący do bycia największym konkurentem Amazonu na amerykańskiej ziemi nie mógł pozwolić sobie na pozostawienie w swojej ofercie wysłużonego Nooka Color pierwszej generacji i musiał zaproponować swoim klientom nowe rozdanie. Amazon niejako wymusił na całej tej branży kierunek rozwoju, a ponieważ to on jest liderem, czeka, aż konkurencja zmęczy się w tej gonitwie, straci siły i padnie. B&N nie mógł pozostać z boku, gdyż na tak dynamicznie rozwijającym się rynku metoda drobnych kroków to stanie w miejscu.
Dlatego firma zdecydowała się, że jeszcze w tym miesiącu wypuści na rynek swoje nowe urządzenie. Termin nie jest przypadkowy. Dopiero teraz zamówione tableto-czytniki od Amazonu zaczną trafiać do klientów. Na razie niewiele wiadomo, jaki dokładnie będzie ten nowy Nook, ale Engadget dotarł do ciekawych informacji.
Przede wszystkim nowe urządzenie ma mieć 7 calowy ekran IPS VividView, procesor 1.2GHz dual-core OMAP4, 1GB RAMu, 16GB zamontowanej pamięci, wejście na SD oraz obsługiwać wszelkiego typu formaty, tak, aby dało się czytać ebooki, słuchać muzyki, oglądać filmy czy przeglądać sieć (a więc będzie i Flash). Nowy Nook Color prawdopodobnie będzie wyglądał tak samo, jak jego pierwsza generacja i wspierał wszystkie te usługi, którymi Barnes and Noble próbuje skusić swoich klientów. Cena – 249$ czyli o prawie 50$ więcej niż Fire czy Vox. Czym więc nowy Nook ma zamiar konkurować?
Czy to się tej firmie opłaci? Trudno powiedzieć. Wypuszczenie Nooka jest oczywistą potrzebą skalkulowaną na utrzymanie się w tym segmencie rynku ebooków. Jednak B&N myśli przede wszystkim o rynku amerykańskim, przy czym ma droższy niż Amazon tablet i mniej usług do zaoferowania. Nadrobić może lepszymi parametrami i otwartością, ale czy to wystarczy? Na pewno znajdą się nabywcy tego urządzenia, tutaj nie mam cienia wątpliwości. Firma ta ma kilka naprawdę ciekawych usług skierowanych do najmłodszych i sektora oświaty, że o naprawdę potężnie rozbudowanej ofercie książek nie wspomnę. Nie sądzę jednak, aby miała zagrozić pozycji Amazonu i sprzedaży Kindle Fire. Kindle Fire ma tę przewagę, że stoi za nim przebogata oferta Amazonu. Trudno nawet będzie konkurować z Kobo, gdyż firma ta stara się nabrać globalnego charakteru, już jest w kilku krajach, a swój tablet wyceniła na 200 dolarów. Jak będzie przekonamy się po pierwszych wynikach sprzedaży.
Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu