ipad mini 5
6

Nowy iPad Mini to taki Frankenstein, który czerpie po trochu z różnych modeli tabletów Apple

Ostatnie "ciche" premiery nowych produktów Apple wzbudziły sporo kontrowersji. Z jednej strony — to Apple, obok nich trudno przemknąć obojętnie i nie rzucić kilku słów w ich kierunku, co chyba nikogo specjalnie nie dziwi. Z drugiej — nie ma się co oszukiwać, że liczyliśmy na więcej i zaserwowane przez giganta aktualizacje niekoniecznie były na tyle dopracowane, że faktycznie było się z czego cieszyć. 

Nowy iPad Mini 5: poprawiona zeszła generacja i… nic więcej?

Niezawodne iFixit jak to ma w swoim zwyczaju — rozebrało najnowszego iPada Mini 5 na części pierwsze i dokładnie przyjrzało się temu, co tym razem zaproponowało nam Apple. I choć najnowszy mały tablet Apple z zewnątrz może i przypomina iPada Air, to zdecydowanie NIE jest to jego miniatura, a po prostu zaktualizowany iPad Mini 4. Ale czy to coś złego?

Zobacz też: Apple pokazało dwa nowe iPady! No dobra, prawie nowe…

iPad Mini 5 posiada taki sam akumulator jak poprzednik: 19,32Wh, ale na szczęście nie wszystkie elementy tej układanki pozostały takie same. Zgodnie z zapowiedziami: zaktualizowano procesor (znajdziemy tam A12 Bionic od Apple, ten sam, który napędza ostatnią generację iPhone’ów: XS, XS Max oraz XR), dodano 3GB DRAM LPDDR4X, a także nowe aparaty fotograficzne. Przednia kamera to teraz 7-megapixeli f/2.2 — ta sama, która trafiła do zeszłorocznego iPada Pro, który liczy sobie 10,5 cali. Poza tym jest to pierwsza wersja małego tabletu od Apple, która wyposażona została w funkcję True Tone — czujniki cały czas dokonują pomiaru światła otoczenia, i automatycznie dostosowują temperaturę barw ekranu do otoczenia. Nie można także zapominać o tym, że to pierwszy wariant obsługujący Apple Pencil.

iFixit każdorazowo po rozebraniu urządzenia wydaje swój wyrok, w ramach którego ocenia prostotę naprawy urządzenia. I jeżeli planujecie zakup iPada Mini 5, to nie mam dla was najlepszych wiadomości w tej kwestii. Urządzenie doczekało się oceny 2/10. Największym plusem całego przedsięwzięcia jest to, że śrubokrętem Phillips można bez problemu poradzić sobie z całym zestawem użytych tam śrubek. Niestety — wymiana baterii bez większego sensu została utrudniona, a wiele komponentów które stanowią osobne moduły zostało przylutowanych do płyty głównej. Chcąc wymienić przycisk Home i zachować jego funkcjonalność związaną z Touch ID, musicie pogodzić się z tym, że hurtem trzeba będzie wymienić… także ekran.

Frankenstein w wydaniu mini

Nowy iPad Mini to taki trochę Frankenstein, który złożony został z pomysłów (i podzespołów) trzech modeli iPadów. Na pierwszy rzut oka wygląda bowiem jak zminiaturyzowany iPad Air — ale nie dajcie się zwieść pozorom, bo wnętrze wygląda… jak miało to miejsce w poprzednich generacjach iPadów mini. Wisienką na torcie jest moduł kamery, który zaczerpnięty zostały z… ostatniego iPada Pro. Mimo wszystko jestem przekonany, że wszyscy użytkownicy preferujący opcje z mniejszym ekranem, będą z niego zadowoleni. No, przynajmniej do czasu, w którym coś się nie zepsuje.

Źródło