9

Nowo blogi i lifestreaming – przerażająca wizja przyszłości.

W Polsce popularność blogów stale rośnie, wszędzie na świecie blog jest już na tyle dojrzały, że ludzie zaczynają zastanawiać się co będzie dalej. W którą stronę rozwiną się blogi? a może znikną całkowicie ponieważ zastąpi je lifestreaming (taką teorię wysnuł ostatnio blog ReadWriteWeb). Wizja przedstawiona przez analityczny blog RRW jest według mnie dość przerażająca. Otóż […]

W Polsce popularność blogów stale rośnie, wszędzie na świecie blog jest już na tyle dojrzały, że ludzie zaczynają zastanawiać się co będzie dalej. W którą stronę rozwiną się blogi? a może znikną całkowicie ponieważ zastąpi je lifestreaming (taką teorię wysnuł ostatnio blog ReadWriteWeb).

Wizja przedstawiona przez analityczny blog RRW jest według mnie dość przerażająca. Otóż zamiast klasycznych blogów na których najważniejsza jest treść a nie wygląd, będą powstawały twory już tylko z nazwy przypominające blogi. Wewnątrz nowo blogów znajdziemy natomiast lifestreaming, czyli podawane w bardzo zdawkowej formie informacje (z dużym nastawieniem na treści multimedialne). Jest to oczywiście przykład uproszczający nieco samą ideę – wszystko jednak ma się sprowadzać do tego, że zamiast prowadzić bloga będziemy na nim streamować swoje życie i przemyślenia. Informacje te z kolei będziemy pobierać z różnych źródeł i serwisów w których aktywnie uczestniczymy.

RRW pokazali też kilka przykładów nowo blogów w których sidebar zastąpiony był widgetem z facebook a zamiast treści bloga widać widget prezentujący nasze ostatnie wpisy z friendfeed.




Cenię bardzo analityczne blogi takie jak RRW ale widzę w nich też często popadanie w zachwyt nad własnymi teoriami (i tak dobrze, że nie ma jeszcze tak dużo mentorskich zapędów jakie występują na naszych „analitycznych” blogach). Powyższy obrazek z nowo blogiem jest dla RRW zachwycający, dla mnie to nieco utopijna wizja przyszłości blogów.

Dlaczego moim zdaniem lifestreaming nigdy nie zastąpi treści na blogach? Przede wszystkim na chwilę obecną serwisy typu friendfeed są serwisami bardzo niszowymi o dość małej oglądalności. Nie dzieje się tak przez przypadek, mimo bardzo dobrego PR-u oraz masy informacji o lifestremingu w mediach jest on nadal postrzegany jako zabawka dla techno geeków.

Starałem się kiedyś wytłumaczyć osobie postronnej co to jest friendfeed i generalnie lifestreaming. Po pokazaniu wielu przykładów i możliwości serwisu padło dość typowe pytanie „po co”? oraz „a czy ktoś jest to w stanie wszystko przeczytać?”. Można powiedzieć, że osoba ta nie zrozumiała idei – pytanie tylko czy taka reakcja nie była właśnie czymś typowym.

To samo zresztą tyczy się wszystkich serwisów twittero podobnych, mimo iż szalenie popularne w blogosferze to jednak nie wzbudzające większego zainteresowania (możliwe, że występuje tu również problem ze zrozumieniem) u przeciętnego internauty, który nadal woli korzystać z komunikatorów internetowych.

Podsumowując – uważam, że dodatki z tak zwanego lifestreamingu z pewnością mogą urozmaicić klasyczne blog. Nie zastąpią one jednak nigdy tego co w tej chwili blogami nazywamy, tak samo jak mikroblogi nigdy nie będą konkurować z klasycznymi blogami (nie po to zostały wymyślone)

Nie chcę wyjść na obrońce jedynie słusznej formy blogów, tak naprawdę bardzo lubię zmiany. W tym jednak przypadku nie wyobrażam sobie aby klasyczne treści były zastąpione przez pismo obrazkowo opisowe.