22

[Od Czytelnika] Nowe Star Wars wybudzą moc, ale już wybudziły ciekawość

Ze zdumieniem czytałem tekst Pana Grzegorza Marczaka. W teaserze VII części Gwiezdnych Wojen można odczytać znacznie więcej szczegółów. Do tematu SW podchodzę maniakalnie. Teaser obejrzałem wielokrotnie. Nauczony tym, że nawet w minutowych zwiastunach gier da się znaleźć frapujące szczegóły, wiedziałem, że nie można pierwszego materiału dotyczącego siódmej części obejrzeć powierzchownie. Każda scena rodzi w mojej […]

Ze zdumieniem czytałem tekst Pana Grzegorza Marczaka. W teaserze VII części Gwiezdnych Wojen można odczytać znacznie więcej szczegółów.

Do tematu SW podchodzę maniakalnie. Teaser obejrzałem wielokrotnie. Nauczony tym, że nawet w minutowych zwiastunach gier da się znaleźć frapujące szczegóły, wiedziałem, że nie można pierwszego materiału dotyczącego siódmej części obejrzeć powierzchownie. Każda scena rodzi w mojej głowie wizję nowej jakości Star Wars.

1. Szturmowiec na pustyni.

Jeżeli zakładamy, że w pierwszej scenie przerażoną osobą jest Stormtrooper, to tylko w tej jednej scenie widzę wielki spoiler tego, na czym będzie oparta choćby część dalszej historii. Nie trzeba chyba tłumaczyć fanom sagi, że czarnoskóry klon jest po prostu czymś niepokojącym? Interpretując to po swojemu, można zabrnąć w niewłaściwym kierunku, ale najwyraźniej po 30 latach od wydarzeń z VI części, coś się wymknęło spod kontroli.

2. Robot-kulka.

Żeby zgodzić się z tym, co chcę za moment napisać, trzeba przyjąć mój punkt widzenia. Myślę, że Gwiezdne wojny jakie znamy, a te, które zobaczymy za rok, to nie będzie już ta sama historia. Sześć dotychczasowych części były bezsprzecznie oparte na jednej tylko postaci, jaką był Anakin Skywalker. I owszem, będzie to kontynuacja, będą części wspólne, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że niestety z wieloma ważnymi elementami Gwiezdnych Wojen, jakie znamy, będziemy się musieli pożegnać.

I takim elementem jest uwielbiana maskotka uniwersum – R2-D2. Na drugą scenę teasera patrzę jak na zapowiedź następcy tego charakternego robota.

3. Nowe hełmy szturmowców to nie tylko niezbędny redesign.

Nie wiem jak reszta fanów, ale ja na tym materiale w końcu dostrzegam w żołnierzach byłego imperium coś, co nie pozwala mi już traktować ich z przymrużeniem oka. Każdy na pewno pamięta jak nieogarnięci byli szturmowcy, zwłaszcza w części IV, V i VI. Fatalna celność i ogólne rozkojarzenie sprawiały, że film nadawał się do obejrzenia także przez najmłodszych. Było w nich coś komicznego i niegroźnego. I to się chyba właśnie kończy.

4 i 5. Scena z „paralizatorem”; Kokpit X-Winga.

Tu kolejna świetna wiadomość dla wielbicieli serii. Już miesiące temu, podczas pojawiania się pierwszych zdjęć z planu, było zapowiadane, że wiele elementów scenografii filmu zostanie fizycznie wykonana. Ta scena daje mi to poczucie prawdziwości, że tak odrealniony świat nie musi w obecnych czasach być wykonany w całości w blue-boxie.

6. X-Wingi w szyku bojowym.

Tu z kolei fantastyczny kompromis, bo nie ukrywam, dobrze jest wiedzieć o tym, że nie oglądamy filmu będącego wyłącznie animacją komputerową, ale od współczesnego sci-fi oczekuję także fantastycznych scen z efektami specjalnymi. I ta scena jest wyjątkowa. Dynamiczna, widowiskowa, jest jak ruchomy plakat, który chciałbym mieć nad łóżkiem.

7. Miecz.

To chyba jedna z najbardziej odważnych rzeczy, jakie zostały pokazane. Zmiana tak kluczowego dla rycerzy elementu budzi emocje i zapewne konsternację. Ale tutaj widzę to w takim samym świetle, jak scenę z toczącym się robotem. Czas na świeżość, wprowadzenie nowych rzeczy do świata, który już nie będzie taki jak wcześniej.

Polecam przyjrzeć się klindze tej niezwykłej broni. To już nie jest gładka plazma. O wiele więcej widać w tym żarzącego się płomienia, a jeśli dobrze się przyjrzeć, występują w tym świetlistym elemencie wyładowania podobne do elektrycznych. To zatem ewolucja, nowa technologia.

Nie można też nie wspomnieć o krzyżowych, krótszych częściach miecza. Nie mogę powiedzieć, że mi się to spodobało. Zresztą w czasach, w których panikę budzi zmiana layoutu facebooka trudno oczekiwać zachwytu. Wygląda dziwnie, inaczej, nie tego się spodziewałem, trudno mi się do tego przekonać, ale wiem jedno. Skoro ktoś skusił się na ten ruch, to nie mogę się doczekać walk z udziałem tych zabawek, bo widzę w tym ogromny potencjał. Kto wie, może za rok będziemy dyskutować o ich wyższości nad oryginalnymi mieczami.

8. Sokół Millenium.

Zamykająca scena teasera, ma wiele wspólnego ze sceną z X-Wingami, ale jest pchnięta o jeden krok do przodu – mamy tu ewidentną scenę walki. Scenę także zupełnie inną od tych, które widzieliśmy w „starych” Gwiezdnych Wojnach. Bo czy ktoś z Was kojarzy walki tych latających pojazdów w atmosferach planet? To, według mnie, zupełnie nowa jakość.

Zatem wciąż nic nie wiemy.

Podsumowując – nie ma w teaserze opowieści, nie wiemy co się wydarzy, ale myślę, że na rok przed premierą to by było za wcześnie. Nie tego oczekiwałem od teasera i cieszę się, że nadal jest to zagadką. Dostaliśmy natomiast bardzo ciekawe spektrum może nie kluczowych, ale jakże interesujących fragmentów, dających do myślenia, przygotowujących nas na dzieło wykonane z poszanowaniem historii, ale i z odważnymi zmianami. Do premiery zwiastuna czułem wielki dystans do pomysłu kontynuacji Star Wars, ale teraz wiem, że nie będzie to odgrzewany kotlet, a kolejna część wspaniałej uczty.