Microsoft

Nowe Lumie od Microsoftu są czarujące - pierwsze wrażenia

TP
Tomasz Popielarczyk
52

Targi IFA stały się miejscem premiery wielu interesujących urządzeń. Choć Microsoft nie należał do firm, które się tutaj prezentowały i całkowicie zrezygnował ze stoiska, to nowe Lumie 730 (735) i 830 dało się upolować m.in. w hali Vodafone. Jak po krótkim kontakcie wypadły w moich oczach? Micros...

Targi IFA stały się miejscem premiery wielu interesujących urządzeń. Choć Microsoft nie należał do firm, które się tutaj prezentowały i całkowicie zrezygnował ze stoiska, to nowe Lumie 730 (735) i 830 dało się upolować m.in. w hali Vodafone. Jak po krótkim kontakcie wypadły w moich oczach?

Microsoft podczas targów IFA uzupełnił swoje portfolio o dwie ważne pozycje. Pierwsza to Lumia 730 nazywana potocznie "selfie-fonem" ze względu na znacznie lepszy niż zazwyczaj aparat na froncie z matrycą 5 Mpix. Drugie z urządzeń, Lumia 830 jest natomiast modelem z nieco wyższej półki cenowej, ale nie na tyle by spustoszyć nasze kieszenie. W skrócie można by ją opisać jako "PureView dla mas".

Lumie 730 i 735 to tak naprawdę niemalże identyczne modele. Jedyną różnicę stanowi tutaj obecność modułu LTE w modelu z wyższym numerkiem. W praktyce oznacza to też nieco wyższą cenę - za wersję 3G zapłacimy 199 euro, a za LTE - 219 euro. W Polsce ten pierwszy, według niepotwierdzonych informacji, ma być wyceniany na niespełna 1 tys. zł.

Wizualnie smartfon przypomina trochę Lumię 900, która już dawno temu odeszła do historii. Widać to m.in. po kształcie oraz wykonaniu. Obudowa to bowiem jednolity kawałek poliwęglanu, który świetnie leży w dłoni dzięki mocno zaokrąglonym krawędziom. Minimalistyczny tył kryje jedynie obiektyw aparatu wraz z diodą doświetlającą. Na górnej krawędzi umieszczono gniazdo słuchawkowe 3,5 mm, a na dolnej port Micro USB. Wyświetlacz ma przekątną 4,7 cala i pracuje w rozdzielczości 1280 x 720 pikseli.

Smartfony z rodziny Lumia nigdy nie rozczarowywały pod względem wykonania. Nawet dolna półka cenowa pod tym względem prezentowała się bardzo przyzwoicie. Nie inaczej jest i tym razem. Próbowałem wyginać i uciskać obudowę nowej Lumii, ale ta, mimo usilnych starań, nie wydała z siebie żadnego dźwięku. Konstrukcja jest masywna, co sprawia, że mamy wrażenie trzymania w dłoniach smartfona znacznie droższego niż jest w rzeczywistości. Do działania nie można mieć oczywiście żadnych zastrzeżeń, ale to nie jest dla nikogo nowością. Windows Phone 8.1 działa jak działał, a więc bez przycinek, klatkujących animacji i spowolnień, a to wszystko na Snapdragonie 400 1,3 GHz z 1 GB RAM-u.

 

Lumia 830 o dziwo dysponuje tym samym procesorem i 1 GB RAM-u. Wyświetlacz pracuje w identycznej rozdzielczości, ale ma przekątną 5 cali oraz powłokę Gorilla Glass 3, która ma chronić przed ewentualnymi zarysowaniami i uszkodzeniami. Co istotne, w przeciwieństwie do poprzednika, ten model ma dodatkowe przyciski, a więc efektywna przekątna, na której jest pokazywany obraz to rzeczywiście 5 cali.

Jest to jednak już zupełnie inna filozofia wykonania. W oczy rzuca się tutaj przede wszystkim aluminiowa ramka, która nadaje całej konstrukcji znacznie większej solidności, a przy tym świetnie wygląda. W rezultacie mamy tutaj do czynienia z designem bardzo zbliżonym do chwalonej Lumii 930. Sęk w tym, że za tą ostatnią zapłacimy grubo ponad 2 tys. złotych. Tymczasem model 830 w Polsce będzie kosztował... 1,5-1,6 tys. złotych. Microsoft spisał się na medal, bo połączył ze sobą high-endową konstrukcję z zaskakująco niską ceną.

Największym atutem Lumii 830 ma być oczywiście aparat wykonany w technologii PureView. Jest to układ marki ZEISS składający się z 6 soczewek i wyposażony w matrycę 10 Mpix (na wideo jest błąd wynikający z tego, że Vodafone na plakietce opisującej model 830, informował o 20 Mpix) oraz optyczną stabilizację obrazu. Obiektyw ma jasność f/2.2, a wspierająca go dioda LED ma doświetlać fotografowane sceny w maksymalnej odległości 2 metrów. Wszystko to dopełnia fizyczny, dwustopniowy spust migawki. Czy można oczekiwać czegokolwiek więcej za takie pieniądze? Nie wydaje mi się.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu