23

Nowa Syrena i Polonez – czy to może się udać?

Firma FSO SYRENA w Kutnie S.A. wrzuciła właśnie do sieci film promocyjny, w którym pokazała kolejną wersję rozwojową samochodu nawiązującego do klasycznej peerelowskiej Syreny oraz koncept nowoczesnego Poloneza. Historia tej inicjatywy jest dość długa i zawiła, oprócz spraw czysto motoryzacyjnych w tle mamy zmiany wykonawców, dotacje unijne, śledztwo CBA oraz spór o nazwę. Czy Syrenka, a raczej na chwilę obecną Vosco, ma szansę stać się polską Teslą?

Ex-Syrenka czyli Vosco S106EV

Pokazane na filmie „Syrenki” wyglądają na projekt, który w zasadzie jest gotowy do sprzedaży. Według informacji podanych przez przedstawicieli firmy, samochód został już gruntownie przetestowany i rozpoczyna proces „małej homologacji” pozwalający produkować do 1000 szt. rocznie. Jeśli chodzi o wygląd, nie ma co ukrywać, nie jest to poziom designu dorównujący „nostalgicznym” Mini czy Fiatowi 500. W każdym elemencie na który spojrzymy, widać jakieś problemy z proporcjami a całość jest trochę nijaka, za bardzo wygładzona. Zdecydowanie zabrakło tu designerskiego pazura, o czym świadczy choćby to, że najatrakcyjniej prezentuje się użytkowy pick-up.

Wydaje się, że zauważyli to także twórcy tego samochodu, którzy poinformowali, że samochód w tej formie nie trafi do sprzedaży. Jeśli jednak ktoś ma nadzieję, że design nawiązujący do Syreny zostanie po prostu poddany liftingowi, ten się grubo myli. Docelowe Vosco (firma nie ma praw do nazwy Syrena) ma być agresywnie zaprojektowanym hatchbackiem, o modnych obecnie ostrych liniach, z kształtem Syreny niemającym już nic wspólnego.

Szczerze powiedziawszy, nie łapę tego pomysłu biznesowego. Firma kilkakrotnie podkreślała, że jej projekt ma być małoseryjny, samochodów ma być produkowanych kilkaset rocznie. W przypadku grania na nostalgii widziałbym jakąś szansę na… jako taką sprzedaż. Ale jeśli ma to być tylko drogi samochód nieznanej firmy, wyglądający jak standardowy koncernowy pojazd z początku XXI w. to nie widzę żadnych argumentów za tym, żeby ktoś miał go kupić zamiast samochodu uznanego producenta.

Historia projektu

Projekt Syreny, powstał w Kutnie w 2012 r., w wyniku współpracy firmy Polfarmex (producent leków i suplementów) z producentem samochodów specjalnych AMZ Kutno, produkujących między innymi samochody dla wojska i służb państwowych. Projekt „rewitalizacji” Syreny uzyskał 4,5 mln zł jako dotację  od NCBiR. Początkowo projektowano ją jako auto spalinowe, wykorzystujące podzespoły od General Motors, i efektem tych prac był zaprezentowany w 2015 r. model S201.

Szybko pojawiły się też problemy. Przede wszystkim GM nie chciało sprzedać, zbyt małej ich zdaniem, partii silników. W międzyczasie Syrenka musiała też zmienić nazwę, jak się okazało, prawa do tej nazwy posiadała współpracująca, z jeszcze wtedy dychającym, „oryginalnym” FSO, firma AK Motors, projektant konkurencyjnej, nowej Syreny (nota bene, znacznie ciekawiej zaprojektowanej). W efekcie projekt przewidziany do seryjnej produkcji w 2016 r. pozostał w zawieszeniu, co stało się zresztą przyczyną problemów z CBA, które postanowiło w 2018 r. zbadać, dlaczego samochodu nie ma jeszcze na rynku.

Kolejną zawieruchą było rozstanie z AMZ Kutno, w wyniku czego Polfarmex zdecydowała się powołać FSO SYRENA S.A., która od tej pory rozwija samodzielnie cały projekt. Dokonano wtedy poważnej zmiany koncepcyjnej, zmieniając kształt karoserii z charakterystycznego małego sedana na hatchbacka, kojarzącego się trochę z PT Cruiserem. Na fali pomysłów rządu chcącego dofinansować inicjatywy zmierzające do wyprodukowania polskiego samochodu elektrycznego zdecydowano się pójść w tę stronę, czego efektem była dotacja na 4,5 mln zł w 2017 r. i wersje EV widoczne na najnowszym filmie.

O technologii siedzącej pod karoserią wiadomo nie wiele, producent deklaruje zasięg powyżej 200 km, prędkość maksymalną ok. 140 km/h i pojemność baterii na poziomie 31,5 kWh. Ładowanie prądem stałym ma trwać ok. 1,5 godziny w ładowarkach miejskich lub 6 – 8 godzin przy ładowaniu z sieci domowej. Według zapowiedzi ze strony internetowej wersja spalinowa też ma pojawić się w sprzedaży. Samochód w takiej wersji homologację uzyskał już w 2018 r., ale do dziś nie pojawił się na drogach.

Polonez Premium

Na tym jednak nie koniec, zupełnie niespodziewanie pod koniec filmu przedstawiciele firmy zaprezentowali samochód koncepcyjny inspirowany FSO Polonezem. Wygląda ciekawie i na wskroś futurystycznie, ale w jego przypadku kompletnie nie widzę ekonomicznego sensu. Wdrożenie tak skomplikowanego projektu klasy premium, do produkcji na poziomie Tesli S, wymagałoby kolosalnych inwestycji. Produkcja ręczna też windowałaby cenę na poziomy takie, które dla sprzedaży wymagają silnej marki.

Polonez poza Polską i może paroma zakątkami Egiptu nie jest znany, a tam, gdzie jest, nie ma najlepszej opinii… Kto miałby być adresatem takiego samochodu? Już bardziej zrozumiałbym próbę nawiązania do Tarpana jakimś SUV-m. Pozostają dwie opcje, to koncept mający tylko i wyłącznie przyciągnąć uwagę do firmy i projektu Vosco, ale jeśli taki był plan, to bardzo źle rozgrywają go marketingowo. Drugą możliwość jest taka, że prototyp ma być pretekstem dla kolejnego wniosku dotacyjnego…

Marketing? Nie wygląda to dobrze..

Żeby sprzedać drogi samochód nieznanej marki, bazując tylko na nowoczesnym stylu i modzie na elektryki, trzeba mieć genialny pomysł marketingowy. Tutaj FSO Syrena ma sporo do nadrobienia, bo ich materiały wyglądają po prostu źle. Strona www wygląda jak sprzed dziesięciu lat a film promocyjny z prezesem czytający z kartki i patrzącym na końcu na operatora idealnie go uzupełnia.  Ujęcia samochodów, głównych bohaterów filmu, są rodem z prywatnych ogłoszeń motoryzacyjnych na olx, zupełnie przypadkowe. ElectroMobility Poland, pomimo że pokazało tylko fragmenty swoich prototypów, już na tym etapie robi znacznie lepsze wrażenie. W materiałach FSO Syrena dobrze wyglądają tylko wizualizacje samochodów zaprojektowane przez  Damiana Wolińskiego. I tak już na koniec, co to za nazwa, Vosco…

Krótko mówiąc, raczej nie jesteśmy świadkami narodzin polskiej Tesli. Nawet biorąc pod uwagę niskonakładowe plany produkcyjne firmy, nie widzę tutaj potencjału marketingowego, który zagwarantowałby sprzedaż tych kilkuset egzemplarzy rocznie. Zwłaszcza że gdy odetną się od grania syrenkową nostalgią, ten projekt raczej nie wzbudzi już nad Wisłą żadnych uczuć. Może dobrze wyceniony pick-up miałby szansę,  ale czy przy takich „nakładach” ciężko uwierzyć w niską cenę tego samochodu.

Życzę im oczywiście jak najlepiej, podziwiam, że doprowadzili te samochody do stanu, w którym da się je produkować i sprzedawać. Mam jednak wrażenie, że jako projekt biznesowy przemyślano go tylko do etapu wzięcia dotacji, a dalej to takie polskie „jak się uda, to fajnie, jak nie, to co przeżyliśmy to nasze…”

Strona firmy: kfso.pl

Zdjęcie Syrenki S201: Jakub „Flyz1” Maciejewski / wikipedia