Moje przemyślenia

Notebook w szatach Ultrabooka - nasz test HP Envy 14 Spectre

PP
Paweł Piskurewicz
22

HP Envy 14 Spectre zadziwia już od pierwsze kontaktu. Wywołuje również skrajne emocje. HP włożył wiele starań, aby jego produkt odróżniał się od innych, świadczy o tym chociażby szklana obudowa. Jednak w tej pogoni za innością i wyjątkowością zatracono cel, to czym powinien być ultrabook....

HP Envy 14 Spectre zadziwia już od pierwsze kontaktu. Wywołuje również skrajne emocje. HP włożył wiele starań, aby jego produkt odróżniał się od innych, świadczy o tym chociażby szklana obudowa. Jednak w tej pogoni za innością i wyjątkowością zatracono cel, to czym powinien być ultrabook.

Pierwsze wrażenia: opakowanie, dodatki, zestaw

Najmniej istotny element całego zestawu, ale widać że producent poświęcił mu sporo uwagi. Pudełko jak i jego zawartość ma nam zapewnić poczucie wyjątkowości. Instrukcję opakowano w wiązaną papierową kopertę, ładowarkę umieszczono w płóciennym worku, a do całości dodano sporej wielkości szmatkę, wypis najbardziej niezbędnych skrótów oraz pokrowiec na naszego ultrabooka.

Na uwagę zasługuje również pomysłowa ładowarka. Umieszczono na niej złącze USB, powinno odciążyć te osadzone w samym komputerze.

Sam sprzęt prezentuje się okazale aż do momentu pierwszego kontaktu. Wspominał już o tym Grzegorz, każdy element obudowy HP Envy 14 Spectre  łaknie naszych odcisków i nosi je dumnie niczym żołnierz blizny. Szklane wykończenie wygląda ładnie i elitarnie tylko wtedy gdy nie mamy z nim kontaktu. W przypadku czegoś tak mobilnego jak ultrabook, niestety jest to nieuniknione. Widać mądrość producenta, który dołączył do zestawu szmatkę. Niestety to wykonanie bardziej irytuje niż zachwyca.

Krytyczne uwagi nie dotyczą jakości wykonania. Tutaj wszystko stoi na jak najwyższym poziomie. Nic się nie wygina, nie łapie luzów, a my mamy odczucie obcowania z solidnym sprzętem. Górną część HP Envy 14 Spectre z obu stron pokrywa szkło Gorilla Glass. Niestety nie było zgody na testy wytrzymałości, więc jak na razie mogę stwierdzić tylko jedno: niepotrzebnie komplikuje i utrudnia korzystanie z tego sprzętu. Przy małym walorze estetycznym sprawia, że ekran jeszcze mocniej odbija to co jest przed nim, a obudowa łapie nasze odciski.

Szkła użyto także pod klawiaturą, dookoła trackpada.

Ultrabook?

Gabarytami i wagą daleko HP Envy 14 Spectre do miana ultrabooka. Waga 1,8 kg oraz wymiary 327 x 220 x 20 (podane w milimetrach) wcale nie dodają poczucia ultra lekkości i mobilności. Pokazując ten model grupie znajomych, w tym osobom, które na co dzień nie interesują się nowinkami technicznymi, za każdym razem słyszałem coś w stylu „myślałem że ultrabooki są lżejsze i cieńsze”.  Podróżowanie z HP Envy 14 Spectre w plecaku, czy też torbie nie jest wielką przyjemnością.

Osoby o grubych palcach mogą mieć mały problem z podniesieniem ekranu. Krawędź za która mamy chwycić jest bardzo mała, a i sam zawias niezwykle toporny (to akurat plus). Gdy już do tego przywykniemy docenimy fakt, że da się go otworzyć jedną ręką bez obawy o to, że całość podniesie się z biurka.

Chłodzenie:

Temperaturę najbardziej oczujemy pod prawą dłonią (nawet przy normalnej pracy) oraz na naszych nogach, gdy to na nich spoczywa ultrabook. Dzieje się tak dlatego, że projektanci umieścili kratkę wentylacji w tylnej części obudowy. Podczas pracy z mocnym obciążaniem podzespołów nogi podwiewa nam ciepłe powietrze. Kolejnym miejscem w którym da się odczuć podwyższoną temperaturę jest górna część, tuż przed monitorem, a nad klawiszami funkcyjnymi. Przy standardowej pracy nie czuć zbyt mocno wzrostu temperatury, nawet pomimo panującej obecnie pogody. Ma na to wpływ szklane wykończenie pod naszymi dłońmi, niweluje ono ciepło.

Problem jest z dźwiękiem chłodzenia. Pomimo tego, że jest cichy, to jego dziwna tonacja sprawia, iż dociera do naszego ucha nawet przy mało wymagającej pracy.

Jak się na tym pracuje?

Jeżeli przymkniemy oko na odbijający wszystko ekran oraz inne estetyczne walory, HP Envy 14 Spectre przemienia się w bardzo dobre narzędzie pracy. Testowy model posiadał procesor Core i5-3317u 1.70 ghz ULV dysk SSD o pojemności 128 GB oraz 4 GB pamięci ram. Przy tej konfiguracji, nawet pomimo wielu aktywnych aplikacji komputer pracował bardzo stabilnie. Czynnikiem pozytywnie wpływającym na pracę, jest bardzo szybki start oraz błyskawiczne wybudzanie. Zaraz po otwarciu pokrywy sprzęt jest gotowy do pracy.

Klawiatura jest kolejnym mocnym punktem testowanego sprzętu. Pisze się na niej bardzo wygodnie, a stopniowane podświetlanie znacznie ułatwia pracę przy słabszym świetle. Niestety, nawet pomimo godzin dziennych, klawiatura nie wygasza się. W połączeniu z odblaskowym ekranem nie jest to najlepsze rozwiązanie. Pewne problemy mogą sprawiać również klawisze skrótów. Uruchamiamy je inaczej niż w większość laptopów. Przykładowo aby zwiększyć lub zmniejszyć moc podświetlenia wciskamy f5 i strzałki dół/góra. Trackpad zaskoczył mnie swoją czułości. Bardzo często niewłaściwie zaczytywał moje gesty co skutkowało np. powiększeniem strony zamiast jej przewinięciem. W jego górnej, lewej części umieszczono wyłącznik. Wystarczą dwa szybkie stuknięcia i już jest dezaktywowany.

Wcześniej wymienione wady sprawiają, że praca na dworze, zwłaszcza w słoneczne dni przyprawia o ból głowy (dosłownie i w przenośni). Ekran z jednej strony odbija co się da, z drugiej łapie wszystkie możliwe odciski.

Bateria:

Przy moim standardowym obciążeniu podczas pracy (w tle aplikacje producenta oraz: Dropbox, SkyDrive, TweetDeck, Opera (około 10 zakładek) Firefox (około 8 zakładek), Word, Zune, paint.net, internet przez wi-fi) bateria starczyło na blisko 4h. Nie jest to może deklarowane 9,5h, ale wynik i tak bardzo dobry. Zwłaszcza, że moja jedyna ingerencja w ustawienia wiązała się z wybraniem zaleconego trybu „oszczędnego”. Prawdopodobnie przy dłuższej zabawie z opcjami, wynik ten można znacząco polepszyć.

Multimedia:

Dzięki swojemu ekranowi 14-cala HD+ o rozdzielczości 1600x900 pikseli prezentowany obraz jest wyśmienity. Gdyby nie moc odblaskowa ekranu, byłbym w nim zakochany. Zachwyca także kąt widzenia. Oglądanie filmów, zwłaszcza w jakości HD to czysta przyjemność. Zastosowanie w HP Envy 14 Spectre systemu Beats Audio sprawia, że po raz pierwszy przy korzystaniu z multimediów na sprzęcie mobilnym nie miałem potrzeby sięgania po zestaw głośnikowy. Uroku dodaje standardowe pokrętło głośności. Dzięki niemu możemy w szybki sposób regulować dźwięk jak też szybko go wyłączyć.

Kąt odchylenia ekranu nie należy do największych. Utrudnia to korzystanie z HP Envy 14 Spectre w bardziej mobilnych pozycjach.

Dodatki:

W standardzie otrzymamy pełne, darmowe wersje Adobe Photoshop Elements 10 oraz Premiere Elements 10. Do tego 2 letnią subskrypcję na pakiet Norton Internet Security oraz standardowo- Microsoft Office 2010 Starter Edition.

Urządzenie posiada dwa gniazda USB (jedno 3.0), moduł NFC, czytnik kart pamięci (SD/MMC), gniazdo HDMI, wyjście combo na mikrofon/słuchawki, kamerę HP TrueVision HD, port RJ45, mini display, Ethernet, Bluetooth.

Notebook w szatach Ultrabooka

Od początku korzystania z HP Envy 14 Spectre miałem wrażenie, że nie jestem grupą docelową tego produktu. To nie oznacza, że nie liczy się dla mnie wygląd czy też jakość wykonania, jednak te dwa czynniki nigdy nie powinny przeważać nad użytecznością. HP Envy 14 Spectre w większości mobilnych sytuacji irytował. Dopiero robiąc z niego komputer stacjonarny, stawiając go spokojnie na biurku w przyciemnionym pokoju zaczynałem doceniać jego uroki. Ale czy tak powinien funkcjonował sprzęt mianujący się tytułem ultrabooka? Oczywiście posiada on wszystko co niezbędne, ma rewelacyjną jakość obrazu oraz dźwięku, a czas startu jest błyskawiczny, ale czy to wszystko warte jest ceny 1000$ + (ceny w naszym kraju to około 4-5 tyś)?

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

hpRecenzjaultrabook