5

Norweska armia używa Oculus Rift do prowadzenia pojazdów opancerzonych

Chociaż projekt zaczął swój żywot jako gadżet dla miłośników wirtualnej rozrywki, to zgodnie z przewidywaniami wielu obserwatorów rynku, a także inwestorów, szybko znajduje swoje miejsce w innych dziedzinach życia. Może akurat nie o takim wykorzystaniu myślał Lucky Palmer, kiedy w garażu składał pierwsze prototypy Oculusa, ale z drugiej strony… kto wie? Norweskiej armii bardzo spodobał […]

Chociaż projekt zaczął swój żywot jako gadżet dla miłośników wirtualnej rozrywki, to zgodnie z przewidywaniami wielu obserwatorów rynku, a także inwestorów, szybko znajduje swoje miejsce w innych dziedzinach życia. Może akurat nie o takim wykorzystaniu myślał Lucky Palmer, kiedy w garażu składał pierwsze prototypy Oculusa, ale z drugiej strony… kto wie?

Norweskiej armii bardzo spodobał się Oculus Rift, gogle wirtualnej rzeczywistości tworzone przez firmę Oculus VR, niedawno kupioną przez Facebooka za dwa miliardy dolarów. Dzięki temu urządzeniu możliwe jest ułatwione prowadzenie pojazdu opancerzonego, bez wystawiania się na ostrzał.

Owszem, zazwyczaj w transporterach pojawiają się rozmaite systemy, kamery i tym podobne, umożliwiające nawigację, jednakże najwygodniejsze pozostaje wystawienie głowy przez kierowcę z włazu. To oczywiście bardzo niebezpieczne, jeżeli jest się wystawionym na ostrzał. Inżynierowie norweskich sił zbrojnych zamontowali jednak na pancerzu kilka sferycznych kamer wideo, podłączyli je do peceta, a do niego z kolei gogle Oculus Rift. Całość zostaje spięta przez dedykowane oprogramowanie, co pozwala kierowcy, mającemu na oczach sprzęt, na obserwowanie tego, co dzieje się wokół, w sposób naturalny. Padają nawet porównania do… gier z serii Battlefield.

Nie trudno sobie wyobrazić, ile jest zalet stosowania takiego rozwiązania, poza oczywistym zwiększeniem bezpieczeństwa kierowcy. Zamiast korzystać z rozmaitych kontrolek i wskaźników, możemy wyświetlać różne informacje (prędkość, ilość paliwa, itp.) na „ekranie”. Armia norweska widzi także inne zalety tego systemu. Jest po prostu tanie. Zastosowano „zwyczajne” kamery, kosztujące około 2000 dolarów sztuka, do tego dochodzi koszt komputera osobistego i oczywiście same gogle, czyli 350 dolarów. W porównaniu z systemami tworzonymi na potrzeby wojska na zamówienie, to grosze.

Z jednej strony, wydaje się trochę niepokojące – wojna faktycznie może zacząć przypominać grę wideo i to w stopniu do tej pory niewyobrażalnym. Z drugiej, ile jest sensu w psioczeniu na postęp technologiczny?