22

Pamiętacie te modele Nokii? Dałbym wiele, żeby wróciły w pełnej chwale

nokia xpressmusic
Nokia jadąc na fali sentymentu odświeżyła model 5310. Niestety, odarła go z jakichkolwiek zalet pierwowzoru.

Nie tak dawno temu (czyli po mojemu licząc jakieś 12 lat) to, że w jednym urządzeniu mamy zarówno telefon, jak i odtwarzacz muzyki czy aparat fotograficzny nie było wcale takie oczywiste. Dobrze pamiętam te czasy, w których ludzie na forach argumentowali, że odtwarzanie plików .mp3 przez słuchawkę wcale nie jest dobrym kierunkiem rozwoju tych urządzeń, ponieważ jak ktoś chce słuchać muzyki, to ma przecież od tego inne urządzenie. W tych właśnie czasach Nokia (chyba po raz ostatni w historii firmy) pokazała, że jest w stanie przewidzieć w którą stronę będzie rozwijał się rynek i zaprezentowała klientom niezwykle bliską mojemu sercu serię urządzeń – XpressMusic.

Dlaczego telefony XpressMusic były takie wyjątkowe?

Seria XpressMusic składała się z kilkunastu telefonów, chociaż mi w pamięci szczególnie utkwiły 3 modele. Przede wszystkim 5220 XpressMusic, ponieważ był to telefon użytkowany przeze mnie, 5310 (telefon mojego przyjaciela, ikona serii) i 5800 – model który bardzo chciałem mieć, jednak w tamtym czasie raczej nie mogłem sobie na niego pozwolić. Nie miałem wtedy pojęcia, że Symbian okaże się ślepą ścieżką w rozwoju oprogramowania na smartfony.

nokia xpressmusic

Bez względu na to, którą Nokię z serii XpressMusic wybrałeś, mogłeś być pewien, że na pokładzie będzie zestaw trzech funkcji. Po pierwsze – obsługa kart pamięci, co wtedy wcale nie było oczywiste.  Różne były obsługiwane pojemności, od 2 GB (Nokia 5300) po aż 32 GB (Nokia 5730). Moja Nokia obsługiwała karty pamięci o pojemności zawrotnych 8 GB – więcej niż jakikolwiek iPhone kiedykolwiek. Oprócz tego na wyposażeniu było gniazdo minijack oraz mikroUSB do podłączenia do komputera – również rzadko spotykane w tamtym czasie, szczególnie w nie-topowych urządzeniach. Finalnie, każdy telefon XpressMusic posiadał dedykowane przyciski Play/Pause oraz przewijania utworów do przodu i do tyłu, które w połączeniu z czerwonym kolorem stały się wizualnym wyróżnikiem serii.

nokia xpressmusic

Nie oznacza to, że XpressMusic było pozbawione wad – ciągłe słuchanie muzyki z telefonu drenowało baterię w tempie, które wtedy było dla mnie zastraszające. Nie pamiętam dokładnie co ile musiałem ją ładować, ale myślę, że w dobie ładowanych codziennie smartfonów nie stanowiłoby to już takiego problemu. Drugą rzeczą był interface odtwarzacza – był on tak sobie intuicyjny, nie dało się go oczywiście zmienić a sam program potrafił łapać zwieszki, szczególnie jeżeli na zapełnionej karcie każdy utwór miał okładkę. No i klasyka gatunku – nokia podłączona przez USB do komputera nie ładowała się, a wręcz przeciwnie – traciła energię. XpressMusic nie były więc idealne, ale o wiele lepsze niż to, co potrafiła w tym aspekcie zaproponować konkurencja.

Nokia wraca do XpressMusic, ale robi to fatalnie

Chcąc jeszcze trochę podbić sobie sprzedaż na sentymencie użytkowników, HMD Global wypuścił niedawno na rynek indyjski „odświeżoną” wersję 5310 XpressMusic. Niestety, firma pokazała przy tym, że kompletnie nie rozumie, jakie idee przyświecały twórcom oryginału, w związku z czym użytkownicy otrzymali wyrób, który tylko z wyglądu przypomina tamten telefon i to też nie do końca.  Nowa Nokia to najzwyczajniejszy w świecie telefon z ubogą konfiguracją – ekran 320×320 pikseli, kamera 0.3 MPix, 8 MB RAM i gniazdo kart pamięci na kartę o pojemności zaledwie 16 GB. Podczas gdy ponad 10 lat temu Nokie XpressMusic dawały użytkownikowi „coś więcej”, HMD Global robi dokładnie na odwrót – ich nowy telefon jest budżetowym skokiem na wspomnienia konsumentów.

nokia xpressmusic

Naprawdę chciałbym, żeby XpressMusic wróciło w pełnej chwale

Przede wszystkim, jeżeli Nokia/HMD Global chciałoby wrócić do tradycji XpressMusic, powinna jako bazę wykorzystać któryś ze smartfonów z bieżącej oferty (6.3 albo 5.3 nadawałby się do tego idealnie). Na ich podstawie można by opracować design nawiązujący do starszych modeli, od chociażby z dodatkowymi, muzycznymi przyciskami z boku obudowy. W środku mógłby znajdować się wysokiej jakości DAC, dużo miejsca na pliki (może podwójny slot na karty pamięci, takie eksperymenty już były) i gniazdo jack (albo dwa jak w Marshallu London). Do tego możliwe do dokupienia wysokiej jakości słuchawki przewodowe i bezprzewodowe (oczywiście obrandowane), które w połączeniu z domyślnym odtwarzaczem w telefonie mogłyby oferować dodatkowe funkcje. Dużo wymagam? Może, ale to właśnie dzięki temu, że oryginalne XpressMusic oferowało dużo więcej w kwestii muzyki niż inne telefony, seria zapadła ludziom w pamięć i odniosła rynkowy sukces.

Co więcej – jestem zdania, że dziś wciąż jest miejsce na prawdziwie muzyczny telefon. A wy?