Ciekawostki

Co można kupić w nowojorskim sklepie Nintendo? Nie, nie wszystko

Kamil Świtalski
1

Kiedy myślimy o sklepach wielkich marek takich jak Nintendo — szczególnie w miejscach gdzie mają one bardzo silne pozycje — wyobrażamy sobie że ich półki wręcz uginają się od najrozmaitszych dóbr. Kilka dni temu pokazywałem Wam co można nabyć w sklepie Microsoftu w Redmond, a dziś pora na Nintendo.

Sklep Nintendo World Store w Nowym Jorku

Tym razem obyło się z mojej strony, w przeciwieństwie do Microsoftu, bez większego zaskoczenia. Ale nic dziwnego, nie był to mój pierwszy raz, a od zeszłej jesieni... właściwie niewiele się tam zmieniło. Sklep Nintendo mieszczący się przy Rockefeller Plaza otwarty został w 2001 roku jako Pokemon Center. Przez ten czas sporo się w nim zmieniło — typ promowanych materiałów, wygląd wnętrza, a także rodzaj asortymentu. Kolejne generacje konsol, zmiany w zarządzie, ale także w kwestii podejścia do biznesu. To czego właściwie można spodziewać się po Nintendo World Store w Nowym Jorku?

Gadżety, gadżety i... jeszcze więcej gadżetów!

Skoro sklep, to nie może w nim oczywiście zabraknąć szału zakupowego. Kiedy szedłem tam kilka lat temu po raz pierwszy — spodziewałem się półek pełnych gier i zdobywających już wówczas popularność figurek Amiibo. A jako dodatek — wiadomo — zestawu stricte promocyjnych dodatków. No i byłem nieco zdziwiony widząc te wszystkie koszulki, bluzy, pluszaki i foremki do lodu. Bo to właśnie one królują w Nintendo World Store w Nowym Jorku!

Jak widać — wybór jest naprawdę ogromny. I prawdopodobnie każdy fan firmy znajdzie tam coś dla siebie. Największe marki dorobiły się tematycznych kącików pełnych czapek, maskotek, planszówek czy właśnie odzieży. Inne muszą się dzielić. Warto także wspomnieć, że nie zabrakło wśród nich również materiałów promocyjnych stricte ze nowojorskiego sklepu — choć te wciąż wydają mi się wyjątkowo mało atrakcyjne...

Ale spokojnie, w Nintendo World Store kupimy także gry. No, przynajmniej kilka

Jeżeli obawiacie się, że na tym koniec to spokojnie. Znalazło się także trochę miejsca dla kącika z grami — na tle całej reszty, jest on stosunkowo niewielki. Na dole można sprawdzić najnowsze 3DSowy hity na świetnych standach, na górze zaś czekają zestawy Nintendo Switch. No, przynajmniej tutaj, bo zakup konsoli w USA wciąż graniczy z cudem — i podobnie jak w Japonii trzeba mieć dużo szczęścia, albo ustawić się w dłuuuuugiej kolejce.

Chociaż tyle, że nie zabrakło w tym wszystkim miejsca na chociaż odrobinę gier. Muszę was jednak zasmucić — próżno tam szukać całego pakietu tytułów. Na półkach znajdziemy raczej starannie wyselekcjonowane produkcje, które są albo największymi hitami — albo ostatnimi dużymi premierami. W bonusie jeszcze kilka pustych pudełek z kodami do eShopu — i to byłoby, niestety, na tyle.

A na deser...

No dobrze, to kiedy już wszystkie zakupy będą za nami, można oddać się przyjemnościom. Zwiedzaniu, oglądaniu, podziwianiu, robieniu sobie zdjęć i... ładowaniu telefonu. W takim towarzystwie, a może raczej — z taką oprawą — to przecież przyjemność w najczystszej postaci, nieprawdaż?

Na koniec zaś warto przejść się i zobaczyć na własne oczy, jak zmieniały się sprzęty Nintendo. Na górze przygotowano dla nas "gablotę czasu", w której zamieszczono kolejne sprzęty, które firma wypuszczała na rynek. Miła, nostalgiczna, podróż — a stan godny pozazdroszczenia. Nawet nie chcę myśleć ile te wszystkie perełki w porównywalnym stanie kosztowałyby na aukcjach!

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu