Europa

Niezidentyfikowane drony nad europejską stolicą. Robi się nerwowo

MS
Maciej Sikorski
47

W mediach, tych o masowym zasięgu, wraca temat dronów. I nie jest przyjemnie, pojawiają się pytania o bezpieczeństwo, a właściwie jego brak, w kontekście upowszechniania się mniejszych maszyn latających. Problemów z kupieniem takiego produktu dzisiaj nie ma. Klientami nie muszą jednak być wyłącznie...

W mediach, tych o masowym zasięgu, wraca temat dronów. I nie jest przyjemnie, pojawiają się pytania o bezpieczeństwo, a właściwie jego brak, w kontekście upowszechniania się mniejszych maszyn latających. Problemów z kupieniem takiego produktu dzisiaj nie ma. Klientami nie muszą jednak być wyłącznie pasjonaci fotografii oraz podniebnych ewolucji - takim sprzętem może się zainteresować organizacja terrorystyczna.

Francuska stolica była niedawno świadkiem krwawych zamachów i nadal jest w niej podwyższony stopień bezpieczeństwa. Zwraca się pewnie uwagę na wszystkie sygnały, które mogą świadczyć o kolejnych zamachach. Służby bezpieczeństwa i władze nie były zatem w stanie przejść obojętnie obok faktu, iż nad miastem pojawiło się kilka dronów. Ich obecność zanotowano nad miejscami, w których gromadzi się dużo ludzi (np. Wieża Eiffla), widziano je także nad amerykańską ambasadą. Francuskie prawo zabrania używania takich maszyn nad miastami, więc wokół sprawy szybko zrobiło się gorąco.

Można oczywiście założyć, że to fałszywy alarm i nie ma się czym przejmować - ktoś postanowił zrobić zdjęcia dużego miasta nocą. Niedozwolone i niebezpieczne, ale do przyjęcia. Możliwe, że ktoś chciał się powygłupiać, by narobić w mieście zamieszania i zadrwić ze służb oraz zakazów. Pół biedy, jeśli to po prostu dowcip. Gorzej, gdy operatorami byli ludzie, którzy badają teren i reakcję policji czy władz planując jakiś atak. W tym miejscu warto chyba przywołać informację, która pojawiła się dzisiaj w mediach:

Europol zna tożsamość ok. 3000 dżihadystów z Europy, którzy przyłączyli się do bojowników walczących w Syrii lub Iraku. Większość z nich uległa skrajnej radykalizacji i po powrocie do Europy może dokonywać zamachów - podał szef Europolu Rob Wainwright.[źródło]

Nie chciałbym oczywiscie wprowadzać zamętu i straszyć, ale od pewnego czasu dostrzegam w dronach spore zagrożenie i zakładam, że prędzej czy później zaczną one być wykorzystywane w atakach terrorystycznych. Nie zdziwiłbym się, gdyby zaplanowano akcję na dużą skalę, która obejmie swym zasięgiem liczne punkty dużego miasta lub nawet kilka miast. Terroryści zapewne zdają sobie sprawę z tego, jaki potencjał drzemie w tych maszynach i jak trudno będzie służbom przeciwdziałać takim atakom. Można je przeprowadzić z bezpiecznej odległości i zniknąć po wykonaniu zadania - operator nie musi nawet pojawiać się w zagrożonej strefie.

Może brzmi to bardziej jak opis sceny z filmu, ale na takie zagrożenia trzeba się przygotować. Zarówno na płaszczyznach organizacyjnej i edukacyjnej, jak i technicznej. Do niedawna drony były wykorzystywane przeciwko terrorystom, teraz oni mogą z nich skorzystać. Jasne, że nie są to maszyny tego samego typu, ale użycie obu może się skończyć tragicznie. Mam nadzieję, że przesadzam i w Paryżu po prostu ktoś się bawił, a bandyci nie zdecydują się na skorzystanie z przywołanych zdobyczy techniki. Wiadomo jednak, jak jest z nadzieją.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

ParyżDronhot