0

Firmy powinny uczyć się od Motoroli jak NIE ROBIĆ premier online. Ich e-vent to nieporozumienie

Motorola Edge+ to bez wątpienia ładny, mocny i bardzo ciekawy smartfon. To naprawdę ich szansa na powrót do pierwszej ligi. Wszyscy mają i mieli tego świadomość...więc dlaczego tak mocno olali przygotowania do premiery i sposobu jego prezentacji? To wręcz absurdalne!

Jakiś czas temu pisałem o moich obawach w stosunku do najnowszego flagowca jakim jest Motorola Edge+, dlatego dla redakcyjnych kolegów stałem się naturalnym kandydatem do zaliczenia eventu (przeprasza, powinienem napisać „e-ventu”) jaki na wczoraj był zaplanowany. Wszystko miało ruszyć punkt 18:00. Niewiele myśląc zgodziłem się, przygotowałem kawę, zasiadłem z komputerem wygodnie i sprawdziłem checklistę:

  • strona eventu odpalona? Tak
  • live streamy na YT odpalone? Tak
  • notatnik gotowy? Tak

Jak widzicie byłem zwarty i gotowy do akcji tak samo jak tysiące widzów zebranych na różnej maści live streamach w serwisie YouTube. Mówimy tu w końcu o powrocie Motoroli na salony! O wielkim come back do świata flagowców. Jest tylko jeden problem. Jedyny kto nie był na to przygotowany to sama Motorola bo to co pokazali to absurdalne nieporozumienie.

No ale do rzeczy. W blokach startowy byłem już od 17:54, po minucie pojawił się timer. Sekundy mijały, minuta po minucie…18:00 i strona automatycznie się odświeżyła.

Motorola Edge+ i nieudana premiera

Pierwsza myśl? Dałem ciała! Nawaliło łącze! Przecież to się zdarza. Plan B uruchomiony, łapię telefon, wypinam z WiFi i sprawdzam, w między czasie na laptopie zarzucam speedtest. No i kaplica…łącze działa z pełną mocą a na telefonie nic się nie ładuje. Plan C! Restart kompa wszystko odpalam od zera widok dalej jak powyżej. Motorola przechodzi istne oblężenie. Streamy też nic nie pokazują więc mam pewność, że to nie u mnie. Pozostaje czekać… czekać… czekać (15 minut później)… czekać… czekać. Na streamie pojawiło się życie, a strona się załadowała. No dobra, tak jakby, wyglądała dalej jak powyżej, ale tym razem z odpowiednim tłem.

Zachodziłem w głowę dlaczego zdecydowali się streamować to ze swojej strony zamiast skorzystać np. z YT, ale po 20 minutach zrozumiałem. Strona się załadowała i wszystko stało się oczywiste.

To był ich ten wielki e-vent! Motorola Edge+ została zaprezentowana w tak nieprzemyślany sposób, że aż głowa boli.

Motorola pokazuje jak nie komunikować swoich produktów

Ja nie mówię, że brak eventu live to coś złego. Jednak z jakiegoś powodu redakcje (nie tylko nasza) i tysiące widzów na całym świecie było przekonane, że 22 kwietnia o godzinie 18:00 odbędzie się konferencja online na której zostanie zaprezentowana Motorola Edge+. Jedyne co się w tym obrazku zgadza to to, że faktycznie ją zobaczyliśmy na filmikach, renderach i zdjęciach. Eventu jednak nie było, od tak po prostu odpalono stronkę produktową.

Ktoś może powiedzieć, że to samo było z najnowszym iPhone SE. No nie do końca. Tam nikt nie nakręcał atmosfery wielkiej prezentacji, nikt nie czekał na stronie aby relacja się rozpoczęła. Wszyscy wiedzieli, że niedługo ten telefon ujrzy światło dziennie i tak się stało. Pojawił się na stronie, ludzie się rzucili na materiały promocyjne i u nikogo nie pozostawiło to niesmaku.

Ja nie miałem wygórowanych oczekiwań, nie chciałem fajerwerków i pompy, a jedynie spójności tego co pokazują z tym co komunikują. Tego samego dnia, ciut wcześniej na profilu Facebook LG Polska miała miejsce premiera nowych telefonów od LG. Była do bólu prosta, ale o niebo lepsza! Wszystko jasno i klarownie zaprezentowane, może trochę nudno, może trochę bez życia, ale po ok. 40 minutach wszystko było wiadome. Od razu mogliśmy zobaczyć pewne funkcje w działaniu, nie trzeba było nic szukać, przebijać się przez bełkotliwe notki prasowe. Minimalnym wysiłkiem LG Polska zrobiło coś o kilka klas wyżej niż Motorola dla modelu Edge+.

Z oczywistych względów takie premiery są teraz trudniejsze, mamy do czynienia z pandemią koronawirusa, izolacją, ograniczeniami w kontaktach, ale kurcze, żyjemy w roku 2020. Każdy nowy telefon ma teraz pod górkę, nie tylko Motorola Edge+. Ale przecież świat tylko zwolnił, a nie się zatrzymał. Możliwości jakie daje nam Internet i współczesna technologia sprawiają, że można przygotować konferencje o skali nieodbiegającej od tych które znamy z przed czasów ataku wirusa.

Z drugiej strony trzeba zadać sobie pytanie czy nowe czasy nie wymagają od nas nowego podejścia? Czy musimy tak kurczowo trzymać się formuły którą znamy tylko dlatego, że ją znamy? Ciężko o lepszy moment na eksperymentowanie. Dlaczego nie pójść w kierunku Nintendo?

Krótki filmik który zawiera wszystkie niezbędne informacje. Krótko i na temat. Zwięźle i sensownie. Każdy wie czego ma się spodziewać i czego od nich oczekiwać. Jak teraz patrzę na wczorajszy e-vent Motorola chyba zebrała wszystkie pomysły i ulepiła z nich ciasto o nazwie „katastrofa”.

Motorola Edge+ miała być powrotem tego producenta do pierwszej ligi, to naprawdę dobry (przynajmniej na papierze) telefon i ma szansę zawojować. Szkoda tylko, że sama Motorola zrobiła utrudniła sobie swój wielki come back.

P.S. Ich strona obecnie działa bez zarzutu