Technologie

Niestety, wyłączą się Panu oczy - szokująca historia klientów Second Sight

Krzysztof Kurdyła
21

Jednym z najbardziej niesympatycznych zjawisk na dzisiejszym rynku technologicznym jest porzucania produktów przez producentów. Jednak historii pacjentów firmy Second Sight nie da się porównać z niczym, czego doświadcza z tego powodu zwykły człowiek.

Dla osób niewidomych ogromną nadzieję w ostatnich latach są firmy biotechnologiczne zajmujące się projektowaniem i produkcją implantów, które do pewnego stopnia są w stanie przywrócić im zdolność widzenia. Nie jest to oczywiście nic, co można by porównać ze wzrokiem zdrowej osoby, ale można sobie tylko wyobrazić, jak zmienia to jakość życia osobom żyjącym wcześniej w zupełnej ciemności.

Biotechnologiczny sukces...

Jedną z takich firm było Second Sight Medical Products, które wprowadziło na rynek przełomowy implant Argus, wszczepiany pacjentom do siatkówki. Implant dzięki impulsom elektrycznym wyzwalanym najpierw przez 16- a następnie 60-elektrod jest w stanie „wywołać” obraz porównywalny do kiepskiej jakości czarno-białego materiału video. Jednak dla większości klientów firmy było to coś przełomowego.

Urządzenie dopuszczone do wszczepiania w 2011 (Europa) i 2013 (USA) roku otrzymało ponad 350 pacjentów z całego świata, a firma rozpoczęła pracę nad kolejnymi produktami, trzecią wersją Argusa z 250 elektrodami oraz implantem mózgowym Orion. Jak się okazało, nie dość, że tych projektów nie udało się zrobić, to po cichu porzucono wsparcie starszych implantów. A na końcu firma stanęła na krawędzi bankructwa.

... finansowa klapa

Już w 2019 r. firma poinformowała pacjentów, że z powodu prac nad Orionem rezygnuje z produkcji Argusów II. Po cichu zakończono prace nad projektem Argusa III. Firma na już obsługiwanych implantach nie zarobiła, koszt sprzętu, operacji i rehabilitacji oceniany na około 500 tys. dolarów przy niewielkiej ilości pacjentów nie był w stanie utrzymać prowadzącej drogie badania firmy. Wisiano na inwestorach, z którymi relacje zarządu się pogarszały.

Choć firma obiecywała, że dla pacjentów z wszczepionymi już implantami utrzyma wsparcie, tak techniczne, jak i medyczne, tak się nie stało. Pacjenci zaczęli tracić kontakt z firmą, a gdy ta ogłosiła zakończenie działalności, nie zostali o tym nawet poinformowani. Jeśli dojdzie do awarii implantu, pacjenci zostaną z niczym. Co gorsza, zanikło wsparcie medyczne, wymagane np. gdy ktoś chciał się poddać badaniu rezonansowemu. Wstrzymane zostały też prace i testy na 6 pacjentach implantu Orion.

W miarę upływu czasu coraz większej ilości pacjentów implanty lub osprzęt do nich będzie się psuć, a Ci tracić zdolność widzenia. W oryginalnym artykule była przytoczona historia, gdy jednemu z pacjentów zepsuła się jednostka przetwarzająca sygnał wideo, noszona przy pasku i połączona z będącymi elementem systemu okularami z kamerą i transmiterem. Zdolność widzenia odzyskał tylko dzięki temu, że otrzymał to urządzenia od pacjenta, który implantu już nie używał.

Światełko w tunelu

Pewną nadzieję posiadaczom Argusa daje dalszy los firmy. Second Sight ostatecznie nie zbankrutował, ale został przejęty przez firmę Nano Precision Medical, która na razie zastanawia się jak ten problem rozwiązać w sposób „słuszny z etycznego punktu widzenia”. Przy okazji tej transakcji głos odzyskało też Second Sight, która poinformowało, że posiada ograniczoną listę okularów i jednostek video. Zastrzegła jednocześnie, że naprawy / wymiany implantów będą niemożliwe.

Ta sytuacja pokazuje, jak wiele jeszcze trzeba wypracować rozwiązań prawnych na polu biotechnologi. Rozwiązań, które chroniłyby pacjentów przed całkowitym pozostawieniem na lodzie. O ile nie można mieć pretensji, że firma zbankrutowała, to choćby pod postacią ubezpieczenia zabezpieczone powinny być zabiegi ich ewentualnego usunięcia.

Zabezpieczona powinna też zostać wiedza o procedurach dla pacjentów mających tego typu implanty. Jeden z bohaterów artykułu potrzebuje rezonansu, ze względu na podejrzenia guza pnia mózgu i nie może go wciąż wykonać... Teraz ma się to zmienić, ale gdyby doszło do bankructwa, zamiast przejęcia, to mogło być znacznie gorzej. Cała historia jest w tym samym stopniu ciekawa, co przerażająca...

Oryginalny artykuł znajdziecie tutaj.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu