3

Nie we wszystkich grach VR ma sens. W tych jednak na pewno się sprawdzi

Świat gier zaczął zachwycać się wirtualną rzeczywistością. VR będzie przyszłością elektronicznej rozrywki, ale nie wszędzie da się go z powodzeniem zaimplementować. W tych gatunkach może się to jednak bardzo dobrze przyjąć. Wyścigi i symulatory Swego czasu zainteresowało mnie wykorzystanie kontrolera Kinect w jednej z odsłon Forzy Motorsport. Kamera miała odczytywać ruchy głowy i przekładać je […]

Świat gier zaczął zachwycać się wirtualną rzeczywistością. VR będzie przyszłością elektronicznej rozrywki, ale nie wszędzie da się go z powodzeniem zaimplementować. W tych gatunkach może się to jednak bardzo dobrze przyjąć.

Wyścigi i symulatory

Swego czasu zainteresowało mnie wykorzystanie kontrolera Kinect w jednej z odsłon Forzy Motorsport. Kamera miała odczytywać ruchy głowy i przekładać je na grę – dzięki temu gracz miał poczuć większy realizm w prowadzeniu samochodu. Grało się umiarkowanie wygodnie, choć pomysł sam w sobie był bardzo fajny. Zdarza mi się co jakiś czas siadać na targach do stanowisk z trzema monitorami – przedni pokazuje klasyczny widok z kokpitu, boczne mają przypominać widok z szyb w drzwiach pojazdu. Chcę już założyć hełm VR, wsiąść do wirtualnego auta i móc całkowicie swobodnie ruszać głową, rzucając co jakiś czas okiem na dźwignię zmiany biegów. Połączenie takiego widoku z fizyczną kierownicą może rzucić całkowicie nowe światło na gry wyścigowe. I rzuci, jestem bowiem pewien, że będzie to jedno z pierwszych sposobów na wykorzystanie hełmów VR w grach.

Oczywiście do głowy przychodzą mi nie tylko wyścigi. Symulator praktycznie każdej maszyny zyska dzięki hełmowi VR. Mecha, myśliwca, nawet ciągnika. Swego czasu dumałem, skąd bierze się popularność gry Euro Truck Simulator – bo co może być fajnego we wpatrywaniu się w ekran podczas niezbyt dynamicznej przejażdżki. Jeśli zostanie zaimplementowana obsługa hełmów VR, sam od razu skorzystam z takiego rozwiązania. Będzie to przecież pierwszy i pewnie jedyny raz kiedy będę mógł poczuć się jak kierowca ciągnika siodłowego.

Cześć kociaku, często tu bywasz?

Dating sim to dość ciekawy, choć chyba lepszym określeniem byłoby „specyficzny”, gatunek gier. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to Japonia, choć widziałem, że na naszym polskim growym YouTube też pojawiają się tego typu materiały. Generalnie chodzi o to, by symulować randki, których celem jest „poderwanie” wirtualnej dziewczyny. Dodajcie do tego możliwość uczestnictwa w spotkaniach dzięki hełmowi VR, możliwość kupowania prezentów, może w jakiś sposób odczytywania emocji – w końcu spotkanie twarzą w twarz z wirtualną wybranką serca daje zdecydowanie większe pole manewru niż wpatrywanie się w monitor. Jak mogłoby to wyglądać? Na tegorocznych targach E3 firma Capcom zademonstrowała demo skupiające się na kontakcie z wirtualną postacią.

Skoro o wirtualnej płci pięknej mowa, trochę z innej beczki. Producenci Dead or Alive Xtreme 3 zapowiedzieli wsparcie PlayStation VR. Seria gier jest „spin-offem” popularnej bijatyki, w której poza systemem walki w oczy rzuca się ciekawy system fizyki obiektów. Upraszczając, piersi i biodra wojowniczek poruszają się dość sugestywnei Seria Xtreme to…siatkówka plażowa z bohaterkami znanymi z Dead or Alive. Zagralibyście w nią w hełmie? Ja tak, choć o walorach edukacyjnych tej produkcji dyskutować nie ma co.

Horror

Nie jestem fanem wirtualnych horrorów, choć miałem ciarki na plecach przy takich seriach jak Silent Hill czy Dead Space. Mam jednak wrażenie, że jeszcze bardziej spotęgowane emocje czekałyby na mnie po założeniu hełmu i włączeniu wirtualnego horroru stworzonego całkowicie pod sprzęt VR. Zobaczcie – żeby „wkręcić” się w grę z gatunku horror, nie wystarczą kreacje twórców. Trzeba zgasić światło, założyć słuchawki lub jakoś inaczej odciąć się od dźwięków otoczenia. Dlatego, przynajmniej mi, najlepiej gra się w tego typu tytuły w nocy. Przy hełmach nie ma konieczności tworzenia odpowiedniego nastroju. Można całkowicie zaufać twórcom. Sam nie miałem jeszcze okazji sprawdzić horroru na hełmie, ale oglądając w sieci reakcje z pokazów, jestem bardzo zaciekawione. Ci ludzie naprawdę prawie „dostali zawału”.

Tak, jak pisałem przy artykule o cenie PlayStation VR, wiele zależy od tego jak tworzone będą gry. Z jednej strony wydaje się, że jeśli coś powstawać będzie od początku pod hełmy, ma zdecydowanie większą szansę na sukces niż zwykła implementacja obsługi VR robiona na kolanie. Gram teraz dużo w Destiny i zastanawiałem się, jak wyglądałaby ta zabawa, gdyby dołączyć do niej wirtualną rzeczywistość – oczywiście hipotetycznie. Wpatrując się w telewizor, w którymś momencie zaczynam żyć światem widzianym na ekranie i całe otoczenie przestaje mieć znaczenie. Nie każdy tak ma i czasami zwyczajnie nie da się osiągnąć takiego efektu. I dopiero wirtualna rzeczywistość będzie go nam mogła zagwarantować. Wciąż nie wierzę jednak, że VR ma szanse na sukces jeśli stanie się tylko dodatkiem, a nie podstawą gry. Przypomnijcie sobie trzeci wymiar, który kiedyś tak mocno promowano w PlayStation. Korzystaliście? Ja tak, całe 5 razy – efekt był fajny, ale kompletnie nie miał znaczenia dla samej rozgrywki. Z VR będzie podobnie, musi być do zabawy niezbędny. Inaczej nie ma to sensu.

grafika: 1