Ciekawe strony

Nie musisz płacić za wykonanie profesjonalnego fanpage'a. Dzięki tabbang zrobisz go samodzielnie

Tomasz Popielarczyk
13

Marketingowy potencjał Facebooka każdy zna, to jasne. Każdy też chciałby go w efektywny sposób wykorzystać, więc co robi? Zakłada oczywiście stronę fanowską, która będzie wizytówką promowanej marki i przyciągnie rzesze nowych klientów/czytelników/interesantów. A ci pod pozorem wyrażenia aprobaty, sy...

Marketingowy potencjał Facebooka każdy zna, to jasne. Każdy też chciałby go w efektywny sposób wykorzystać, więc co robi? Zakłada oczywiście stronę fanowską, która będzie wizytówką promowanej marki i przyciągnie rzesze nowych klientów/czytelników/interesantów. A ci pod pozorem wyrażenia aprobaty, sympatii czy czegokolwiek innego zgodzą się dobrowolnie na otrzymywanie reklam (na co paradoksalnie nie można by było liczyć w przypadku ich skrzynek mailowych - w końcu spam to zło!). Zanim jednak wspomniane tłumy rzucą się na nasz fanpage, musimy go odpowiednio dopieścić i wyróżnić na tle pozostałych. Jak to zrobić? Zapłacić? Nic z tych rzeczy!

Odpowiedzią na ten problem jest tabbang, czyli serwis, dzięki któremu nasz fanpage będzie odpicowany w takim samym, albo nawet lepszym stopniu niż strona niejednej, dużej firmy, która wyłożyła na to grube pieniądze. Oczywiście w przeciwieństwie do niej my podobny efekt możemy osiągnąć zupełnie za darmo.

Startup jest póki co na etapie betatestów, ale mimo to już teraz spisuje się znakomicie. Po zalogowaniu (za pomocą API Facebooka naturalnie) zobaczymy panel zarządzania utworzonymi zakładkami na naszych fanpage'ach. Możemy stworzyć dowolną liczbę podstron dla dowolnej liczby stron fanowskich. Nic nie stoi zatem na przeszkodzie, jeśli prowadzimy ich kilka i każdą chcemy pod jakimś względem upiększyć.

Przystępujemy zatem do tworzenia. Na ekranie wyświetla się okienko, w którym nazwiemy zakładkę i przydzielimy jej ikonkę. Liczba graficzek w tym ostatnim przypadku nie jest imponująca. Brakuje też uploadera, dzięki któremu moglibyśmy wysłać własny plik. To trochę ogranicza spektrum możliwości, zwłaszcza, że atrakcyjność ikonki determinuje liczbę wejść na daną podstronę. Pozostaje mieć nadzieję, ze twórcy nadrobią to z czasem.

Dalej jest już znacznie lepiej. Nasza podstrona może być tym, co sobie zamarzymy. Tabbang daje bowiem możliwość zintegrowania jej z wieloma różnego rodzaju usługami. I tak oto do dyspozycji oddano nam przyciski i strumienie społecznościowe - Twittera i Google+, mapy Google, filmy z YouTube, zawartość wybranego kanału RSS, kody QR, grafiki, filmy, linki, tekst i wiele, naprawdę wiele innych. Z powodzeniem każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Prowadzisz bloga z rozbudowanym działem wideo? Wrzucasz zatem strumień z YouTube'a. Chcesz pozwolić czytelnikom zobaczyć ile osób wchodzi na Twoją stronę? Jest widżet Google Analytics. Opcji jest multum, przy czym wykorzystanie ich ogranicza się do przeciągnięcia wybranej ikonki na białe pole symbolizujące naszą podstronę. Następnie w ten sam sposób możemy zmieniać układ elementów, zmieniać ich rozmiar i dopasowywać tak, by wyglądały spójnie i

Po dopieszczeniu utworzonej zakładki możemy ją aktywować i pozwolić, by inni mogli ją podziwiać. Niestety skazani jesteśmy też na logo i przycisk "lubię to" tabbang w prawym górnym rogu, ale jest to raczej nieszkodliwy dodatek, na który zdecydowanie warto przymknąć oko dla tych wszystkich funkcji i możliwości oferowanych przez serwis.

Tabbang to jedno z wielu rozwiązań, które pozwalają uniknąć zbędnych dodatkowych kosztów przeznaczanych na marketing na Facebooku. Możemy do tego celu wykorzystać tez inne narzędzia. Jednym z wartych wspomnienia jest Appbistro, czyli biblioteka aplikacji-zakładek, które możemy dodawać do naszego fanpage'a. Sprawdza się w praktyce nie mniej dobrze, jak opisywany serwis.

Jeżeli jednak mimo wszystko czegoś wam w tabbang brakuje, zalecam cierpliwość (serwis ledwie co wystartował). Twórcy przygotowują się do uruchomienia wersji płatnej, która będzie wzbogacona o większą liczbę widżetów dedykowanych głównie biznesowi (oferty pracy, konkursy, zakupy grupowe etc.). Prawdopodobnie też po wykupieniu abonamentu zniknie też logo z reklamą serwisu. Zapowiada się więc ciekawie, zwłaszcza, że prawdopodobnie cena usługi nie będzie płukała firmowego budżetu (a przynajmniej nie w takim stopniu jak zlecenie wykonania fanpage'a).

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu