27

Nie algorytmy tylko ludzie stoją za Waszymi ulubionymi playlistami na Spotify, Tidalu czy Apple Music

Nie każdy zdaje sobie sprawę z tego, że za najpopularniejszymi obecnie platformami z muzyką (i ich sukcesami) stoją ludzie układający playlisty. To właśnie ich rekomendacje i gust generują ogromną liczbę odtworzeń i przyciągają użytkowników.

Wyrobiłem sobie nawyk wstawania o 5:30. Wszystko po to, by godzinę później być na siłowni i zaliczyć trening jeszcze przed przyjściem do biura. Taki poranek najlepiej dopełnić ożywiającą muzyką. Tutaj w sukurs przychodzi Spotify i gotowe playlisty. Uruchamiam aplikację i widzę od razu: Throwback Thursday, Power Workout, One More Rep, Have a Great Day, Rock This i wiele, wiele innych. Za każdą z tych nazw kryje się playlista z pieczołowicie dobranymi i dopasowanymi utworami. Decydując się na Have a Great Day mam pewność, że nie znajdę tutaj ponurych kawałków o niespełnionej miłości, śmierci i nieszczęśliwym życiu. To samo dotyczy One More Rep – ilekroć ćwiczę z tą listą utworów, mam wrażenie turbodoładowania. Serio.

Skąd Spotify wie, jakie playlisty tworzyć i które utwory do nich wrzucać? Odpowiada za to grupa specjalistów – kuratorów. Taki zespół działa w strukturach każdej firmy oferującej usługi streamingu – w Apple Music, Google Play Music, Tidalu, Deezerze i innych. Tworzą go dziennikarze muzyczni, DJ-e, muzycy – zarówno profesjonaliści jak i pasjonaci. Każdego dnia przerzucają tysiące utworów, aby wybrać te właściwie i dopasować do kategorii, którymi się opiekują. Skąd wiedzą, że akurat dany kawałek będzie dobrze pasował podczas treningu na siłowni? Składa się na to ich doświadczenie, wiedza o muzyce oraz o gustach muzycznych, a także dostarczane przez Spotify/Apple’a/Google’a dane dotyczące gustów, preferencji i zachowań użytkowników. Oczywiście nie zawsze udaje się trafić w dziesiątkę, dlatego kuratorzy nieustannie monitorują popularność tworzonych playlist, a także sposób, w jaki użytkownicy z nich korzystają. Służy im do tego narzędzie o nazwie PUMA – Playlist Usage Monitoring and Analysis. Dostarcza ono informacji na temat liczby odtworzeń, liczby pominięć oraz liczby zapisań. To wszystko opatrzone jest danymi demograficznymi i przedstawione w przyjemny dla oka, graficzny sposób. PUMA pozwala kuratorom na bycie jeszcze bardziej skutecznymi.

Odzwierciedlają to zasady tworzenia takich playlist. Na Spotify przyjęło się, że powinny one trwać 3-3,5 godziny (maksymalnie 50 piosenek). Do tego jedno-dwa zdania opisu i gotowe – takich list jest już tutaj 4,5 tys.. Na Apple Music playlist jest więcej, bo ponad 14 tys. Każda trwa od jednej do trzech godzin. Co ciekawe, firma zatrudnia tylko 12 kuratorów w pełnym wymiarze – resztę dostarczają freelancerzy. Na Spotify zespół ten składa się z 50 osób. Natomiast na Google Play Music, gdzie playlist mamy dziesiątki tysięcy – z 20 (plus freelancerzy).

Czy to się opłaca? Oczywiście! Na Spotify ponad 50 proc. spośród liczącej ponad 100 mln bazy użytkowników korzysta z tworzonych przez kuratorów playlist. Każdego tygopdnia generują one w sumie ponad miliard odtworzeń. Przewiduje się, że jedno na pięć odtworzeń we wszystkich serwisach ze streamingiem muzyki odbywa się właśnie wewnątrz playlist.

Celem kuratorów jest to, abyśmy przestali zastanawiać się nad tym, jakiego gatunku czy wykonawcy słuchamy, ale skupili na uczuciach i emocjach wywoływanych w nas przez dane utwory. To zupełnie zmienia sposób, w jaki dystrybuowana jest muzyka. Opłacając Spotify, Apple Music, Tidala i inne, nie płacimy tak naprawdę wyłącznie za dostęp do bazy utworów. Poza nią otrzymujemy również pewne doświadczenia w postaci gotowych i dopasowanych do konkretnej pory dnia, wykonywanej czynności czy nastroju playlist. Myślę, że w dłuższej perspektywie może to ogromnie zmienić sposób, w jaki konsumujemy muzykę. Jednocześnie przyczynia się do popularyzowania niszowych artystów i gatunków, a także pozwala nam w bardziej efektywny sposób odkrywać nowości i rozwijać swoje gusta.

źródła: BuzzFeed, Spotify, Harderblogerfaster, Apple, Hyperbot.