13

New York Times nie ma sobie równych. Tak wygląda przyszłość prasy w sieci

Niesamowitym uproszczeniem jest stwierdzenie, że Internet zabija prasę. Tę papierową może i tak, ale przecież większość redakcji publikuje także, a nie raz i przede wszystkim, swoje teksty w Internecie. Jeżeli marka została zapoczątkowana jako wydawnictwo papierowe, to mianem prasy określane będzie także podczas obecności w Sieci. Tam jednak panują inne standardy, użytkownicy oczekują czegoś innego […]

Niesamowitym uproszczeniem jest stwierdzenie, że Internet zabija prasę. Tę papierową może i tak, ale przecież większość redakcji publikuje także, a nie raz i przede wszystkim, swoje teksty w Internecie. Jeżeli marka została zapoczątkowana jako wydawnictwo papierowe, to mianem prasy określane będzie także podczas obecności w Sieci. Tam jednak panują inne standardy, użytkownicy oczekują czegoś innego niż „zestawów literek” opatrzonych jednym zdjęciem. Kto najlepiej radzi sobie w takich okolicznościach? Od wielu miesięcy moja opinia jest niezmienna – New York Times.

Prawdą jest, że ceny cyfrowej subskrypcji New York Times’a zwalają z nóg. Od czasu do czasu można skorzystać z atrakcyjnej promocji, ale na porządku dziennym jest cotygodniowa stawka w wysokości 2-3 euro. W skali miesiąca przyjdzie nam więc zapłacić nawet 50 złotych – w zależności oczywiście od tego, jaką ofertę wybierzemy. Zwiększając liczbę urządzeń podnosimy cenę, nic w tym zaskakującego. Jeżeli nie interesuje nas dostęp do treści z poziomu aplikacji dla smartfona czy tabletu, to możemy pozostać przy wydaniu „online” w przeglądarce.

app.nytimes

I nawet tam czekać na nas będzie pierwsza z niespodzianek. Nie oferuje nam czegoś podobnego żadna z polskich gazet, a jest to w mojej ocenie element niezbędny, charakterystyczny wręcz dla wydawnictwa, które ukazuje się przede wszystkim w druku. Pod adresem http://app.nytimes.com czeka na nas web-aplikacja, dzięki której możemy w wygodny sposób przejrzeć cyfrową wersję papierowej edycji dziennika. Dzięki wykorzystaniu nowych narzędzi i możliwości nowoczesnych przeglądarek całe wydanie pobierane jest do pamięci komputera, a my możemy później przeglądać je nawet bez połączenia z siecią.

Dlaczego jest to tak ważne? Dlaczego o tym wspominam? Przeglądanie gazety oferuje mi pewien komfort, którego nie znajdę odświeżając RSS-y czy odwiedzając witryny polskich portali, gazet itp. Tam po prostu ciągle przybywa treści. Informacja z wczorajszego wieczora może dziś o godzinie, powiedzmy, 9:00 znaleźć się już tak „daleko”, że szanse na jej przegapienie rosną. „Przerzucając” strony wiem, że treści zostały ułożone w taki sposób, bym mógł w konkretnej kolejności zapoznawać się z informacjami z dnia poprzedniego. Być może jest to coś, czego „młodzi” nie potrzebują, ale mnie to naprawdę satysfakcjonuje w większym stopniu, aniżeli wciąż przybywające informacje. Druga strona medalu jest taka, że nie muszę pobierać pliku PDF, ani mobi czy epub by przeczytać aktualny numer gazety, za który de facto zapłaciłem.

snowfall

Ale to nie ten, dość przyziemny i mało porywający fakt decyduje o zajmowaniu w moim rankingu przez NYT pierwszej pozycji. Wszystko zaczęło się w 2013 roku, kiedy to na łamach cyfrowego NY Times’a opublikowano materiał o tytule „Snowfall”. Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji odwiedzić tej strony, to zachęcam każdą taką osobę, bo warto. Nawet po tych ponad dwóch latach zapoznawanie się z tą publikacją to czysta przyjemność. Interaktywne, animowane elementy to coś, co Internet uwielbia najbardziej. W przypadku tego jak i wielu innych materiałów Times’a użycie takich fajerwerków nie wpływa jednak na poziom tekstu opowiadanej historii.

2014.nytimes

Przegapienie choć jednej artykułu tego typu byłoby wielką stratą, więc na całe szczęście przygotowywane są podsumowania co każde 12 miesięcy (za rok 2013, za rok 2014), gdzie znajdziemy takie multimedialne materiały. Naturalnie NY Times nie tworzy takich treści jako jedyny, ale nie natrafiłem na inną redakcję, która przygotowuje je w takich ilościach i z takim zaangażowaniem.

Czy na tym koniec? Oczywiście, że nie, bo podobnie jak układ strony internetowej, taki układ treści w aplikacjach jest w mojej ocenie doskonale przemyślany, przypomina w pewnymstopniu to, co czekałoby na nas w przypadku papierowego wydania, ale zamiast wprowadzać chaos powoduje, że z nagłówkami zapoznaję się znacznie szybciej i sprawniej.