8

Neurologia w służbie User Experience

Wydawałoby się, że temat User Experience został już rozwinięty na wszystkie możliwe strony. Jednak jak zawsze w takim momencie pojawi się ktoś kto będzie chciał odwrócić wszystko do góry nogami. W tym przypadku tym „rewolucjonistą” chce być EyeQuant – czyli startup tworzący nowe standardy UX budujący swoje tezy na podstawie badań neurologicznych. Odpowiedzi na pytania […]

Wydawałoby się, że temat User Experience został już rozwinięty na wszystkie możliwe strony. Jednak jak zawsze w takim momencie pojawi się ktoś kto będzie chciał odwrócić wszystko do góry nogami. W tym przypadku tym „rewolucjonistą” chce być EyeQuant – czyli startup tworzący nowe standardy UX budujący swoje tezy na podstawie badań neurologicznych. Odpowiedzi na pytania udzielił jeden z twórców startupu pełniący rolę CMO – Fabian Stelzer

1)    Jak opiszesz swój pomysł na startup?

W dobie internetu większość użytkowników sieci to wzrokowcy, którym ocenienie witryny WWW zajmuje mniej niż 3 sekundy. My pomagamy firmom prowadzącym działalność w Internecie zoptymalizować witryny WWW tak, by przez te kluczowe kilka sekund odwiedzający nie zrezygnował z witryny i na niej pozostał. Nasze narzędzie ma na celu poprawę konwersji oraz użyteczności tak, by podczas pierwszych odwiedzin użytkownik zainteresował się witryną. EyeQuant to chyba pierwsze neurotechnologiczne narzędzie w sieci potrafiące przewidzieć w kilka sekund w jaki sposób użytkownik patrzy na witrynę WWW. Nasze narzędzie działa z 90% dokładnością, a w porównaniu z tradycyjną metodą eye-trackingu generuje o wiele mniejsze koszty, bo zaledwie ok. 1% wartości badania eye-trackingowego. Mimo, iż brzmi to jak szaleństwo, jest to czysta neurologia. EyeQuant opiera się na ponad pięciuset badaniach eye-trackingowych, a został opracowany i opatentowany przez CalTech, USC oraz Uniwesytet Osnabrueck – trzy najznamienitsze ośrodki badań neurologicznych.

2)       Jaki był pierwszy krok? Opisz swój start.

Prace nad EyeQuant zaczeły się w 2009 roku, jednak sama technologia została opracowana już w 2007 roku, dzięki dotacji naukowej opiewającej na 300 tys. euro. Na samo założenie naszej działalności otrzymaliśmy także grant finansowy opiewający na 18 tys., który w znacznym stopniu pomógł nam w rozwinięciu naszego biznesu, bez konieczności wnoszenia własnych środków finansowych czy szukania inwestora. Dzięki temu mogliśmy się skupić na rozwijaniu naszego narzędzia.

3)      Jaka była pierwsza reakcja rynku, po ukazaniu się startupu?

Przede wszystkim musimy nadmienić, że w odróżnieniu od innych startupów zdecydowaliśmy się na uruchomieniu płatnej wersji beta. Miało to miejsce w 2009 roku i te zamknięte testy były przeznaczone jedynie dla 20 klientów. Co prawda zamknięta, a dodatkowo płatna beta nie przyniosły nam chwały w branżowej prasie, jednak byliśmy dumni z pozyskania pierwszych 20 klientów.

4)    Jakie są Wasze główne cele? Co do tej pory osiągnęliście?

Wierzymy, że w dobie internetu uwaga internautów to jeden najpotężniejszych i najbardziej wartościowych zasobów. Internauci swoją uwagę skupiają na najlepiej zoptymalizowanych, ciekawych, intrygujących ich witrynach. Pragniemy, by nasze narzędzie pomagało w optymalizowaniu i tworzeniu ciekawych witryn internetowych skupiających uwagę internautów.

5)    Znaleźliście fundusz na start? Jak?

Udało nam się pozyskać około miliona euro od kilku inwestorów, m.in. od Ballpark Ventures i FindInvestGrow. W początkowej fazie naszego startupu korzystaliśmy już z wcześniej wymienionego grantu, a przede wszystkim z własnych środków. Ogromnym sukcesem okazała się wygrana Mini Seedcamp w Londynie w 2010 roku, dzięki której udało nam się nawiązać współpracę właśnie z FindInvestGrow.com.

6)    Co możecie powiedzieć o perspektywach rozwoju?

Aktualnie pracujemy nad bardzo ciekawym rozwiązaniem, które wdrożymy początkiem 2013 roku. Niestety, wiele nie mogę w tym momencie zdradzić, mogę jedynie powiedzieć, że chodzi o pewną formę automatyzacji informacji na temat optymalizacji witryn WWW.

7)    Co robicie lepiej od swojej konkurencji? Jak byście opisali Wasze zalety?

Precyzja – to słowo, które nas dokładnie opisuje i wyróżnia na tle konkurencji. Jesteśmy jedyni na rynku w dziedzinie „przewidywania” zachowań użytkowników. Jako jedyni dostarczamy narzędzie oferujące dokładne wyniki badań użytkowników/odwiedzających witryny WWW, a także jako jedyni współpracujemy z ośrodkami badań (USC, CalTech) w tej dziedzinie. Dodatkowo opatentowaliśmy nasz produkt.

W większości, nasza konkurencja najczęściej korzysta z niezmodyfikowanego algorytmu, który sami stworzyliśmy na potrzeby naukowe. Tworząc ten algorytm nie myśleliśmy o wykorzystaniu go na stronach WWW – miał być narzędziem szkoleniowym dla grupy studentów, którą uczy jeden z twórców naszego projektu. Fakt, dzięki temu „szkoleniowemu” algorytmowi łatwo jest zbudować witrynę WWW opartą na jego danych i informacjach uzyskanych z niego. Fakt, ten algorytm dostarcza danych i bada zachowania użytkowników w sieci – jednak dane dostarczane przez niego nigdy nie były i nie będą prawdziwe. Algorytm został zaprojektowany i stworzony na potrzeby laboratoryjne, dla warunków idealnych i niezmiennych – czyli tak naprawdę niewystępujących w rzeczywistości!

Jesteśmy jedyną firmą, w której w skład zespołu wchodzą naukowcy zajmujący się na co dzień neurologią. Naszym najważniejszym celem jest zrozumienie percepcji konsumentów internetu. Dzięki temu będziemy mogli stworzyć narzędzie, które automatycznie, a zarazem z chirurgiczną precyzją będzie mogło zoptymalizować i zaprojektować treści wyświetlane na różnych urządzeniach.

8)    Jakie są najbliższe plany, kroki jakie podejmiecie w rozwoju startupu?

Naszym następnym krokiem jest zatrudnienie specjalistów z różnych dziedzin – chętnych zapraszamy na naszą stronę: http://eyequant.com/jobs

9)      Czego można się nauczyć z historii Waszego startupu? Moglibyście podzielić się pewnymi doświadczeniami? Na co zwracać uwagę, a czego unikać podczas „robienia startupu”?

Działający prototyp – to podstawa. Wielu startupowców myśli: mam świetny pomysł, teraz muszę pozyskać inwestora. To tak nie działa. Po pierwsze, pomysł to nie wszystko, priorytetem powinno być stworzenie czegoś co działa i się sprawdza w rzeczywistości, a nie samo pozyskanie inwestora.

By pozyskać inwestora, trzeba mieć coś poza samym pomysłem. Nikt nie zainwestuje środków wierząc, że czyjaś idea, którą ma w głowie się sprawdzi i będzie generowała pieniądze. Po stworzeniu działającego prototypu, potrzebny będzie biznes plan czyli nic innego jak wizja rynku i ludzi, którzy kupią to co stworzyłeś – kto to kupi? Komu się będzie to podobało? Za ile będziesz to sprzedawał?