Najczęściej powtarzane hasło w moim mieszkaniu po włączeniu telewizora? „Nic nie ma w telewizji”. Za to ciągle jest w Netflixie. Powoli przymierzam się do „pożarcia” trzeciego sezonu Narcos, który ma tematycznie dość mocno odbiegać od poprzednich dwóch. A tymczasem w przerwie (niepomyślnego dla nas niestety) meczu Dania – Polska Netflix puszcza taki, 30-sekundowy spot:
Szybko znalazłem na YT, obejrzałem dwa razy i byłem pod ogromnym wrażeniem. Jest pomysł, jest kontekst i fantastyczna mieszanka kadrów z serialu. Gdybym nawet nie był fanem „Narcos”, rzuciłbym wszystko i zaczął sprawdzać, o czym jest ten serial. I myślę, że mnóstwo widzów mogło zrobić to samo. Jeżeli w taki sposób Netflix będzie się reklamował w polskiej telewizji, nie mam zbyt dobrych wiadomości dla tejże. Prawda jest bowiem taka, że Wasze powtórki filmów, opóźnione premiery seriali i stojące na żenująco niskim poziomie rodzime produkcje wymiękają w starciu z tym, co ma do zaoferowania amerykański serwis. I choć na co dzień staram się kierować ekonomicznym patriotyzmem w swoich wyborach, tym razem zdecydowanie stawiam na Netflixa.
Więcej z kategorii Netflix:
- Nadchodzi nowy serial The Witcher: Blood Origin. Wiemy, kto zagra pierwszego wiedźmina!
- Znamy nowości w lutym na Netflix - oto nowe filmy i seriale
- Podwyżki cen Netflix dają do myślenia. Więcej filmów i lepsza jakość nie przekonują
- Nie będzie 7. sezonu Peaky Blinders. Fani dostaną jednak coś innego
- Zobacz trailer Sky Rojo - nowego serialu twórców Domu z papieru!