16

Cuda wianki w aplikacji Netflix – to już chyba zbyt wiele…

W jaki sposób Netflix będzie próbował zaangażować widzów? Wygląda na to, że sposobem na to są kolejne dodatkowe funkcje w aplikacji mobilnej i nie do końca mi się to podoba.

Najpierw pojawiły się „zajawki” na wzór „relacji” z Instagrama i Snapchata. Właśnie takie materiały Netflix przygotowuje dla nas od pewnego czasu – pionowe wideo uruchamiane zupełnie tak samo, jak relacje od znajomych i innych obserwowanych osób, to niezła metoda na zaangażowanie widzów – tak widzi to platforma. Czy dodawanie kolejnych będących kopią cech sieci społecznościowej funkcji sprawi, że widzowie będą jeszcze chętniej ją odwiedzać i więcej oglądać? Wy mi to powiedzcie, gdy poznacie szczegóły testowanej nowości.

Nowa zakładka w aplikacji Netflix i to w samym centrum menu

Ta zakłada bowiem, że zwiastuny, zdjęcia i przypomnienia o premierach będą gromadzone i prezentowane w aplikacji Netfliksa w podobny sposób do tego, jak działa np. Instagram. Wszystko to dzieje się w zupełnie nowej zakładce „Extras” („Dodatki”?), która została dodana jako piąta na dolny pasek nawigacyjny i to w samym jego centrum. Netflix oczywiście skomentował te testowane zmiany w swój klasyczny sposób:

„Testujemy feedy wideo w naszej aplikacji, by widzowie mogli lepiej poznawać tytuły, które uwielbiają, jak też odkrywać te, które dopiero będą oglądać. Takie testy (eksperymety) mogą być tymczasowe i mogą różnić się regionem dostępności i długością trwania” odpowiedział w komentarzu dla 09.

Co ważne, pojawienie się nowej zakładki nie wyklucza żadnych innych elementów, nie zastępuje żadnej innej funkcji, tylko jest faktycznie dodatkowa. Zasady działania do złudzenia przypominają mi Instagrama, ponieważ wideo odtwarzane są automatycznie i bez dźwięku, a galerie przegląda się poziomo przewijając zdjęcia. I uwaga, te zdjęcia nie są dostępne nigdzie indziej.

Pod każdą grafiką i filmem znajdują się trzy charakterystyczne dla nowej funkcji elementy. Po lewej stronie znajduje się tytuł/logo serialu, zaś po prawej opcja dodania tytułu do „Mojej listy”, a także… funkcja udostępniania. Netflix w wyraźny sposób sugeruje podzielenie się intrygującym nas tytułem z inną osobą lub grupą osób.

Prawdę mówiąc już sam nie wiem, co mam myśleć o takich eksperymentach. Z jednej strony wydają się dla mnie całkiem interesujące, bo przy aktywnie prowadzonych kanałach można natrafić na coś, co nas naprawdę zainteresuje właśnie przez taki obrazek lub klip, a niekoniecznie zrobiłby to zwiastun  lub inna forma promocji produkcji. Nie jestem jednak zwolennikiem aż zanadto rozbudowanej aplikacji, w której centrum (paska nawigacyjnego) wylądowała funkcja-dodatek. Poza tym, bardziej przydatne byłyby inne nowości, jak chociażby możliwość podzielenia się z innymi całą moją listą zapisanych na później tytułów, zamiast pojedycznych seriali i filmów. Z przyjemnością dostosowałbym także wygląd strony głównej, gdzie umieściłbym na szczycie najważniejsze dla mnie kategorie – poszukiwanie tego jednego konkretnego paska rekomendacji bywa od czasu do czasu frustrujące.

Naturalnie nie wiemy, czy i kiedy nowa funkcja zawita do szerszego grona użytkowników i czy Netflix w ogóle planuje jej desktopowy/telewizyjny odpowiednik. Tak zwane migawki, czyli krótkie wideo w formie relacji można do tej pory znaleźć tylko w Netfliksie na urządzeniach mobilnych.