0

NASA wybrała lądownik księżycowy, w grze zostaje Blue Origin i… SpaceX

NASA wybrała trzy firmy, z którymi będzie współpracować przy tworzeniu księżycowego lądownika, który ma zabrać astronautów na powierzchnię Srebrnego Globu w 2024 roku. Wśród nich jest konsorcjum, którego liderem jest Blue Origin, firma Dynetics z Alabamy oraz SpaceX ze specjalną wersją statku Starship.

Blisko 1 mld USD na budowę 3 niezależnych projektów

Przyznam szczerze, że pisząc te słowa jestem jeszcze w lekkim szoku. O tym, że plany NASA związane z powrotem człowieka na Księżyc w 2024 roku są bardzo ambitne nie trzeba nikogo przekonywać. Jednak podejście rządowej agencji i jej chęć współpracy z komercyjnymi dostawcami, sprawia, że jestem w stanie w ten termin uwierzyć. Tym bardziej, że równolegle będą rozwijane aż trzy projekty lądownika księżycowego i wygląda na to, że każdy z nich ma szansę na realizację. Co więcej, liderują im stosunkowo nowe firmy, a nie tacy giganci przemysłu kosmicznego jak Boeing czy Lockheed Martin. Jako ciekawostkę można dodać, że Boeing startował ze swoim projektem, ale nie zdobył on uznania w NASA.

Przejdźmy jednak do konkretów, największym wygranym jest Blue Origin, który będzie liderem konsorcjum pod nazwą „National Team”, w ramach którego będzie współpracował ze starymi wyjadaczami:  Lockheed Martinem (pracuje nad modułem umożliwiającym powrót z powierzchni Księżyca), Northrop Grumman (pracuje nad elementem napędowym) oraz Draper (awionika i sterowanie podczas lądowania). Firma Jeffa Bezosa dostanie na ten cel 579 mln USD przez najbliższe 10 miesięcy, a będzie pracować nad trzyczęściowym lądownikiem, który będzie mógł polecieć na Księżyc jako ładunek ich własnej rakiety – New Gleen lub ULA Vulcan.

Blue Origin lądownik księżycowy

253 mln USD dostanie firma Dynetics, która pracuje nad lądownikiem ALPACA wspólnie z Sierra Nevada Corporation. Ich podejście jest całkiem inne, lądownik będzie dwuczęściowy, pozwoli na zejście na powierzchnie i ponowny start do orbity transferowej, a do tego będzie najniższy, pozwalając astronautom na bardzo łatwy i szybki dostęp z powierzchni Srebrnego Globu. Ten lądownik będzie przystosowany do lotu rakietą ULA Vulcan. Dynetics nie jest też wcale młodą firmą, współpracuje z NASA od kilku dekad i według Jima Bridenstine’a, wniósł w tym czasie wiele dobrego do różnych projektów agencji.

Dynetics lądownik księżycowy

I wreszcie trzeci projekt, który wzbudza chyba największe emocje to SpaceX Starship. Spółka Elona Muska dostanie najmniej, bo 135 mln USD, ale podobno nie wynika to z faworyzowania konkretnych rozwiązań, a z oczekiwań jakie miały poszczególne firmy. Do transportu astronautów z orbity Księżyca na powierzchnie i z powrotem ma posłużyć specjalna wersja statku Starship, bez klap potrzebnych w ziemskiej atmosferze (tych skrzydeł na górze ;-)) i z silnikami do lądowania zamontowanymi w górnej części, które rozwiązują problem podnoszenia regolitu z powierzchni Księżyca. Księżycowy Starship ma być statkiem wielokrotnego użytku, z Ziemi wystartuje przy pomocy rakiety SuperHeavy, ale prawdopodobnie nie pozwoli na lot powrotny, z racji braku wspominanych klap. Będzie kursował między orbitą Księżyca, a jego powierzchnią.

Space Starship wersja księżycowa

10 miesięcy na rozwój, a później decyzja

NASA po 10 miesiącach zamierza ocenić postępy każdej z firm i od tego uzależnić dalsze finansowanie. W optymalnym przypadku, prace mogą trwać równolegle na trzech frontach, co da spore możliwości manewru przy wyborze ostatecznego rozwiązania. Każda z firm ma też zaprezentować swoje rozwiązania w praktyce, SpaceX zamierza między innymi wylądować Starshipem na Księżycu najpierw bez załogi. Plan jest ambitny, bo póki co Starship jeszcze nigdy nie wzniósł się w powietrze, nie licząc krótkiego skoku StarHoppera, ale NASA wydaje się wierzyć w możliwości SpaceX. Nie dalej jak miesiąc temu to właśnie ta firma dostała kontrakt na transport zapasów na orbitę naszego naturalnego satelity przy pomocy statku Dragon XL i takiety Falcon Heavy.

źródło: NASA