Facebook

Naprawdę podoba mi się to co zrobił Facebook. Teraz wszyscy interesują się zdjęciami

KK
Konrad Kozłowski
7

Jak powstała nowa aplikacja Facebooka? Jedno zdanie tłumaczy wszystko: potrzeba jest matką wynalazków. Podczas jednego z licznych hackathonów organizowanych przez firmę Marka Zuckerberga rozpoczęła się historia aplikacji Moments. Wczorajszego wieczora zadebiutowała w Google Play i App Store, a ja już naprawdę dawno tak bardzo nie żałowałem z powodu braku dostępności w Polsce.

O ile ominięcie blokady w postaci braku możliwości pobrania aplikacji nie jest większym problemem, to jednak Facebook postanowił tym razem nieco bardziej restrykcyjnie podejść do tego, kto będzie mógł skorzystać z nowości. Aplikacja Moments wyświetli bowiem użytkownikom z Polski krótki komunikat, który definitywnie położy kres nadziejom na wypróbowanie aplikacji w akcji. A szkoda, bo zapowiedzi i założenia są odpowiedzią na realne zapotrzebowanie.

Z taką sytuacją spotkała się przecież chyba większość użytkowników smartfonów podczas przeróżnych wydarzeń i spotkań: niemal każdy robi zdjęcia, sobie oraz innym, a na sam koniec wszyscy rzucają krótkie "podeślij mi później te fotki". Ile razy bez ponaglania znajomych doczekaliście się zdjęć? Jaka część z nich tak naprawdę Was interesuje, skoro, na przykład znajdujecie się na 7 z 40 fotografii? Raczej mało prawdopodobne, że autor zdjęć będzie dla każdego z uczestników tworzył specjalny folder w chmurze i udostępniał je poszczególnym osobom, a jeden wspólny katalog to tak naprawdę proteza, a nie rozwiązanie.

Dlatego Moments ma inne podejście. Co prawda musimy przygotować się na podobne do Google praktyki, które w usłudze Zdjęcia przeanalizuje każdą poszczególną fotkę=, ale myślę że warto. Aplikacja weźmie pod uwagę miejsce wykonania fotografii, czas i znajdujące się w kadrze twarze. Na tej podstawie utworzy albumy, które udostępnimy innym użytkownikom, którzy wzięli udział w wydarzeniu. Rozpoznawanie twarzy pozwoli "zaciągnąć" z takich albumów tylko zdjęcia na których się znajdujemy. Jeśli w naszej rolce z aparatu znajdą się zdjęcia z innymi osobami, to aplikacja zasugeruje nam podzielenie się nimi. Ale tylko z tymi osobami, które wzięły udział w wydarzeniu i które widzimy na zdjęciach. Brak przedrostka "Facebook" przed nazwą aplikacji nie jest przypadkowy - zdjęcia możemy, ale wcale nie musimy udostępnić znajomym na Facebooku. Domyślnie pozostają widoczne najpierw tylko dla nas, a później ewentualnie dla konkretnych osób.

Zasady i mechanizmy działania aplikacji są banalnie proste. Do wymiany albumami zdjęć wymagane jest konto na Facebooku, więc w większości przypadków nie będzie to przeszkodą. "Prostota" to słowo klucz towarzyszące zespołowi odpowiedzialnemu za Moments. Mnie się to naprawdę podoba, a premiera tej aplikacji to ewidentny przykład tego, że zdjęcia to obiekt coraz większego zainteresowania na rynku technologicznym. Pomimo, że Moments nie chce wpuścić mnie do głównego ekranu aplikacji, otrzymałem powiadomienie, że moje zdjęcia zostały już przeanalizowane i są gotowe do udostępnienia. Premiera Moments w Polsce może być bliżej niż sądzimy.

Grafiki.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu