185

Największą petardę Apple zostawiło na koniec roku – nowe etui wskazuje konkurencji miejsce w szeregu

Apple potrafi zaskakiwać – to muszą przyznać nawet najwięksi antyfani korporacji. Wydawało się, że w tym roku firma już nic ciekawego nie pokaże, nie brakowało opinii, że cały 2015 nie był zbyt udany, nie obfitował w premiery produktów i rozwiązań, które mogłyby wywołać okrzyk zachwytu u klientów. Brakowało po prostu czynnika wow. Wielką firmę poznajemy […]

Apple potrafi zaskakiwać – to muszą przyznać nawet najwięksi antyfani korporacji. Wydawało się, że w tym roku firma już nic ciekawego nie pokaże, nie brakowało opinii, że cały 2015 nie był zbyt udany, nie obfitował w premiery produktów i rozwiązań, które mogłyby wywołać okrzyk zachwytu u klientów. Brakowało po prostu czynnika wow. Wielką firmę poznajemy jednak po tym jak kończy, a gigant z Cupertino postanowił zamknąć ten „sezon” z przytupem. Etui z powerbankiem to gadżet, który mówi niedowiarkom i konkurencji: właśnie dlatego to my jesteśmy na szczycie.

Są rzeczy na niebie i ziemi, które nie śniły się filozofom – do tego grona można zaliczyć nowe etui Apple. Gadżet z garbem, w którym ukryto powerbank. Dzięki temu iPhone pracuje na jednym ładowaniu dłużej niż kilka godzin, ponoć można rozmawiać przez telefon ponad dobę – bateria to wytrzyma. Ręce same składają się do oklasków. W chwilach takich jak ta widać kunszt Apple: technologiczny, designerski, marketingowy. W tym ostatnim przypadku chodzi o przystępną cenę – niecałe sto dolarów, w Polsce bliżej 500 złotych. Apple ponoć chciało zrobić niespodziankę klientom w okresie przedświątecznym i wyceniło towar dość nisko. Tak, by każdy mógł sobie pozwolić na mały prezent. Mistrzowskie posunięcie – widać, kto jest świętym Mikołajem w sektorze IT. Pięć stówek za takie etui… Do głowy przychodzi tylko jeden komentarz:

shut-up-and-take-my-money

Większe wrażenie robi jednak design – wcześniej trudno było sobie nawet wyobrazić coś takiego, teraz patrzymy na istniejący produkt. Pracował nad tym cały sztab ludzi, proces twórczy trwał kilka kwartałów, a nadzorował go sam Jony Ive. Spytany o etui, odpowiedział swoim hipnotycznym głosem:

Przeciętny człowiek zobaczy w tym powerbank. Chcieliśmy jednak zawrzeć w projekcie coś więcej, filozofię Apple, która sprawiła, że dzisiaj jesteśmy liderem rynku. Tu nie chodzi o wsparcie dla baterii, lecz o życiodajną moc zamkniętą w etui, o energię łączącą człowieka ze światem, o doprowadzenie linii produktowej do perfekcji. Absolutu.

Zapytany o inspirację w wyglądzie dodał:

Pierwsza, wtedy jeszcze dość nieśmiała, myśl pojawiła się, gdy spacerowałem po lesie. Zobaczyłem na drodze żuka leżącego na plecach. Kilka dni później obserwowałem zachód słońca nad oceanem, na horyzoncie zarysował się garb, który trudno było zlekceważyć. Ostateczne decyzje podjąłem jednak w pewne niedzielne popołudnie – siedzieliśmy z rodziną przed telewizorem i oglądaliśmy Dzwonnika z Notre Dame. Pomyślałem: Quasimodo był obarczony garbem, ale to przecież wspaniała postać. Jego piękno skrywało się wewnątrz. Tak jest i w tym przypadku – przecież wewnątrz znajdziemy iPhone’a.

Tim Cook był ponoć zachwycony, gdy pierwszy raz ujrzał projekt. Wielkość tego pomysłu skłoniła go do krótkiego komentarza:

Później, gdy zdołał się już otrząsnąć, dodał, że garb ma bardzo praktyczne zastosowania:

Podam przykład pierwszy z brzegu – nie posiadam na szafce nocnej budzika, a w nocy często się budzę, otwieram oczy, sprawdzam, która godzina. Muszę wtedy chwytać iPhone’a. Z tym etui sprawa jest o wiele łatwiejsza, działa niczym dźwignia: wystarczy nacisnąć na dolną krawędź i smartfon podnosi się na garbie, teraz pozostaje lekko unieść głowę i można dostrzec godzinę. Prawda, że fajne?

Przed sklepami Apple podobno już ustawiają się kolejki, kupcy z Kaukazu ciągną kolumnami do Drezna. Ludzie w Londynie, Nowym Jorku i Tokio biorą urlopy, koczują na chodnikach – część płacze ze wzruszenia, na myśl o tym, że w ich ręce pojawi się garbate etui. Z powerbankiem! Konkurencja jest w szoku, nie wie, jak odpowiedzieć na ten sprzęt. Możliwe, że to dla niej gwóźdź do trumny. Ręce rozkładają też Chińczycy, którzy nie potrafią sklonować etui. O komentarz poprosiliśmy właściciela jednej z manufaktur w Syczuanie. Oto co usłyszeliśmy od Pung Kao:

Technologicznie to jest nie go ogarnięcia, nie wiemy, jak Apple udało się stworzyć takie cudo. Nam nie pozostało nic innego, jak przyczepić do iPhone’a 6S starszy model – skupujemy teraz iPhone’y z poprzedniej dekady i doklejamy, by uzyskać efekt garba. Ludzie kręcą nosem, ale kupują.

Przestaje dziwić, dlaczego Apple ponownie uznano za najbardziej innowacyjną firmę świata. To klasa sama w sobie, niedościgniony ideał. Duch Jobsa czuwa nad korporacją. Za plugawe należy uznać pogłoski, z których wynika, że Apple wprowadza na rynek etui z garbem, by zakrył on zagięcia smartfonu (afera bendgate) i dostosował się do urządzenia, które przegrało starcie ze spodniami użytkownika. Takie pomówienia są po prostu podłe.

Niniejszy tekst ma charakter satyryczny, wypowiedzi top menedżerów Apple nie są prawdziwe (sam produkt i jego cena to już rzeczywistość). ASZdziennik posłużył za inspirację, ale pozostajemy w nurcie tech. Jeżeli chcecie więcej takich wpisów (nie tylko na temat Apple), dajcie znać. A jeśli nie chcecie… To nie ;)