21

Najważniejszy surowiec na świecie

Google sprzedaje Motorolę, ale patenty zatrzymuje dla siebie, bo mają mu one pomóc ochronie Androida. Do głosu dochodzi także Qualcomm, który kupuje od HP patenty Palma. Wszystko to dzieje się na rynku mobilnym, gdzie w zeszłym roku sprzedało się już ponad miliard smartfonów. Zyski do podziału są więc duże, a wojny patentowe jednym ze sposobów […]

Google sprzedaje Motorolę, ale patenty zatrzymuje dla siebie, bo mają mu one pomóc ochronie Androida. Do głosu dochodzi także Qualcomm, który kupuje od HP patenty Palma. Wszystko to dzieje się na rynku mobilnym, gdzie w zeszłym roku sprzedało się już ponad miliard smartfonów. Zyski do podziału są więc duże, a wojny patentowe jednym ze sposobów ich rozdziału.

Amerykańskie prawo patentowe od lat znajduje się w ogniu krytyki, powołującej się na kuriozalne pomysły zastrzegania rzeczy, które zdawałoby się, są własnością ogólnoludzką. Weźmy taki cukiereczek. Twórcy gry Candy Crush Saga postanowili opatentować słowo „candy”, które od tej pory ma być zarezerwowane tylko dla ich produkcji, stając się tak naprawdę znakiem towarowym…

W teorii oznacza to, że nikt nie będzie już mógł użyć  tego słowa przy nazywaniu swojego tytułu. Twórcy ze studia King przekonują jednak, że nie będą restrykcyjnie dochodzili swoich praw, czego dowodem ma być obecność w AppStorze wielu aplikacji naruszających swoją nazwą ich patent. Tyle w teorii, bo w praktyce prawnicy Kinga pozwali niedawno Kickstarterowy projekt sequela The Banner Saga, który ich zdaniem może wprowadzić w błąd ludzi chcących zakupić Candy Crush Saga i gry z serii z tej serii.

ku-xlarge

Ekipa odpowiedzialna za TBS mówi wprost, że dla nich może to oznaczać zakończenie prac nad grą, bo „jak opowiedzieć historię o wikingach bez użycia słowa saga”? Kuriozum całej sytuacji dodaje fakt, że oryginalne The Banner Saga powstało już 3 lata temu, a teraz przez zdobycie popularności przez jakąś facebookową aplikację może mieć duże kłopoty.

Przykłady można mnożyć, bo i samo Apple dostarczyło do amerykańskiego Urzędu patentowego wiele „innowacyjnych” projektów jak choćby niedawny pomysł na przycinanie płytek szafiru, którymi miałyby być pokryte nowe iPhone’y.

Jednak nie wszyscy do tej pory czynnie angażowali się w wojny patentowe, a mam tu na myśli firmy wymienione we wstępie. Dobitnie na łamach GigaOM podsumował to Robert Raymond:

Google mówi Apple, Microsoftowi i Oracle: Chcecie rozgrywać szpetną wojnę patentową? Nie ma sprawy, pokonamy Was, waszą własną bronią.

Google już w zeszłym roku wniosło do sądu pozwy o naruszenie własności intelektualnej przeciwko Apple i Microsoftowi. Jednak w ostatnich dniach samo zostało postawione w zupełnie odwrotnej sytuacji.

Oprócz Google Search na rynku wyszukiwarek internetowych funkcjonuje jeszcze kilka produktów, które jednak przeważnie funkcjonują na granicy błędu statystycznego, lub jak DuckDuckGo okresowo zdobywają popularność, kiedy na wokandę wyciągane zostają sprawy związane z prywatnością wyszukiwania. Jest więc i taka wyszukiwarka jak Lycos posiadająca w swoim portfolio kilka interesujących patentów.

Kiedy firma przechodziła restrukturyzację zostały one sprzedane firmie skupującej patenty Vringo, która utrzymuje się właśnie z udowadniania sądom, że ktoś narusza ich patenty. Tym razem dotyczą one usługi reklamowej Google o nazwie AdWords, a trzeba pamiętać, że biznes reklamowy to oczko w głowie giganta z Mountain View, który przecież wszystkie swoje usługi udostępnia za (teoretycznie) darmo.

Spór idzie więc o grube miliony (niektórzy mówią nawet o kwocie dochodzącej miliarda), ale jeśli Vringo chce je zobaczyć na swoim koncie to musi się spieszyć, bo wygasają one 4 kwietnia 2016 roku, a Google już teraz mówi, że jeśli wynik rozprawy (do ugody nie doszło) będzie dla nich negatywny, to będą się odwoływali do skutku.

2014-01-10_rafal_02

Wygasanie patentów to także ciekawy przykład pokazujący jak mocno rynek ten potrzebuje reformy. Wystarczy rzucić okiem na druk 3D, który w ostatnich latach rozwijał się skokowo w miarę wygasania kolejnych „jarzm intelektualnych”.

Sytuacja ta wymaga interwencji z samej góry systemu politycznego, a tam na szczęście jest ku temu wola. Barack Obama w swoim niedawnym wystąpieniu przed Kongresem powiedział:

Potrzebujemy reformy systemu patentowego, który pozwoli naszym firmom skupić się na innowacjach, a nie niepotrzebnych sporach.

Od woli jednak jeszcze daleka do działania, a przeciwstawiać się mu będzie na pewno Intelectual Ventures, jeden z największych za Oceanem trolli patentowych, który za swoją oficjalną misję bierze wspieranie małych firm w walce o odszkodowanie za łamanie praw do własności intelektualnej przez duże korporacje. W praktyce IV zajmuje się jednak kupnem jak największej ilości patentów, które potem licencjonuje każdemu kto zechce zapłacić wyznaczoną kwotę.

W Stanach działania takie doprowadziły do stworzenia kompletnie nowej gałęzi usług – „monetyzacji patentów”. Dlatego nie ma się co dziwić, że zarówno Google jak i Qualcomm chcą zagrać przed oczyma konkurentów szerokim portfolio. Może dojść nawet do takiej sytuacji, w której firmy nie będą musiały bezpośrednio posuwać się do zakładania spraw sądowych, a będą wykorzystywały patenty jako straszak na konkurencję.

Zgoda buduje

Do tej pory jednak patenty kojarzone były przede wszystkim z rozprawami sądowymi. Porozumienie Google i Samsunga pokazuje jednak, że można je wykorzystać do wspólnych celów. Jest ono korzystne dla obu stron. Google może się zapewne obawiać sojuszu Samsunga z Intelem mogącego w niedalekiej przyszłości doprowadzić do wypuszczenia na rynek Tizena, czyli systemu który zostanie potraktowany znacznie poważniej niż Bada OS i być może zamiesza na mobilnym rynku.

Z kolei w przypadku Samsunga motywacją jest zapewne jego coraz chwiejniejsza pozycja na rynku mobile, bo mimo, że wciąż pozostaje liderem i dostarcza na rynek najwięcej słuchawek, to czuje już za plecami oddech chińskich konkurentów. Porozumienie pozwoli mu także zapewne, na jeszcze lepsze wykorzystanie Androida w swoich nadchodzących słuchawkach.

Przykład ten pokazuje więc, że zdecydowanie więcej ugrać można na współpracy. Niestety na linii Samsung – Apple lub Apple – Google jest ona zapewne niemożliwa, co prowadzi mnie do wniosku, że ten rok znowu upłynąć może pod znakiem prawnych potyczek, które na pewno nie będą w interesie Stanów Zjednoczonych. Sam ich prezydent jest tego doskonale świadom:

Kraj, który dziś skupi się na innowacjach, będzie rządził światem jutro.

Fake Dictionary, Dictionary definition of the word Patent via Shutterstock