Sprawdź jaki laptop Intel Evo jest najlepszy dla Ciebie Więcej
Moje przemyślenia

Najnowsza wersja Aurory jest najbliższa mojemu ideałowi przeglądarki

17

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że jedną z najczęściej wykorzystywanych przez nas aplikacji zarówno na komputerach, jak i urządzeniach mobilnych jest przeglądarka internetowa. Za jej pomocą możemy zrobić niemal wszystko: grać (na przykład na Facebooku), korzystać z narzędzi biurowych (Office w r...

Wielu z nas nie zdaje sobie sprawy, że jedną z najczęściej wykorzystywanych przez nas aplikacji zarówno na komputerach, jak i urządzeniach mobilnych jest przeglądarka internetowa. Za jej pomocą możemy zrobić niemal wszystko: grać (na przykład na Facebooku), korzystać z narzędzi biurowych (Office w ramach SkyDrive), kontaktować się ze znajomymi (Gmail, Twitter), oglądać zdjęcia, filmy i słuchać muzyki, oraz opłacać zaległe rachunki za prąd. Ważne jest więc, by wszystkie te czynności były wykonywane w możliwie najbardziej bezpieczny i sprawny sposób. Nowa odsłona Aurory zwiastuje pojawienie się w niedalekiej przyszłości jeszcze bardziej dopracowanego Ognistego Liska, który idealnie się do tego nada.

Nie wszyscy z naszych Czytelników korzystają z Firefoxa (obstawiam u większości Chrome), dlatego szybko wytłumaczę, czym jest Aurora. To nowy kanał dystrybucji Firefoxa, który ma wypełnić lukę pomiędzy pozostałymi wydaniami przeglądarki Mozilli: nieprzechodzącymi testów jakościowych nightly oraz wersji rozwojowych - beta. Pojawienie się dodatkowego kanału pozwoliło twórcom najpopularniejszej w Polsce i trzeciej na świecie przeglądarki wciągnięcie większej liczby użytkowników do udziału w tworzeniu i udoskonalaniu Firefoxa. Oto kolejny efekt ich współpracy.

Najnowsza wersja Aurory zawiera szereg interesujących zmian, wśród których najbardziej wyróżniają się dwie obecne już w produkcjach konkurencji. Pierwszą z nich jest funkcja znana chociażby z mobilnej przeglądarki Dophin HD, która umożliwia wyłączenie automatycznego uruchamiania się wtyczek opartych na Flashu. Nie została ona domyślnie włączona, dlatego aby móc zobaczyć widoczny poniżej ekran, niezbędne będzie zmienienie w ustawieniach wartości logicznej elementu plugins.click_to_play na true. Odnajdziecie go po wpisaniu w polu adresu przeglądarki about:config.

Drugim, lecz już nie tak kontrowersyjnym (z pozycji niektórych reklamodawców) dodatkiem zostało domyślne szyfrowanie działania wyszukiwarki Google. Ostatnia zmiana dotknęła wspomniany pasek adresów Firefoxa Aurora 14 (tak zwany "Awesomebar"), który oferuje teraz dobrze znane użytkownikom Chrome'a autouzupełnianie. Wśród zmian zauważalnych gołym okiem warto wymienić również wsparcie dla trybu pełnoekranowego OS X Lion, którym do tej pory można było się cieszyć w między innymi Operze i Safari. O usprawnieniach narzędzi deweloperskich (w tym między innymi obsłudze pseudoklas CSS) przeczytacie więcej na blogu Mozilli.

Firefox zapowiada się bardzo ciekawie. Gdy do przed chwilą przeze mnie wymienionych funkcji dodamy te dostępne od kilku dni w wersji beta Firefoxa 13 (między innymi dostęp z poziomu strony głównej do zakładek, historii i ustawień), wtedy otrzymamy produkt, który w dalszym ciągu będzie mógł się liczyć w wyścigu najlepszych przeglądarek dla systemów desktopowych: Opery i Chrome. Mam nadzieję, że pojawienie się finalnej odsłony Firefoxa 13 okaże się również szczęśliwe dla jego mobilnej wersji, która od samego początku strasznie kuleje i jest najprawdopodobniej jedynym programem (nie wliczam gier) dla Androida, który jest w stanie zawiesić mój telefon.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Firefox