21

Szkoda, że nie będę miał czasu aby ograć te wszystkie perełki, które ukażą się w 2019 roku

Rok 2018 był dla świata gier świetny. Pojawiło się wiele niesamowitych produkcji, w tym wyczekiwane Red Dead Redemption 2 - które, co ciekawe, nie okazało się wielkim wygranym ubiegłorocznych plebiscytów na najlepsze gry roku. Czy rok 2019 może być lepszy? Przyjrzyjmy się najciekawszym nadchodzącym premierom.

Niesamowite w branży gier jest to, że co roku pojawia się masa dobrych lub bardzo dobrych produkcji. I mówię w tej chwili o dużych, dobrze promowanych tytułach, wokół których już od pierwszych zapowiedzi sporo się dzieje. Wiadomo, że wielu obietnicom nie da się sprostać, pojawi się sporo rozczarowań i w niektórych przypadkach lepiej byłoby “powstrzymać konie” i nie przesadzać z przedpremierowymi materiałami. Nie wiem ile trzeba mieć czasu i pieniędzy by ograć “od A do Z” wszystkie warte ogrania duże produkcje w danym roku. A do nich dochodzą przecież dużo mniejsze tytuły, których też nie wypada ominąć. Jakby tego było mało w praktycznie każdym sklepie regularnie pojawiają się promocje, przez które można za ułamek normalnej ceny uzupełnić bibliotekę, by później nadrobić zaległości odłożone w poprzednim czy jeszcze wcześniejszym roku. Ostatecznie budzimy się w chwili, kiedy czasu jest zdecydowanie mniej niż gier. Ja przynajmniej tak mam, co oczywiście nie przeszkadzało mi na przykład usiąść w Nowy Rok do Cities Skylines (wcześniej nie grałem) i jedno posiedzenie zamknąć w 6 godzinach.

Ale żeby niepotrzebnie nie przedłużać – oto moim zdaniem najlepiej zapowiadające się gry 2019 roku. Kolejność przypadkowa.

Anthem

Nie wiem czy wobec jakiejkolwiek innej gry, która ma się ukazać w 2019 roku, zbudowano tyle nadziei i oczekiwań. Odpowiedzialne między innymi za Mass Effect i Dragon Age Bioware zamierza na początku roku oddać w nasze ręce Anthem, czyli osadzone w świecie science-fiction RPG z elementami MMO. Tytuł zapowiada się świetnie – w odległej galaktyce ludzi od wielkich potworów chroni ogromny mur oraz śmiałkowie, którzy nie boją się z nimi walczyć. Tak, właśnie w takiego kogoś w pancerzu się wcielicie. Anthem będzie trzecioosobową strzelanką, choć w związku z tym, że stawia na kooperację, może się kojarzyć Destiny. W Anthem zagramy 22 lutego.

Devil May Cry 5

Podobał Wam się DMC: Devil May Cry z 2013 roku? Ja akurat mam do tej produkcji spory sentyment, trudno jednak stawić ją obok czterech wcześniejszych odsłon przygód wojowniczego Dantego. Devil May Cry V tworzy między innymi Hideaki Itsuno, a gra będzie fabularną kontynuacją Devil May Cry IV – spotkamy więc ponownie Dantego i Nero. Nowa odsłona serii ma dużo bardziej stawiać na swobodę eksploracji, a sam system walki wykorzystywać elementy otoczenia. Brzmi jak fajne urozmaicenia, które przydadzą się tej popularnej serii. Z drugiej strony ja by się cieszył po prostu z kolejnego Devil May Cry, nawet w starej formie.

The Division 2

Wiecie czym najbardziej kusi mnie The Division 2? Wcale nie zapowiedzią usprawnień względem niedopracowanej na premierze pierwszej odsłony The Division (nudny endgame, tak naprawdę jak to w wielu przypadkach bywa dopiero dużo później gra stała się tym, czym miała być) – mamy otrzymać Waszyngton w skali 1:1. Oczywiście ciężko mi w to uwierzyć, ale skoro obiecują, to czekam. Podobnie jak pierwsza odsłona, The Division 2 stawia przede wszystkim na wieloosobową zabawę, najlepiej w zgranej ekipie. Fabularnie ponownie wcielamy się w członków tytułowej elitarnej jednostki agentów – i ponownie będziemy musieli…uratować miasto.

Jaka nie byłaby fabuła, jak dopracowana grafika, przy tego typu produkcjach liczy się przemyślana konstrukcja całego systemu rozgrywki, który albo przyciągnie na długie tygodnie, albo zasugeruje odłożenie gry po przejściu głównego wątku fabularnego. Zarówno The Division, jak i obie części Destiny pokazały, że twórcy faktycznie potrafią zrobić to dobrze, szkoda tylko że praktycznie nigdy na premierę. W The Division 2 zagramy 15 marca 2019 roku.

Mortal Kombat 11

Podoba mi się w jaki sposób odświeżony Mortal Kombat wyszedł z bagna, w którym tonął za sprawą kolejnych miałkich trójwymiarowych odsłon. Wydany w 2011 roku reboot serii okazał się kapitalnym pomysłem, a wykonanie stało na najwyższym poziomie. W 2015 roku wypuszczono Mortal Kombat X, który potwierdził tylko kunszt twórców. Niestety o Mortal Kombat 11 nie wiemy praktycznie nic, dostaliśmy jedynie świetnie zrealizowany zwiastun, który…prezentuje się zdecydowanie lepiej gdy fani-amatorzy wymienili w nim muzykę na kultowy kawałek znany z filmu z 1995 roku. Mortal Kombat 11 ma pojawić się na półkach sklepowych 23 kwietnia 2019 roku.

Resident Evil 2

Powiecie, że to po prostu kolejny odgrzewany kotlet i w pewnym sensie się z Wami zgodzę. Natomiast ciężko jest dziś przypominać sobie stare Residenty w oryginalnej formie bez zgrzytania zębami, dlatego moim zdaniem fajnym pomysłem jest ich całkowite odrestaurowanie, czyli remake. Tym razem chodzi o RE2, które pojawiło się oryginalnie w 1998 roku na PlayStation 2, a potem zawędrowało na kilka innych platform. Z jednej strony dostaniemy więc wyciągacza kasy od fanów Residenta, z drugiej fajny powrót do przeszłości w zupełnie nowej oprawie i formie. Zagramy już niedługo, bo 25 stycznia.

Days Gone

Dziwny wirus dziesiątkuje ludność, a my wcielimy się w członka gangu motocyklowego i łowcę nagród żyjącego w postapokaliptycznej Ameryce Północnej. Postapokaliptycznej nie znaczy pustej, świat przepełniony jest ocalałymi o sporo mówiącej nazwie „freakers”. Zapowiada się niezła sieczka, szczególnie że podobno owych ocalałych mają być całe grupy, co przypomina trochę walkę w serii Dead Rising. Myślę, że o jakość produkcji możemy być spokojni, za grę odpowiedzialne jest Bend Studio, które swego czasu zrobiło świetne mobilne Uncharted: Złota Otchłań na PlayStation Vita. Jeśli Days Gone nie zaliczy poślizgu, zagramy 26 kwietnia.

Star Wars Jedi: Fallen Order

O Star Wars Jedi: Fallen Order nie wiemy w sumie nic – podobno ma się pojawić jeszcze w 2019 roku, a za produkcję odpowiedzialne jest studio Respawn Entertainment. Kojarzycie nazwę? Jakiś czas temu stworzyli dwie świetne części Titanfall. Myślę, że to na tyle zdolna ekipa, by być spokojnym o nową grę z uniwersum Gwiezdnych Wojen – a podejrzewam, że tak jak ja nie możecie się doczekać i dwie odsłony Battlefront nie spełniły w pełni Waszych oczekiwań.

Oto najlepsze gry 2018 roku!

Rage 2

Pamiętacie wydane w 2011 RAGE wydane przez Bethesdę? W RAGE 2 trafimy do postapokaliptycznego świata, którym rządzi Generał Cross i zamierza tak wyczyścić ocalałą ludzkość, by zostały tylko osoby wybrane przez niego. Wchodząc w skórę bohatera nie pozostanie nam więc nic innego jak pokrzyżować plany podłego tyrana. Podobno dostaniemy imponujący rozmiarami otwarty świat, przez co mam nadzieję nie ucierpi dynamika samej walki. Podobno zagramy 14 maja 2019 roku.

Gears 5

Seria Gears of War ma już okres świetności dawno za sobą i po zaliczeniu Gears of War 4 nie jestem do końca przekonany czy jej kontynuowanie ma sens. Gears 5 będzie fabularną kontynuacją wydarzeń z Gears of War 4 – główną bohaterką gry zostanie Kait Diaz, która wraz z Delmontem Walkerem wyruszy w daleką podróż by dowiedzieć się czegoś na temat pochodzenia Szarańczy. Raczej nie spodziewałbym się rewolucji – ponownie dostaniemy dynamiczną, świetnie zrealizowaną strzelankę TPP, gdzie umiejętne wykorzystanie osłon jest kluczem do sukcesu w walce z przeciwnikami.

Luigi’s Mansion 3

Luigi nigdy nie był tak popularny jak Mario, ale kilka razy dostał naprawdę udane gry, w których gra pierwsze skrzypce. Jedną z takich serii jest Luigi’s Mansion, której trzecia część ma się pojawić na Nintendo Switch w tym roku. Standardowo wcielimy się w postać hydraulika, który będzie musiał zwiedzić mroczną rezydencję przepełnioną duchami. Najpierw porazi je latarką, a potem wciągnie odkurzaczem – taki ma styl ten wąsaty koleżka.

Wolfenstein: Youngblood

Dosłownie kilka dni temu zaliczyłem Wolfenstein II: The New Colossus i choć pierwsza część odświeżonej serii przygód Williama Blazkowicza zrobiła na mnie większe wrażenie, to zacząłem mocno czekać na Wolfenstein: Youngblood – tym bardziej, że nie będzie to kontynuacja, a spin-off. B.J. Blazkowicz znika, ale jeśli graliście w ostatnią odsłonę to wiecie, że spodziewał się bliźniaków. I – uwaga, urodziły mu się dwie córki – wcielimy się właśnie w nie, odwiedzimy alternatywny Paryż lat 80. by wesprzeć tamtejszy ruch oporu w walce z oprawcą. Podobna nowy Wolf ma stawiać przede wszystkim na zabawę wieloosobową. Poczekamy, zobaczymy.

Czekacie w tym roku na coś jeszcze?