polityka
25

Złote Maliny Antywebu, czyli najgorsze filmy 2019 roku

Rok 2019 obfitował w wiele bardzo dobrych filmów. Niestety pojawiło się sporo tych bardzo marnych. Jakie są najgorsze filmy 2019 roku?

Można byłoby powiedzieć na początku, że o gustach się nie dyskutuje. To jednak zamyka nam całkowicie jakąkolwiek dyskusję na temat tego, co nam się podobało. Spróbujmy więc trochę pogadać! Na liście zdecydowałam się zawrzeć zarówno filmy polskie jak i zagraniczne. Wszystkie z nich zostały wydane w Polsce w tym roku. Starałam się również, aby lista nie była w stu procentach subiektywna. Po spisaniu pomysłów sięgnęłam po oceny z popularnych serwisów filmowych i… okazuje się, że nie jestem osamotniona w tych krytycznych osądach. Na pewno pominęłam jakąś szmirę, która zasłużyła na zaszczytne miejsce. A może jednak opisałam tu wasz ulubiony film z tego roku? Śmiało, powiedzcie mi, po jakiej produkcji zrobiło wam się gorzej.

 

Corgi, psiak Królowej

Bajka wyszła na początku roku, więc na szczęście pamiętam ją dość mgliście. Wybrałam się na seans jako towarzystwo wiernej fanki psiaków rasy corgi. Sama również za nimi przepadam, lubię też rodzinę królewską, z zamiłowaniem oglądam bajki. Zapowiadało się super, a wyszło… okropnie. Animacja jest tak niesamowicie głupia, że aż trudno mi w to uwierzyć. Twórcy robią idiotów z widzów dziecięcych, dorosłych, z psiaków, ale i z Elżbiety II. Może stąd ten cały Brexit? Ela mogła się obrazić. Ale dobrze, mówiąc serio. Ja wiem, że od bajek wymaga się czegoś innego niż od dorosłych filmów. Ale żeby wmawiać dzieciom bzdury? Wszystko, co się tam dzieje wynika z braku pomyślunku bohaterów, a umowne rozwiązania przechodzą granice dobrego smaku. Sam fakt, że królowa uznała swojego psiaka za zmarłego, bo znalazła w ogrodzie jego kształt obrysowany keczupem (przez innego psiaka). Litości.

 

Jak poślubić milionera?

Polska komedia romantyczna. To czasami wystarczy, aby wiedzieć, że będzie kiepsko. Uważam, że nie wszystkie są złe, ale no… ta jest. Film jest absurdalny, przewidywalny do bólu i korzysta z marnych schematów, które wałkuje się w kinie od lat. Naiwność bohaterek woła o pomstę do nieba, pokazywane w produkcji wzorce są dość szkodliwe, a wydarzenia w fabule nawet nie próbują być realistyczne. Sprzedanie Fiata Multipli wystarczy, aby założyć kawiarnię w Warszawie? Ach, szkoda gadać. Jest wiele komedii romantycznych wartych uwagi, ale ta do nich nie należy.

 

Miszmasz czyli Kogel Mogel 3

Bardzo lubię pierwszą i drugą część Kogla Mogla. Zdaje sobie sprawę, że to nie są najlepsze filmy, jakie w tym kraju powstały i bardzo kiepsko zniosły próbę czasu. Trudno jednak wygrać z sentymentem. Coś w tych filmach jest, że do dziś mają wielką oglądalność, gdy puszczane są w telewizji. Stąd też pomysł na trójkę po latach. Dla kasy. Wyłącznie dla kasy. Ten film ma niewiele plusów. Ilona Łepkowska bardzo starała się stworzyć z tego kolejne dzieło kultowe, wciskają rzeczy, które miały nam wejść do słowników na lata, ale… to tak nie działa. Bardzo chciała być nowoczesna i tolerancyjna do granic, ale poleciała po takich bzdurach, bezsensach i stereotypach, że lepiej było już być staromodnym. Nie pociesza również fakt, że w wywiadzie za jedną ze śmieszniejszych scen filmu uznała moment, w którym pies pani Wolańskiej liże w telewizji śniadaniowej dildo… Cóż. Niech najlepszą recenzją będzie wywiad z Katarzyną Łaniewską. Skoro nawet aktorzy odwrócili się od produkcji po jej premierze, to musi być z nią coś mocno nie tak.

 

Polityka

Nuda, przewidywalność i totalny zawód. Miała być rewolucja, a wyszedł czerstwy pierniczek. Mocno pastwiłam się już nad tym dziełem, więc nie chcę tu przesadzać. Ale to naprawdę kiepsko zrobiony film. Może gdyby nie ta cała kampania promocyjna, gdyby nie to drażnienie się z politykami i krzyczenie, jaki to będzie przełom w kinematografii, a wybory parlamentarne po premierze będą do cna nieprzewidywalne i nieprzychylne partii, z której Vega się śmieje… Może gdyby nie to wszystko, można byłoby uznać Politykę za przeciętną. Nudną, ale taką sobie o. Dla konkretnego widza. A tak? Porażka na całej linii.

 

Rambo: Ostatnia krew

Fani Rambo po premierze poczuli przede wszystkim zawód. I to jest chyba największy problem. Wielu czekało na ten film. Z pewną dozą niepewności, ale z nadzieją, że będzie dobrze. Chcieli dać Rambo szansę, bo wierzyli, że to będzie bardzo dobry powrót. A co dostali w zamian? Nudnego gniota. Najbardziej boli, gdy żałujemy czasu poświęconego na obejrzenie filmu, z czym niestety borykał się Paweł. Nowy Rambo zrobił bardzo złą renomę nadchodzącym powrotom. A szkoda.

 

Zabójczy rejs

Okej, przyznaję. Mogę być tu trochę stronnicza. Choć po ocenach w internecie widzę, że nie jest ze mną tak źle. Film, w którym występuje Adam Sandler jakoś tak automatycznie pcha mi się na listę najgorszych. Zdecydowanie nie jestem fanką tego aktora i nigdy nie będę. Nie mam nic przeciwko Jennifer Aniston, choć akurat w duecie z Sandlerem zawsze wychodzi kiepsko. Może to specyfika filmów? Z pewnością. Durnowate dialogi, marna fabuła i niespecjalne żarty – tak mogłabym to opisać najkrócej. Oczywiście nie spodziewałam się po takiej produkcji kina najwyższej klasy, ale Zabójczy rejs marnie sobie radzi nawet we własnej kategorii.