Felietony

Nadchodzą samochody z wbudowanymi wideorejestratorami. Ja jestem na tak

TP
Tomasz Popielarczyk
32

Samochodowe wideorejestratory zyskują na popularności. Nie powinno zatem dziwić, że producenci aut powoli zaczynają je wbudowywać na stałe. Na rynku zadebiutował właśnie pierwszy taki samochód.

Pierwszym producentem, który wprowadza do produkcji auto z wbudowanym na stałe wideorejestratorem jest Citroen. Mowa konkretnie o modelu C3, a zastosowane rozwiązanie nosi nazwę ConnectedCAM.

Kamerka rejestruje wideo w rozdzielczości 1080p. Wyposażono ją w matrycę o rozdzielczości 2 Mpix. Nagrania są zapisywane w pamięci wewnętrznej o pojemności 16 GB. Niestety producent nie przewidział możliwości rozszerzenia magazynu danych za pomocą kart MicroSD. Co więcej, dostępną przestrzeń podzielono na dwie partycje po 8 GB. Pierwsza jest wykorzystywana do nagrywania przez cały czas od momentu uruchomienia zapłonu (oczywiście możemy wyłączyć kamerkę za pomocą dedykowanego przycisku. W ten sposób powstaje seria 2-minutowych klipów, które łącznie trwają ok. godziny. Po wyczerpaniu miejsca najstarsze klipy są nadpisywane. Druga partycja jest przeznaczona na zdjęcia oraz nagrania użytkownika. Służy do tego osobny przycisk.

Kamerka nie posiada mikrofonu, a więc nie rejestruje dźwięku. Zamiast tego wyposażono ją w moduł GPS, który pozwala w szczegółowy sposób określić lokalizację. Nie zabrakło też modułu WiFi oraz złącza MicroUSB, które mają służyć do zgrywania filmów na inny nośnik. Łączność bezprzewodowa posłuży nam do komunikacji z aplikacją mobilną na Androida oraz iOS.

Moduł kamerki ulokowano tuż pod lusterkiem środkowym. To naturalna lokalizacja, którą już wykorzystywali inni producenci. Dotąd jednak kamerki znajdowały zastosowanie w najdroższych modelach i służyły przede wszystkim do rozpoznawania znaków, obliczenia odległości od jadącego przed nami auta lub też rozpoznawania potencjalnych zagrożeń na poboczu (pieszych, zwierząt itd.).

 

Jestem zdecydowanie za!

Rejestratory wideo w samochodach budzą pewne kontrowersje. W Polsce ich stosowanie nie zostało (jeszcze) uregulowane w sposób prawny. Inaczej sytuacja wygląda w Szwajcarii czy Austrii, gdzie obywatele cenią swoją prywatność. Tam kamerki są po prostu zakazane. Podobnie sprawa się ma z Niemcami i Hiszpanią, gdzie w sprawach dotyczących używania kamer w samochodach sądy orzekały na korzyść osób nagrywanych, a nie nagrywających.

Pewne kontrowersje miały też miejsce w Polsce. Nagrywanie innych samochodów na ulicach wraz z ich numerami rejestracyjnymi jest może być traktowane jako gromadzenie danych osobowych, a to powinno zostać zgłoszone do GIODO. Co więcej, nagrania takie mogą być wykonywane tylko na użytek osobisty. Wszystko to sprawia, że w sądzie mogą posłużyć jako dowód tylko i wyłącznie w sytuacji, gdy sami uczestniczyliśmy w zdarzeniu na drodze. Nie jest to może rozwiązanie zadowalające wszystkich, ale w jakimś stopniu chroni prywatność użytkowników. Pozwala też uniknąć sytuacji, w której ktoś wpadłby na pomysł (a podobno takich przypadków jest niemało) rejestrowania wszelkich napotkanych wykroczeń drogowych, celem przekazania nagrań policji.

Mimo wszystko jestem zdania, że wideorejestratory są na drogach potrzebne. Jeżdżę dopiero od 8 lat, ale momentami przeraża mnie liczba szeryfów, szaleńców za kierownicami. Pomijam już fakt, że część z nich stwarza zagrożenie dla innych. Większą plagą są bowiem ci z wybujałym ego, posiadający skłonności do natychmiastowego samosądu (najlepiej z udziałem pięści, ale zdarzają się też młotki, kije itp.). W takich sytuacjach wideorejestrator jest po prostu urządzeniem chroniącym nasze bezpieczeństwo. Natomiast w momencie, gdy dojdzie do stłuczki posłuży jako materiał dowodowy i rozwieje wszelkie wątpliwości związane z tym, kto zawinił.

Problem polega na tym, że wideorejestratory przyjęły się głównie na wschodzie, gdzie często są jedynym sposobem na dochodzenie swoich racji. Na zachodzie o wiele bardziej ceni się prywatność obywateli (można też zapytać, na ile ma to związek z inną kulturą jazdy) i zakazuje stosowania tych urządzeń. W związku z tym opisywana kamerka w nowym Citroenie C3 nie będzie montowana na wszystkich rynkach, czemu trudno się dziwić.

źródła: autowizja.pl, leftlane.pl, se.pl

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu