Mobile

Nadchodzą nowe smartfony z WP. Co zmienią? Niewiele

MS
Maciej Sikorski
36

Od kilku tygodni dyskusje wokół Microsoftu, przynajmniej jego konsumenckiego oddziału, dotyczą nowej wersji Windowsa. Trudno się temu dziwić: nowości, zwłaszcza tak ciekawe, zawsze przykuwają uwagę. Warto jednak mieć na uwadze, że ten system nie zacznie szybko penetrować rynku na wielką skalę. W seg...

Od kilku tygodni dyskusje wokół Microsoftu, przynajmniej jego konsumenckiego oddziału, dotyczą nowej wersji Windowsa. Trudno się temu dziwić: nowości, zwłaszcza tak ciekawe, zawsze przykuwają uwagę. Warto jednak mieć na uwadze, że ten system nie zacznie szybko penetrować rynku na wielką skalę. W segmencie smartfonów jeszcze przez jakiś czas będziemy pisać i mówić o Windows Phone, jego rynkowych udziałach i producentach, którzy zdecydowali się skorzystać z tego systemu. Tym razem kilka słów o tych ostatnich.

Podejrzewam, że nie muszę pisać, jak WP radzi sobie w mobile, konkretnie na smartfonowym poletku - jego udziały w tym biznesie wynoszą kilka procent. To rynek zdominowany przez Androida i wariacje na jego temat, mocną drugą pozycję posiada iOS. Mocną na tle goniącej konkurencji. Co stanowi największy problem mobilnej platformy Microsoftu? Padną pewnie różne odpowiedzi, ale wskazałbym przede wszystkim na brak wsparcia ze strony producentów sprzętu. Po prostu nie są zainteresowani tym OS i to mimo zmian, jakie wprowadzał w poprzednich kwartałach gigant z Redmond (chodzi np. o zniesienie opłaty licencyjnej dla sprzętu mobilnego).

Osoby zaznajomione z tematem pamiętają pewnie, że Samsung, Huawei i HTC nie przyłożyły się zbytnio do tworzenia smartfonów z Windows Phone, po wypuszczeniu kilku słuchawek odpuściły temat. Inne duże firmy z branży często nawet go nie podejmowały. Sprzedaż smartfonów z tym systemem spoczywała na barkach Nokii, ale ta ostatecznie sprzedała swój biznes komórkowy Microsoftowi. Amerykańska korporacja została zatem sama z problemem. Całkowicie sama? Nie do końca - co jakiś czas docierają do nas informacje na temat brandów B (albo C i D), które tworzą sprzęt z WP. Tą ścieżką poszły np. firmy Kazam i Xolo.

Kazam, czyli firma stworzona przez byłych pracowników HTC, pojawi się w Barcelonie na targach MWC 2015 z pakietem nowych produktów: tabletami, smartfonami z Androidem, smartfonami z WP. Te ostatnie to Thunder 450W oraz 450WL współpracujące z Windows Phone 8.1. Wyposażono je w 5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1280x720 pikseli, czterordzeniowy procesor o taktowaniu 1,2 GHz, 8 GB pamięci wbudowanej (możliwość rozbudowy z pomocą kart microSD) oraz dwa aparaty (główny 8 Mpix oraz przedni 2 Mpix). Modele prawdopodobnie różnią się tylko pojemnością baterii: to odpowiednio 2200 i 2500 mAh. Średnia półka, której sprzedaż zależy przede wszystkim od ceny i dostępności u operatorów.

Xolo to marka indyjskiego producenta Lava, o którym pisaliśmy niejednokrotnie ze względu na eksperymenty z procesorami Intela. Smartfon Win Q1000 (grafika tytułowa) będzie pewnie dostępny wyłącznie na rodzimym rynku, w cenie poniżej 140 dolarów. Co za te pieniądze? Czterordzeniowy procesor Qualcomm Snapdragon 200 o taktowaniu 1,2 GHz, 5-calowy wyświetlacz o rozdzielczości 1280x720 pikseli. Do tego 1 GB pamięci operacyjnej, 8 GB pamięci wewnętrznej (możliwość rozbudowy z pomocą karty microSD), dwa aparaty oraz podwójny slot SIM. Całość zasilana energią z baterii o pojemności 2200 mAh i współpracująca z WP w wersji 8.1.

Microsoft otrzymał wsparcie ze strony dwóch mniejszych graczy i to dobra informacja dla amerykańskiej firmy. Niewiele ona jednak zmienia w kontekście całego rynku. Aby WP zaczął rosnąć i rozszerzać swoje wpływy potrzebne jest zaangażowanie (prawdziwe, nie na papierze) szeregu firm pokroju Xolo i Kazam. Warto przy tym podkreślić, że mogłyby one w sensowny sposób zniwelować brak współpracy Microsoftu i znanych producentów. Z raportów firm analitycznych wynika, że brandy z drugiej i trzeciej linii zyskują na znaczeniu, więc nie można bagatelizować ich zaangażowania. Powtórzę przy tym, że potrzebna jest znacznie większa skala. Od czegoś trzeba jednak zacząć. Kolejny już raz...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu