49

Na chwilę zapomniałem jak się pisze długopisem. Ponoć to nic dziwnego

Jakkolwiek niecodzienny wydaje się Wam tytuł, jest absolutnie trafny i wbrew przewidywaniom niektórych, bardzo mocno będzie dotyczyć technologii. Tak, Moi Drodzy. Wczoraj stanąłem przed zadaniem napisania czegoś na kartce papieru. Przez chwilę nie wiedziałem jak zacząć. Najpierw się przeraziłem, a potem zastanowiłem. Przyszło „opamiętanie” i dalej pisałem bez oporów. Zabrnąłem jednak w ten temat głębiej […]

Jakkolwiek niecodzienny wydaje się Wam tytuł, jest absolutnie trafny i wbrew przewidywaniom niektórych, bardzo mocno będzie dotyczyć technologii. Tak, Moi Drodzy. Wczoraj stanąłem przed zadaniem napisania czegoś na kartce papieru. Przez chwilę nie wiedziałem jak zacząć. Najpierw się przeraziłem, a potem zastanowiłem. Przyszło „opamiętanie” i dalej pisałem bez oporów. Zabrnąłem jednak w ten temat głębiej i okazuje się, że to nihil novi.

Złośliwy powie: „O Matko Boska, Szczęsnemu z Antyweb zapomniało się jak pisać długopisem, no tragedia!”. Żadna tragedia, a pewien znak dla mnie. Zwyczajnie, przyszło mi coś napisać długopisem na kartce i przez chwilę musiałem się zastanowić, jak w ogóle zacząć. Przez kilka sekund miałem wrażenie, jakbym nie robił tego nigdy. Po chwili wszystko było w porządku – pozornie nic dziwnego. Szybko połączyłem jednak fakty i przyznałem, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz machałem po kartce długopisem. Jeśli już piszę, to na smartfonie/tablecie/klawiaturze. O tym, że nie stanę się wtórnie niepiśmienny przekonany jestem natomiast absolutnie.

Pisanie odręczne bywało dla mnie…katorgą

Odkąd pamiętam, pisanie na kartce za pomocą ołówka/długopisu było dla mnie zadaniem niezbyt lubianym. We wczesnym etapie szkolnictwa moje zeszyty świeciły czerwienią, na marginesach jawiły się komunikaty „PISMO!!!”, a rysowanie „tych durnych szlaczków” mnie nie interesowało. Nawet wtedy, gdy już mi nieco odpuszczono, miałem problem z pisaniem wypracować. Nie chodziło o ich treść, ale o pismo właśnie. Jak pisałem „normalnie”, to wychodziły gryzmoły. Jak łączyłem pieczołowicie każdą literkę z inną, to brakowało czasu. Irytowałem się – miałem dużo do powiedzenia/napisania, mało czasu i pewne ograniczenie, którego nie mogłem nijak pokonać. Po liceum nieco odetchnąłem pisząc notatki na komputerze, choć to nie załatwia wszystkich moich problemów.

keyboard-966308_1280

Z racji tego, że z pisma odręcznego nie korzystałem dawna, mój mózg zwyczajnie sobie „nieco” zapomniał, o co w tym chodzi. Porobił porządki i uznał, że umiejętność odręcznego pisania nie musi zajmować mi głowy tu i teraz, nie będzie potrzeba być może za chwilę i została ukryta nieco głębiej. W sumie, to się nie dziwię. Codziennie piszę mnóstwo tekstów na klawiaturze, dużo piszę na Messengerze, sporo rozmawiam na Slacku z redakcją Antyweba, załatwiam maile, ogarniam swoje życie osobiste, robię coś jeszcze poza Antywebem. Sporo tego w ciągu dnia. Nic na papierze – wszystko za pomocą klawiatury – czy to fizycznej, czy to wirtualnej, na ekranie smartfona. Doliczmy do tego jeszcze notatki ze studiów i zastanawiam się, ile wyszłoby z tego stron maszynopisu. Zapewne sporo. W stosunku do tego, ile w ciągu roku napisałem na papierze… dysproporcja jest niesamowita.

Poszperałem i znalazłem. Wszystko ze mną w porządku

Czasy tylko jakieś takie… specyficzne. W dodatku ja również jestem specyficzny. Ludzie ogółem nieco mniej piszą odręcznie, niż kiedyś – a wszystko za sprawą nowych form komunikowania się. Rozmawiamy przez telefon. SMS-ujemy… już nieco rzadziej. Jest Messenger, jest Facebook, Twitter, Instagram, itd. Na dobrą sprawę należy zauważyć, że nie tyle piszemy mniej odręcznie, tylko… w ogóle piszemy mniej. Odkąd w Internecie żyję – widzę skróty. Niektóre jeszcze pamiętają IRC-a, inne wyrosły na podwalinach SMS-ów i komunikatorów. Nie powiem, irytuje mnie jak koleżanka do mnie napisze „Idę do sb”. Gdyby nie to, że Służba Bezpieczeństwa nie działa od 1990 roku, to przy pierwszym kontakcie z tym skrótem najprędzej pomyślałbym właśnie o tym organie PRL.

Technologie – domena prostoty, czy lenistwa?

Pisanie na klawiaturze jest szybsze od pisania odręcznego – o tym wiemy wszyscy. W obecnie popularnych środkach komunikowania się wymaga opanowania klawiatury – czy to ekranowej, czy tej fizycznej. Dailymail 3 lata temu donosił o tym, że przeciętny dorosły nie napisał nic ręką w ciągu ostatnich 6 miesięcy – to sporo. Wszystko dzieje się za pomocą smartfona, tabletu, komputera? Źle? Dobrze? Cóż… znak czasów. Ale to nie oznacza, że BIC już obgryza paznokcie, że mu się długopisy zaczną sprzedawać (w sumie, to ma jeszcze kupę innych rzeczy do sprzedania).

ipad-600642_1280

Technologie ułatwiają życie, ułatwiają wspomniane wyżej komunikowanie. Gdyby nie typowo ludzkie dążenie do uproszczenia sobie pewnych aspektów naszej egzystencji, zapewne do dzisiaj palilibyśmy świeczki w pokojach zamiast jednym pstryknięciem rozpocząć kolejny cykl działania żarówki. Możliwości, którymi dysponujemy teraz są nieporównywalnie większe od tego, czym ludzkość mogła się poszczycić wiek temu. Nawet w stosunku do tego, co działo się przed dekadą, trzeba przyznać, że skok naprzód zrobiliśmy solidny. Wraz z tymi skokami będą upraszczane kolejne sfery, spójrzmy do czego dążymy. Nie zdziwię się, jeśli za kilkanaście lat będziemy mówili o technologiach, z którymi zrobimy wszystko za pomocą zwykłej rozmowy z asystentem, gdzie powoli będziemy eliminować peryferia, za pomocą którymi obecnie wprowadzamy komendy do smartfonów, komputerów, czy tabletów. Już udowodniono, że kierowca nie jest absolutnie potrzebny do tego, żeby samochód pojechał tam, gdzie chcemy. A jak było z dotykiem? Pomysł ten miał na celu uproszczenie interakcji z urządzeniem, uczynieniem jej bardziej naturalną. Udało się? Jak cholera.

Nie mam wątpliwości – umiejętność pisania odręcznego jest potrzebna

Nawet w tak zwariowanych czasach jak te – „pierwotne” umiejętności zaniknąć nie mogą. Co byśmy poczęli, gdyby ktoś nagle zgasił światło, zabrał nam elektronikę i kazał nam coś napisać na kartce, a my nie wiedzielibyśmy jak? Tragedia. Uzależnienie się w pełni od technologii to ślepa uliczka – te są zawodne, choć oferują dużo, dużo więcej. U dzieciaków likwidować tej umiejętności nie można – warto ją pielęgnować, bo według badaczy podczas pisania uruchamia się połączenia w mózgu odpowiadające za uczenie się oraz kojarzenie, a ponadto – człowiek bardziej skupia się na tym, co pisze (i tym samym uczy się lepiej/szybciej). Dlatego też niektórzy preferują przepisywanie notatek podczas nauki. Ja na przykład lubię powtarzać sobie na głos oraz tworzyć „chmury myślowe”.

A skoro już doszło do tego, że zapomniałem jak się pisze odręcznie… chyba warto wprowadzić element zachowania higieny tej sfery umiejętności. Codziennie napisać cokolwiek – odręcznie. Cokolwiek by to nie było. Niekoniecznie długiego. Tak, żebym nie zapomniał znowu.

Grafika: 1, 2, 3