Moje przemyślenia

Myspace pyta tylko raz..

GM
Grzegorz Marczak
2

Myspace zapytało czy autorzy dość ciekawego edytora profili do myspace jakim jest realeditor.com nie chcieli by sprzedać im swojego dzieła. Autorzy odmówili, i już za chwilę myspace zrobiło własny edytor. Wszystko było by ok., gdyby nie fakt, że nowy edytor na myspace jest prawie identyczny (film po...

Myspace zapytało czy autorzy dość ciekawego edytora profili do myspace jakim jest realeditor.com nie chcieli by sprzedać im swojego dzieła. Autorzy odmówili, i już za chwilę myspace zrobiło własny edytor. Wszystko było by ok., gdyby nie fakt, że nowy edytor na myspace jest prawie identyczny (film pokazuje wszystkie podobieństwa) z tym, który chcieli kupić.

Oczywiście mogli postąpić jak chcieli ponieważ to ich serwis i ich społeczność ale przy bezpardonowym kopiowaniu funkcjonalności można było przynajmniej wspomnieć na czym się wzorowali.


Dosadny komentarz autora realeditor

Oczywiście realeditor w oczach wielu straciło szanse na dość korzystną transakcje – czy jednak na pewno?. Z tego co piszą autorzy jako komentarz do artykułu na ten temat na techcrunch myspace w zamian za przejęcie edytora profili realedytor.com zaproponowali zwrot kosztów developmentu (stawka za każdą godzinę spędzoną nad produktem) – dodatkowo nigdy nie wspomnieli jaka to miała być kwota.

Jak widać wielki biznes jest brutalny i nie zostawiam małym serwisom dużego wyboru – szkoda tylko, że przy tym wszystkim ginie coś co osobiście cenię najbardziej czyli kultura (styl i klasa) prowadzenia interesów.

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy: