4

Możliwe, że kiedyś spotkamy się na stadionie oglądając walki robotów

Wydarzenia z realnego świata często są przenoszone do tego filmowego, rzeczywistość staje się fundamentem dla scenariuszy i to nie jest żadne odkrycie. Korzystają kino, telewizja, branża gier komputerowych. Co ciekawe, to działa także w drugą stronę: świat z filmów, gier czy komiksów inspiruje ludzi do działania i odtwarzania go w realu. W efekcie kiedyś możemy […]

Wydarzenia z realnego świata często są przenoszone do tego filmowego, rzeczywistość staje się fundamentem dla scenariuszy i to nie jest żadne odkrycie. Korzystają kino, telewizja, branża gier komputerowych. Co ciekawe, to działa także w drugą stronę: świat z filmów, gier czy komiksów inspiruje ludzi do działania i odtwarzania go w realu. W efekcie kiedyś możemy się spotkać przy okazji walk robotów.

Trafiłem dzisiaj na informacje dotyczące imprezy Maker Faire. Ma ona miejsce w Kalifornii i przyciąga wynalazców/twórców z równych zakątków USA. Technologiczny festyn, w którym spora część z nas penie chciałaby wziąć udział. W tym roku jednym z bohaterów wydarzenia był MegaBot – robot, który już na pierwszy rzut oka przywodzi projekty znane z kultury masowej. Trochę w tym Gwiezdnych Wojen, trochę Iron Mana i Robocopa, znajdziemy coś z gier czy filmu Giganci ze stali. Tego ostatniego nie widziałem, ale kojarzę motyw przewodni. Są nim walki robotów i przyszło mi do głowy, że konstrukcje typu MegaBot naprawdę mogą za jakiś czas stanąć na arenie i zapewniać rozrywkę ludziom doprowadzając się wzajemnie do destrukcji.

Nie będę teraz wnikał w to, czy taka rozrywka byłaby dobra/zła, chodzi jedynie o możliwość jej zaistnienia. Do niedawna była to fikcja, wymysł ludzkiej wyobraźni, którego nie przenoszono do realnego świata – na przykładzie MegaBot widzimy, że ludzie są w stanie wprowadzić ową fikcję w życie. I chcą iść dalej, udoskonalać swój projekt, dodawać kolejne funkcje, sprawić, by ich robot nie strzelał tylko farbą. Garażowa zabawa przeradza się w coś większego, pojawią się firmy, które sypną gotówką, by te projekty się ziściły.

Możliwe, że faktycznie sprawy tak się potoczą, wejdzie w to duży biznes i zrobi widowisko, na którym będzie zarabiał. Skoro XXI wiek, czas nowych technologii, to i rozrywka masowa powinna być technologiczna. Ale możliwy jest i drugi scenariusz: firmy machną na to ręką, a temat będzie rozwijany przez domorosłych twórców. Ludzie zbudują maszyny w swoich garażach i zaczną spotykać się na pustkowiach czy w opuszczonych fabrykach, by zamiast walk psów cz kogutów zorganizować walkę robotów. W obu przypadkach realizuje się scenariusz filmowy.

Kiedy spotkamy się na wspomnianym stadionie, by obejrzeć widowisko z MegaBotami w roli głównej? Tego nie wiem, ale wierzę, że w końcu do tego dojdzie. I nie piszę tego z nadzieją, bo nie jestem przekonany, czy taka impreza potwierdzi, iż daleko zaszliśmy w rozwoju technologicznym. Nie wykluczam, że historia zatoczy koło, a my trafimy do nowego Koloseum. I po co nam były te dwa tysiące lat wspinaczki? ;)