37

Mini będzie rządzić wśród 7-calowców

Już wszystko wiadomo. Wczoraj na konferencji prasowej Apple przedstawiło zestaw nowych urządzeń, wśród których znalazł się długo wyczekiwany iPad mini. Niemal wszystko w kwestii tego tabletu się sprawdziło z wcześniejszych przecieków, od rozmiaru, wyglądu po cenę. A ta nie jest najniższa i choć Tim Cook jasno pokazał wczoraj, z czym ma konkurować iPad mini, to […]

Już wszystko wiadomo. Wczoraj na konferencji prasowej Apple przedstawiło zestaw nowych urządzeń, wśród których znalazł się długo wyczekiwany iPad mini. Niemal wszystko w kwestii tego tabletu się sprawdziło z wcześniejszych przecieków, od rozmiaru, wyglądu po cenę. A ta nie jest najniższa i choć Tim Cook jasno pokazał wczoraj, z czym ma konkurować iPad mini, to na pewno nie będzie to wojna na ceny. Czy w tej sytuacji Apple może wymieść androidową konkurencję w segmencie nisko i średnio-budżetowych tabletów?

Wczoraj poświęcono sporo czasu na to, aby pokazać różnicę między nowym iPadem mini, a Google Nexus 7, czyli tanim tabletem firmowanym przez giganta z Mountain View. Gdy przyglądałem się krok po kroku temu, w jaki sposób Tim Cook punktuje Nexusa, przez chwilę uwierzyłem, że Apple zamierza wszystkich zaskoczyć i dać podobną cenę, a więc w granicach 200-250 dolarów. Niestety, ostatecznie się rozczarowałem, cena za podstawową wersję wyniosła 329 dolarów, nie dostaniemy go więc poniżej magicznej bariery 1000 złotych. Czy w takim razie Apple może rozgonić w tym segmencie Androida?

Cóż, uważam, że w ostatecznym rozrachunku iPad mini w tym przedziale rynku będzie wielkim sukcesem, który zyska wielu klientów i będzie sprzedawać się jak ciepłe bułeczki. Wierzy w to samo Apple, które będzie dostarczać sprzęt już od początku listopada i to do wielu krajów, w tym do Polski. Nowy iPad ma wiele konkurencyjnych zalet, od samego hardware’u po niezwykle bogaty ekosystem aplikacji na tablet, czym nie mogą pochwalić się urządzenia działające pod kontrolą Androida. Do tego niższa cen i kompaktowość urządzenia na pewno zostanie uznana za atrakcyjną. Ale mimo wszystko Apple nie zdecydowało się na wojnę totalną i postanowiło, zgodnie ze swoją strategią, zarobić zarówno na hardwarze, jak i na ekosystemie. W tej sytuacji o konkurowaniu ceną nie ma mowy.

Tym samym Apple zostawia pole do popisu konkurencji spod znaku Androida. Gdyby iPad mini był w tej samej cenie, co Kindle Fire czy Google Nexus, to producenci tego sprzętu mogliby się naprawdę bać o przeciętnego klienta. Bo choć w świecie ludzi zainteresowanych technologiami trwa wojna, który system mobilny jest lepszy, użyteczniejszy, etc, o tyle podejrzewam, że przeciętny konsument, gdyby miał do wyboru kupno „kultowego” iPada i w tej samej cenie Nexusa7, to raczej skłoniłby się ku pierwszemu. W ten sposób Apple nie zdecydowało się na bezpośrednią, porównawczą walkę konkurencyjną.

I generalnie nie musi. Jak wspomniałem wcześniej, iPad mini będzie hitem, w to nie wątpię, a Apple na pewno na nim zarobi. Przy okazji spycha nieco Androidową konkurencję w stronę jeszcze niższych cen. Ale, nad czym warto się zastanowić, taka cena iPada mini może wynikać jeszcze z innej przesłanki. Otóż przy okazji Apple pokazało iPada nowej generacji (czyżby od teraz nowe tablety miały być przedstawiane właśnie w październiku?). Decyzja dość dziwna, bo przecież poprzednia generacja była przedstawiona trochę więcej, niż pół roku temu. Kto więc ma się skusić na to urządzenie? Ale to pytanie na inną okazję, a tymczasem, wracając do iPada mini. Gdyby Apple dało to urządzenie w cenie 200-250 dolarów to tym samym mogłoby zagrozić sprzedaży dużego iPada. O połowę tańszy, a niewiele mniejszy i gorszy iPad – to byłby hit, kto w takiej sytuacji wybierałby 10calowca? Oczywiście, na pewno znaleźliby się chętni, ale większość konsumentów, nastawiona głównie na rozrywkę, media, ebooki, gry, itp. sięgnęłaby po iPada mini. W przypadku, gdy różnica między tymi urządzeniami wynosi 170 dolarów, ten wybór już nie jest aż tak oczywisty.

iPad mini nareszcie uzupełnia ofertę Apple i daje mu szansę na wejście na kolejne segmenty rynku. Czy uda mu się je zdominować, to się okaże, ale bez wątpienia, ma ku temu potencjał. Zastanawiam się teraz, czym w przyszłym roku będą chcieli nas zaskoczyć producenci sprzętu, bo jeżeli chodzi o hardware to chyba już trudno coś nowego tutaj wymyśleć.

Partner sekcji mobilnej:


Alternatywna zawartość w przypadku braku flash-a

Patronem sekcji Mobile jest Sony Mobile, producent Xperia™ T – smartfona sprawdzonego przez Jamesa Bonda. Xperia T wyposażona została w najlepszy ekran HD o przekątnej 4,6 cala z technologią Mobile BRAVIA® Engine oraz doskonały aparat fotograficzny o rozdzielczości 13 MP z funkcją fast capture.

Smartfon napędza dwurdzeniowy procesor najnowszej generacji o taktowaniu 1,5 GHz, zapewniający dłuższe życie baterii, szybkie działanie i ultra-ostrą grafikę.