83

Microsoftu pomysł na sukces, czyli wymiana starych smartfonów na nowe

Grzegorz opublikował kilka godzin temu tekst dotyczący Apple i bitcoinów. W historii tej pojawia się motyw niszczenia smartfonów giganta z Cupertino podyktowany i chęcią zemsty i możliwością zdobycia Nexusa 5. Co ciekawe, przez przypadek te wydarzenia zbiegły się w czasie z pewną akcją Microsoftu. Korporacja z Redmond postanowiła zwiększyć swoje udziały w rynku platform mobilnych […]

Grzegorz opublikował kilka godzin temu tekst dotyczący Apple i bitcoinów. W historii tej pojawia się motyw niszczenia smartfonów giganta z Cupertino podyktowany i chęcią zemsty i możliwością zdobycia Nexusa 5. Co ciekawe, przez przypadek te wydarzenia zbiegły się w czasie z pewną akcją Microsoftu. Korporacja z Redmond postanowiła zwiększyć swoje udziały w rynku platform mobilnych proponując klientom konkurencji wymianę…

Jak radzi sobie w branży mobilnej platforma Windows Phone? W niektórych krajach (np. w Polsce) rynkowe udziały tego systemu rosną i prezentują się już całkiem nieźle. To może działać kojąco na skołatane nerwy decydentów i akcjonariuszy amerykańskiej legendy. Zwłaszcza, gdy przeglądanie słupków sprzedaży w Europie poprzedzą te dotyczące globalnych wyników i przede wszystkim tych w USA. Przecież to matecznik Windows Phone (i pozostałych dwóch wielkich platform mobilnych) i w tym przypadku gra toczy się nie tylko o pieniądze, ale też o prestiż. Co zrobić, by poprawić wyniki w Stanach Zjednoczonych? Jak już pisałem Microsoft ma pewien pomysł.

Firma wystartowała z akcją, w której właściciele smartfonów Samsung Galaxy S II, iPhone 4 oraz iPhone 4S mogą wymienić te urządzenia na nowe Lumie. Konkretnie na modele 1020 i 1520, a zatem smartfony zdecydowanie nowsze od produktów Apple i Samsunga, reprezentujące dzisiaj wyższą półkę w branży mobilnej. A przy tym współpracujące z innym systemem. Systemem, który nie może się przebić na rynku amerykańskim. Skoro nie pomagają tradycyjne sposoby, to Microsoft postanowił skorzystać z innych form promocji i przyciągania klienta.

Dlaczego korporacja zdecydowała się na taki krok? W tym samym czasie nasuwają się dwie odpowiedzi: „bo musi” oraz „bo ją na to stać”. Ten drugi wątek podkreślałem krótko po przejęciu działu mobilnego Nokii przez MS – firma z Redmond ma na kontach środki, dzięki którym może organizować akcje tego typu i dopłacać do całego przedsięwziecia. Nokia nie mogłaby sobie pozwolić na taki krok, ponieważ może on generować spore koszty przy mizernych szansach na ewentualne zyski. Pojawia się szansa odniesienia korzyści na marketingowym poletku, ale te nie są pewne i trudno je zmierzyć.

Czy akcja Microsoftu jest atrakcyjna z punktu widzenia klienta? Na pierwszy rzut oka pewnie tak – za stary sprzęt dostaje się flagowca. Jest jednak pewne „ale”. Na dobrą sprawę można ich wymienić nawet kilka. Po pierwsze, Nokia nigdy nie wywoływała za Oceanem szału i palpitacji serca. Być może teraz Lumie będą już odbierane inaczej, bo staną się amerykańskim produktem, lecz nim do tego dojdzie, musi upłynąć trochę wody. Po drugie, akcji towarzyszy mały pakiet warunków, które musi spełnić potencjalny właściciel Lumii. A te mogą zniechęcać.

Ograniczenia czasowe (akcja trwa miesiąc), konieczność pojawienia się w konkretnym lokalu MS, by dokonać wymiany czy dobra kondycja wymienianego smartfonu to jeszcze wątki, na które można machnąć ręką. Gorzej, że w pakiecie z telefonem dostaje się… dwuletni kontrakt z operatorem AT&T. To nie tylko minimalizuje wydatki Microsoftu na całą akcję, ale też ostro tnie jej ewentualny zasięg. Tłumy raczej nie będą szturmować sklepów korporacji z Redmond, ich magazyny nie zostaną zasypane starszymi urządzeniami Apple i Samsunga.

Microsoft rynkowych udziałów WP z pewnością nie zmieni wspomnianym zabiegiem, ale przynajmniej na chwilę zrobi szum wokół swojej platformy. Teraz to dość istotne, bo Lumie muszą przestać być kojarzone z Nokią i powinny zagnieździć się w świadomości amerykańskich klientów jako amerykanki sprzęt. Można zatem podejrzewać, że firma wykona w bliższej przyszłości podobne kroki, by „sprząc” obie marki. To spore wyzwanie, nowy CEO z pewnością będzie miał twardy orzech do zgryzienia…

Źródło informacji oraz grafiki: microsoftstore.com