116

Microsoft zwalnia i podlicza straty. Tak się kończy impreza w mobile

Od jakiegoś czasu zastanawiam się ile pieniędzy Microsoft utopił na przejęciu oddziału komórkowego Nokii, a szerzej na swoich staraniach o zaistnienie na rynku mobilnym. W pierwszym przypadku prawdopodobnie wychodzimy powyżej pułapu 10 mld dolarów. W drugim... aż strach pomyśleć. Wracam do tematu, ponieważ z Redmond znowu docierają doniesienia na temat redukcji załogi i odpisywaniu strat. Strategia rozwijana za rządów Steve'a Ballmera i jej zawieszenie przez następnego CEO mocno uderzyły po kieszeni amerykańską legendę IT.

Microsoft zwalnia – taki komunikat pojawił się dzisiaj w mediach. Cięcia etatów dotkną biznes mobilny, ludzi, których firma przejęła po zakupie oddziału komórkowego Nokii. Tym razem firmę opuścić ma 1850 osób, z czego 1300 to ludzie zatrudnieni w Finlandii. Mocna informacja, ale po pierwsze, należało się jej spodziewać, a po drugie, na tym kiepskie wieści się nie kończą.

Kolejny miliard dolarów odpisany

Ile pieniędzy Microsoft utopił w przejęciu części Nokii? Media przywołują kwotę 7,2 mld dolarów, którą zainkasowała legenda z Finlandii, jednocześnie przywołują kwotę 7,6 mld (a zatem wyższą), którą w poprzednim roku korporacja odpisała z ksiąg. Teraz dorzucają do tego 950 mln dolarów w ramach kolejnego odpisu. Robi się jakieś 8,5 mld dolarów, a to przecież nie zamyka sprawy. Trzeba wziąć pod uwagę całkowity koszt restrukturyzacji, jaki poniosła korporacja po przejęciu, pieniądze wydawane na rozwój projektu Lumia po włączeniu oddziału w struktury MS. Czy kogoś zdziwiłby ogólny bilans strat przekraczający 10 mld dolarów? A podkreślam, że nie mówimy tu o kosztach rozwoju platformy Windows Phone i walce o rynek mobilny.

Staje się jasne, że firma zaliczyła wielką wpadkę. Microsoft zwalnia, bo wie, że nic tu już nie ugra – mobilny projekt nie ma szans się podnieść i to nawet przy dalszym pompowaniu dolarów w ten biznes. Firma próbuje teraz ratować, co się da, w poprzednim tygodniu pisałem, że sprzedaje Chińczykom za 350 mln dolarów biznes tradycyjnych komórek, to uchroni kilka tysięcy pracowników przed utratą etatu. Przynajmniej na razie – Chińczycy pewnie dokonają swoich cieć. Po tych doniesieniach staje się jasne, że MS odchodzi od wcześniejszego planu bycia drugim Apple, tworzenia jednocześnie sprzętu i softu pod własnym dachem. Przynajmniej nie będzie tego robić na dużą skalę. Microsoft zwalnia ludzi na potęgę i zostawi ich pewnie garstkę, nie jest pewne, czy stworzą kolejny smartfon. A jeśli stworzą, to jaką będzie on pełnił rolę: produkt komercyjny czy bardziej urządzenie na pokaz?

Microsoft zwalnia, więc mogą powstać kolejne startupy

Redukcja etatów w MS może się przyczynić do powstania nowych firm technologicznych w Finlandii. Część pracowników pewnie szybko poszuka pracy na etacie w innych korporacjach, ale niektórzy postanowią pójść na swoje. Gdy Nokia wpadła w tarapaty, ten trend był dość widoczny, odejścia i zwolnienia stały się kołem zamachowym dla sektora IT w Finlandii – ludzie po prostu musieli jakoś sobie radzić. Nie napiszę, że to dobrze dla nich i dla kraju, bo to się jeszcze okaże, ale warto obserwować ten przypadek. Możliwe, że jeden z tych biznesów stanie się naprawdę duży – może nie tak duży, jak Nokia w czasach świetności, bo to raczej niemożliwe, ale dlaczego w Finlandii miałby nie powstać kolejny gracz wyceniany na miliard dolarów?

Nieudane eksperymenty Microsoftu i Google

Przy okazji powyższych doniesień, warto przypomnieć, że podobną drogą poszło kiedyś Google. Przecież korporacja z Mountain View kupiła całe Motorola Mobility i wydała na ten cel 12,5 mld dolarów. A potem sprzedała Lenovo część komórkową biznesu za kilka miliardów. Obu twórcom oprogramowania mobilnego nie wyszedł mariaż z producentem sprzętu. Trudno jednak stwierdzić, czy intencje obu firm były takie same – Microsoft chyba naprawdę chciał mieć wszystko od swoimi skrzydłami, w przypadku Google można dojść do wniosku, że chodziło głównie o patenty. Różnica jest też taka, że internetowy gigant ostatecznie nie utopił wielkich pieniędzy – część biznesu sprzedał, część włączył w swoje struktury, do tego zdobył wielkie portfolio patentowe, które chroni teraz i firmę i jej partnerów. Bilans zysków i strat z pewnością nie jest tak jednoznaczny, jak w przypadku Microsoftu – tu naprawdę można mówić o srogiej lekcji…