11

Użytkownicy macOS mogą już bez kombinowania pobrać przeglądarkę Edge. Wersja Canary dostępna dla wszystkich

Kilka tygodni temu pierwsze wersje Microsoft Edge trafiły w ręce użytkowników, którzy odkryli linki na serwerach giganta z Redmond. Ale teraz już oficjalnie przeglądarka w wersji Canary trafia do użytkowników — a w kolejce wersja Dev, która powinna pojawić się "na dniach".

Przeglądarki od Microsoftu przez lata były co najwyżej obiektem drwin i żartów. Wiecie, te wszystkie śmieszki na temat przeznaczenia Internet Explorera do pobierania Chrome’a i spółki, albo początki Edge’a które nie zachwycały… właściwie w żadnym aspekcie. Ale gigant z Redmond się nie poddaje — i stale ulepsza swój produkt, czyniąc go z każdą wersją nie tylko coraz lepszą — ale także bardziej dostępną. Teraz użytkownicy systemu Apple mogą już oficjalnie, bez kombinowania, pobrać wersję Canary przeglądarki Microsoft Edge!

Microsoft Edge na Maca już dostępna. Póki co – w wersji Canary

Linki do wcześniejszych wariantów opartych na silniku Chromium przeglądarki Microsoft Edge na macOS hulały już od kilku tygodni, to prawda. Wtedy jednak przeglądarka była jeszcze większą ciekawostką niż teraz. Bo oto nareszcie na oficjalnej stronie Microsoftu można pobrać bez problemu najświeższą wersję przeglądarki Microsoft Edge dla komputerów Apple. To wariant, który aktualizowany jest każdego dnia, a wkrótce dołączyć ma do niego także wersja Dev. Znaleźć ją możecie tutaj.

Jeżeli zdecydujecie się skorzystać z przeglądarki od MS w tej wersji, to warto mieć na uwadze, że do finalnej wersji jeszcze kawałek drogi. I choć przy pierwszych próbach nie zauważyłem żadnych nieprawidłowości (tak, AntyWeb możecie czytać bez przeszkód), to prawdopodobnie musicie przygotować w sobie odrobinę cierpliwości, kiedy napotkacie jakieś nieprawidłowości. To wczesna wersja, którą prawdopodobnie kilka(naście) tygodni dzieli jeszcze od pierwszej publicznej bety.

Dla mnie debiut Microsoft Edge na macOS jest po prostu ciekawostką. Ale mimo wszystko jako użytkownik urządzeń Apple — z przyjemnością witam produkty MS, które z każdą wersją wyglądają i działają coraz lepiej. I jeżeli na komputerze uda się gigantowi z Redmond utrzymać równie wysoki poziom jak ma to miejsce w wariantach dla iOS — kto wie, może któregoś dnia skuszę się na przesiadkę?