99

metafund.pl- Artur Kurasiński interfejsem z inwestorami

Artur ogłosił ostatnio na flakerze swój (choć w tym przypadku do końca trudno mówić jedynie o jego) nowy projekt o nazwie metafund.pl. Na stronie znajdziemy jedynie bardzo zdawkowe i lakoniczne informacje o ofercie doradztwa i wstępnego finansowania dla startupów. Z informacji ze strony można wyczytać, że ma to być coś na kształt jeszcze nawet nie […]

Artur ogłosił ostatnio na flakerze swój (choć w tym przypadku do końca trudno mówić jedynie o jego) nowy projekt o nazwie metafund.pl. Na stronie znajdziemy jedynie bardzo zdawkowe i lakoniczne informacje o ofercie doradztwa i wstępnego finansowania dla startupów. Z informacji ze strony można wyczytać, że ma to być coś na kształt jeszcze nawet nie inkubacji pomysłu ale czegoś wcześniejszego.

Początkowo miałem mieszane uczucia czytając o metafund – kolejny tysiąc dwudziesty trzeci pomysł Artura, który albo wypali albo nie. Z drugiej strony miałem ostatnio okazję rozmawiać z kilkoma prywatnymi i mniej prywatnymi inwestorami i faktycznie da się odczuć pewnego rodzaju zmęczenie ofertami od polskich startupów. Sam zresztą było ostatnio na konkursie startupów Startup Fest i dokładnie rozumiem czym są nasi lokalni inwestorzy zmęczeni.

Prawda jest tak, że na Polskim rynku naprawdę nie brakuje pieniędzy na dobre projekty. Poczynając od inkubatorów poprzez tych którzy mają na inwestycje pieniądze z funduszy unijnych a kończąc na klasycznych funduszach inwestycyjnych. To czego w naszym internecie teraz brakuje to nie pomysły (bo te wiecie ile są warte), ale ludzi z dobrym produktem (nawet w fazie prototypu) którzy są na tyle wiarygodni, że można w nich zainwestować.

Osobiście dostaję pytania o to do jakiego inwestora można się wybrać i jak się zabezpieczyć przed utratą pomysłu – naprawdę to się jeszcze cały czas dzieje. Cały czas krąży jakaś dziwna legenda o tym, że pomysł jest wart inwestycji a o szczegóły realizacji to nie autor się powinien martwić tylko inwestor – bo przecież pomysł jest świetny.

Tak więc Artur wymyślił, że będzie takim interfejsem pomiędzy tymi którzy coś mają a tymi którzy chcą zainwestować. Z jednej strony można taką inicjatywą bardzo szybko skrytykować. Po co rozmawiać z Arturem i innymi osobami kryjącymi się za metafund skoro można pójść bezpośrednio do IQ partners, Speed UP, Seed Found czy innych inwestorów i wyłożyć im swój produkt na tacy pytając o potencjał i inwestycje?

Niestety dla wielu tak myślących takie spotkania są dużym szokiem lub w ogóle do nich nie dochodzi i to nie dlatego, że ci nasi inwestorzy to bestie starające się pożreć startupowca żywcem i wyssać z niego całą krew. Tylko dlatego, że idąc po pieniądze trzeba naprawdę mieć coś więcej niż świetny pomysł. Metafund ma pomóc właśnie na tym etapie, doradzić kierunek rozwoju lub odradzić realizację danego pomysłu / projektu – pomóc przygotować się do inwestycji czy też znaleźć inwestora, który będzie bardziej ochoczy do rozmowy kiedy ktoś zaufany zrobi pierwszą weryfikację biznesu.

Ludzi z pytaniami, wątpliwościami ale również z dużym zapałem do pracy jest bardzo dużo także kto wie czy właśnie coś na kształt metafund nie będzie dla nich pierwszym krokiem do własnego biznesu.

Pomysł może być równie dobrze strzałem w dziesiątkę jak i strzałem w trybuny. W przypadku niepowodzenia i braku zainteresowania ze strony młodych przedsiębiorców nikt tak naprawdę nie straci, jeśli natomiast uda się popchnąć choć jeden produkt i rozwinąć go docelowo znajdując mu inwestora to i tak będzie sukces.