Facebook

Prywatność na Facebooku i Instagramie to ściema. Śledzą co się da i kogo się da

Kacper Cembrowski
5

Prywatność na Instagramie czy Facebooku można włożyć między bajki. Firma Marka Zuckerberga cały czas śledzi wszystkich.

Apple, które również pod względem prywatności użytkowników było wątpliwe, od jakiegoś czasu coraz bardziej zaczyna o to dbać. Niektóre zewnętrzne firmy, w tym właśnie Meta, korzysta z narzędzi giganta z Cupertino - to początkowo miało dać nadzieję na to, że wreszcie nie będziemy musieli obawiać się o swoje dane korzystając z Instagrama czy Facebooka. Cóż, Mecie jednak zależy na szpiegowaniu tak bardzo, że znalazła obejście i tutaj.

Prywatność na Instagramie i Facebooku? Chyba nigdy się tego nie doczekamy

Meta od kilku lat korzysta z wbudowanych przeglądarek internetowych w swoich aplikacjach. W teorii ma być to wygodniejsze dla samych użytkowników, którzy nie zostają przerzucani do Chrome’a czy Safari, a są cały czas w apce wybranego social media. Co prawda osobiście rzadko korzystam z tego rozwiązania, gdyż przeglądarki zsynchronizowane na innych urządzeniach są dla mnie zwyczajnie dużo wygodniejszym rozwiązaniem.

Abstrahując jednak od wygody tego rozwiązania i faktu, jak bardzo jest ono praktyczne, pojawił się teraz niepodważalny powód, dla którego nie powinniśmy z nich korzystać. Jak podaje Felix Krause, chociaż mnóstwo aplikacji korzysta z Safari do przeglądania stron internetowych, to niektórzy decydują się na własne rozwiązania, opierające się na WebKitach firmy z nadgryzionym jabłkiem w logo - i tak jak wspomniałem wcześniej, jedną z nich właśnie jest Meta.

Meta bezpardonowo korzysta z kodu śledzenia. Przeglądarki w aplikacjach nie respektują prywatności w żaden sposób

Jest jednak pewna różnica. Przeglądarki na Facebooku czy Instagramie różnią się od Safari tym, że mają zaimplementowany kod śledzenia oparty na JavaScript. Jeśli użytkownik wejdzie w jakiś link i odwiedzi stronę internetową z poziomu którejś z platform Mety, będzie śledzona cała jego aktywność.

Nazwa kodowa trackera to “Meta Pixel”. Jest on umieszczany w każdym linku i w każdej witrynie otwieranej z poziomu Facebooka czy Instagrama - i w tym wypadku, Meta absolutnie nie bierze pod uwagę wybranych przez użytkowników ustawień prywatności.

Źródło: Depositphotos

Meta Pixel zbiera wszystkie możliwe informacje. Co więcej, wcale tego nie ukrywa

Według raportu Felixa Krause’a, firma Marka Zuckerberga dzięki trackerowi zbiera takie informacje jak wszelkie przyciski klikane przez odwiedzających witrynę, wszystkie strony odwiedzane w wyniku kliknięcia w link, pola witryny, takie jak adres e-mail, adres zamieszkania oraz informacje dotyczące transakcji podczas zakupu produktu lub usługi. Jest tego naprawdę sporo - i ilość zapisywanych danych zwyczajnie przeraża.

Co lepsze, to wcale nie jest kuriozum całej sytuacji. Meta bowiem w żaden sposób nie ukrywa, że ponownie ma w głębokim poważaniu prywatność swoich użytkowników - na portalu dla programistów Facebooka widnieje informacja, że „Meta Pixel” jest przeznaczony do „śledzenia aktywności odwiedzających w Twojej witrynie”, z zaznaczeniem, że każda interakcja jest śledzona, podczas wizyty w tej niestandardowej przeglądarce internetowej.

Źródło: Depositphotos

Meta Pixel to celowe zagranie firmy Zuckerberga. Dbajcie o swoją prywatność

Krause zaznacza również, że opracowanie oraz utrzymanie swojej własnej przeglądarki to nie jest banalna procedura - a wręcz przeciwnie, pochłania niebotyczną ilość czasu. Z tego względu firma odpowiedzialna za Facebooka i Instagrama musiała poświęcić mnóstwo czasu na wprowadzenie Meta Pixel i zrobiła to w pełni świadomie. Czy kogoś jeszcze to dziwi? Raczej nie - chociaż rozczarowanie czuć bez dwóch zdań.

Dbajcie o swoją prywatność. Jeśli chcecie otworzyć jakiś link z poziomu Facebooka, od razu kliknijcie w ikonę trzech kropek znajdującą się w prawym górnym rogu i przejdźcie do innej, wybranej przez siebie przeglądarki. Możecie też skopiować adres URL i wkleić go do Safari, Google Chrome, DuckDuckGo czy gdziekolwiek chcecie - tak jak pisałem wyżej. To banalna procedura, gwarantująca dużo większe bezpieczeństwo.

Źródło: Felix Krause

Stock Image from Depositphotos

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu