Ciekawostki

Media podjęły temat rewolucji w lataniu, ale jednego nie biorą pod uwagę: to niewykonalne

MS
Maciej Sikorski
5

Parafrazując Churchilla można napisać, że samolot to najgorszy środek transportu, ale do tej pory nie wymyślono nic lepszego. Niedawno ten temat podejmował na AW Grzegorz, ja wrócę do wątku z powodu patentu, o którym zrobiło się ostatnio głośno. Mowa o rozwiązaniu opracowanym przez Airbusa - ma ono...

Parafrazując Churchilla można napisać, że samolot to najgorszy środek transportu, ale do tej pory nie wymyślono nic lepszego. Niedawno ten temat podejmował na AW Grzegorz, ja wrócę do wątku z powodu patentu, o którym zrobiło się ostatnio głośno. Mowa o rozwiązaniu opracowanym przez Airbusa - ma ono uprościć i przyspieszyć proces "okrętowania" pasażerów, odprawa przestanie być koszmarem. Brzmi nieźle, ale na papierze. Tymczasem niektórzy są chyba skłonni przyjąć, że na lotniskach faktycznie nastąpią kolosalne zmiany...

Każdy, kto leciał samolotem, wie, że najgorszy jest proces poprzedzający sam lot: nadawanie bagażu, kontrole, kolejki, lokowanie się w samolocie, czekanie na start... Nierzadko to wszystko trwa dłużej albo niewiele krócej niż lot. A gdy coś się "sypnie", to na lotnisku można spędzić długie godziny, podejrzewam, że część z Was tego doświadczyła. Czy można jakoś wpłynąć na te mechanizmy, uprościć je, by wszystko przebiegało szybciej, bardziej płynnie? Tego chcą pewnie nie tylko pasażerowie, ale też linie lotnicze i lotniska - dla nich postój to strata pieniędzy. Cel mamy zatem wspólny.

Wielkie zmiany na lotnisku

Cel niby wspólny, tyko co z tym faktem zrobić? Przecież nie zrezygnujemy z kontroli - ostatnie wydarzenia dowodzą, że to mogłaby być decyzja katastrofalna w skutkach. Tu pojawia się pomysł Airbusa: modułowa budowa samolotów. Pasażer nie wchodziłby do samolotu tak, jak robi to obecnie, lecz siadałby w kabinie, która czekałaby na lotnisku. Kontener z pasażerami i bagażami jest "pakowany", w tym samym czasie tankowany jest kadłub, przechodzi też szybki przegląd techniczny. Gdy zakończone zostaną oba procesy, moduły zostaną połączone. Proste? Proste.

Ten mechanizm miałby poważnie przyspieszyć wylot, skróciłby się czas oczekiwania na lotnisku, mniej w tym kolejek, ludzie nie przeciskają się w wąskim przejściu szukając miejsca. Jeśli uda się szybko zebrać pasażerów, to po chwili maszyna mogłaby już być w przestworzach. Tak to widzą osoby, które podchodzą do pomysłu na zasadzie "to może się udać". Nie biorą chyba pod uwagę konieczności przebudowy lotnisk, wprowadzenia do użytku samolotów nowego typu, problemów związanych z łączeniem obu modułów i czasu, który pożerałaby ta czynność, zagrożeń wynikających z takiego podziału samolotu. A to tylko niewielka część wątpliwości i problemów. Trzeba pamiętać, że nie mówimy o branży, która zmienia się tak dynamicznie, jak np. rynek smartfonów - tutaj czas płynie inaczej, gdyby nawet pomysł uzyskał akceptację wielu firm, to efekty moglibyśmy poznać za kilka... dekad. Przynajmniej tak wyglądałoby to w przypadku wprowadzania rozwiązania na większą skalę.

To tylko patent

Założyłbym się o pieniądze, że to nie przejdzie, ale trzeba przy tym podkreślić ważną rzecz: Airbus nie zamierza pewnie realizować tego projektu. Na razie mowa o... uzyskanym patencie. Każdego dnia firmy uzyskują sporo patentów, ale nie oznacza to, że wszystkie pomysły są realizowane. Jeśli dobrze się orientuję, jest wręcz odwrotnie: spora część pomysłów przepada, trafia do szuflady i tam zostaje na dobre. Firmy jednak patentują nawet najdziwniejsze pomysły, bo wiedzą, że papier zawsze może się przydać. Szczególnie dzisiaj, gdy nie brakuje trolli patentowych.

Sam czasem piszę o patentowanych technologiach, zastanawiam się nad jakimś rozwiązaniem, jego wdrożeniem, ale nie przyjmuję za pewnik, że mowa o pomyśle, który wejdzie w życie. Tak trzeba też patrzeć na propozycję zespołu Airbusa - może oni lubią zaskakiwać i robić wokół siebie szum? W przeszłości bywało już głośno na temat ich projektów, najwyraźniej projektanci tej firmy mają bujną fantazję i lubią, gdy się o nich mówi. Nie oznacza to jednak, że powinniście już żegnać w myślach wchodzenie do samolotu przez rękaw czy przejażdżki autobusem po płycie lotniska...

Alternatywa jest potrzebna

Dyskusja na temat patentu Airbusa przypomina, że w transporcie mamy dzisiaj pewien problem - chodzi o przemieszczanie się na dystansie, który umownie nazwę tu średnim. Samolot sprawdza się świetnie, gdy człowiek musi się przemieścić np. z Europy do Azji czy Ameryki. Ale na krótszych trasach to rozwiązanie często irytuje. Jest najszybsze, lecz trudno nazwać je idealnym. Sporo czasu marnujemy właśnie na lotniskach. Tu pojawia się pytanie, czy można jakoś temu zaradzić? Czy rozwiązaniem będzie bardzo szybka kolej? A może czas pójść krok dalej i zacząć z uwagą przyglądać się projektowi Hyperloop, nad którym pracują ludzie Elona Muska? Wprowadzenie tego rozwiązania wydaje się bardziej prawdopodobne niż opcja kabiny przyczepianej do samolotu...

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

patentlotniskoSamolotAirbus