Recenzja

Medal of Honor Warfighter - zagraj i zapomnij ?

GM
Grzegorz Marczak
21

W serię MoH jak również CoD gram chyba od samego początku - są to gry, w których najwięcej czasu spędzam w multiplayerze, choć oczywiście w każdej z nich przeszedłem również kampanie dla pojedynczego gracza. W nowym MoH również na początku zabrałem się za kampanię - niedawno ją skończyłem wi...

W serię MoH jak również CoD gram chyba od samego początku - są to gry, w których najwięcej czasu spędzam w multiplayerze, choć oczywiście w każdej z nich przeszedłem również kampanie dla pojedynczego gracza.

W nowym MoH również na początku zabrałem się za kampanię - niedawno ją skończyłem więc z czystym sumieniem mogę się z wami podzielić moimi wrażeniami. Przy czym zaznaczę to jeszcze raz dla tych którzy moje opinie o grach interpretują jako recenzję. To co znajdziecie poniżej to opinia o grze - nie recenzuję dokładnie każdego elementu rozgrywki i pewnie nie na wszystko zwróciłem uwagę. Jestem graczem i jako gracz opisuję swoje wrażenia.

Zaczynając od początku, nowa MoH miała świetny plan marketingowy. Oddziały specjalne, zaangażowanie legendarnej jednostki jaką jest Grom, świetne materiały promocyjne. Ta część produkcji gry wyszła naprawdę świetnie, zbudowali bardzo duże oczekiwania. Pytanie czy sam produkt im sprostał?

Na to pytanie odpowiedź raczej jest banalna. Zawodowe serwisy o grach nie zostawiły na nowym MoH suchej nitki. Moim zdaniem ich wyroki są momentami za surowe i mam wrażenie, że częściowo podyktowane są faktem wyłamania się EA z standardu wysyłania do dziennikarzy gry przed premierą. Wiele dużych portali nie dostało jej do recenzji wcześniej w efekcie czego w dniu premiery nie było można znaleźć wielu recenzji tego tytułu w sieci.

Nie można jednak powiedzieć, że krytycy nowego MoH nie mają racji. Przy tak zbudowanych oczekiwaniach gra zawodzi w wielu elementach.

Postać głównego bohatera

Nasz super komandos jest trochę nijaki, wiem że jego rodzina nie jest zachwycona jego pracą i to właściwie tyle. Nie ma w okół niego zbudowanej szczególnie interesującej historii - właściwie gdzieś gubi się ona podczas przechodzenia kolejnych misji w grze.

Fabuła

Nie zapamiętałem. Nie wiem czy była za banalna czy za nudna. Jak zwykle podążamy tropem niedobrych terrorystów i handlarzy broni, ale coś w tym wszystkim jest mocno niedopracowane.

Przerywniki i scenki mające wciągnąć nas i opowiadać historię są nudne (ok, przynajmniej 80% z nich) i zniechęciły mnie skutecznie do tego aby pilnie śledzić opowieść w której biorę udział. Właściwie można postawić pytanie czy nasz komandos jest głównym bohaterem historii czy tylko jednym z jej elementów? Niestety niecierpliwi gracze tacy jak jak po kilku scenach pomijali ten element gry przenosząc się po prostu na pole walki.

Ten przerywnik akurat był niezły

Szczerze mówiąc ten element gry mocno rozczarowuje - tym bardziej, że przy tego typu grach naprawdę nie potrzebujemy zatrudniać pierwszej klasy pisarza aby zadowolić fanów serii. Wystarczy banalna ale dobrze opowiedziana historia.

Rozgrywka czyli strzelanie

No i tutaj można EA sporo nawrzucać. Przede wszystkim skrypt na skrypcie i skryptem pogadania. Mam przez to na myśli sytuacje, w których dopiero przejście w odpowiednie miejsce generuje następnych przeciwników czy też ciąg dalszy gry. Zdarza się to notorycznie. Kiedy razem z zespołem czyścimy dane miejsce z paskudnych terrorystów, po wystrzelaniu wszystkich mój zespół nadal tkwi na swoich pozycjach. Ruszamy więc jako pierwsi do przodu i na nagle bum, przed nami znikąd pojawiają się kolejne oddziały wroga. Najgorsze momenty to takie gdy na przykład widzimy jak nagle przeciwnik przechodzi przez zamknięte drzwi po to tylko aby pojawić się w odpowiednim miejscu.

Nasz zespół - mimo iż świetnie uzbrojony i groźnie wyglądający tak naprawdę strzela ślepakami. Nie możemy liczyć na jego wsparcie bo nie potrafi i nie umie w nic skutecznie trafić. Dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji, w których przy forsowaniu drzwi do pomieszczenia sami musimy załatwić wszystkich przeciwników w środku bo mimo, iż w grupie mamy 4 komandosów to okazuje się, że tylko my umiemy z 2 metrów trafić przeciwnika (i czasem można w takiej sytuacji polec, bo trudno jest jednocześnie trafić 5 wrogów podczas gdy nasz zespół dodatkowo przeszkadza i utrudnia zadanie).

Przeciwnicy - mało inteligentni ale o sokolim oku. Tak właściwie można ich ogólnie scharakteryzować. Jak już się schowają za przeszkodą to będą tam tkwić tak długo aż nie dostaną. Co ciekawe jednak są niesamowicie celni jakbyśmy grali przeciwko elitarnym jednostkom snajperskim. Każde nasze wychylenia zza przeszkody kończy się przyjęciem strzału nawet od najbardziej oddalonego wroga, który praktycznie nie powinien nas zauważyć.

Różnorodności - tak jak w każdej grze tego typu mamy możliwość jeżdżenia samochodem, strzelania z helikoptera, sterowania łodzią motorową itp. Tutaj niestety EA nie zaskoczyła niczym nowym - wszystkie te elementy potraktowała jak elementarz w nowym MoH. Muszą wystąpić, natomiast nic szczególnie nowego się nie dodaje. Czasami więc zamiast beznadziejnego pływania łodzią pontonową pod ostrzałem wolałbym po prostu kolejną misję gdzie likwidujemy przeciwnika.

Mimo powyższych błędów i niedoróbek nie mogę powiedzieć aby w nowy MoH grał się bardzo źle. Nie ma w nim co prawda nic nowego, jest wiele błędów, ale też niektóre misje są bardzo klimatyczne. Siedząc za blaszaną beczką i będąc pod ostrzałem mamy wrażenie jakbyśmy byli na prawdziwym polu walki. Strzela się zresztą też nie najgorzej, może trochę arsenał uzbrojenia naszej jednostki i wrogów jest dość skromny, ale nie mogę powiedzieć aby nie było frajdy w likwidowaniu kolejnych zastępów wroga.

To co jeszcze podoba mi się w nowym MoH to cała robota jeśli chodzi o oprawę audio, a szczególnie rozmowy podczas wymiany ognia z przeciwnikiem. Nie ma chyba za co tego elementu gry krytykować, a już szczególnie w Polskiej wersji językowej jest moim zdaniem dość klimatyczna:)

Na koniec

Całą kampanię dla pojedynczego gracza przechodzi się dosłownie w kilka godzin, jest też to rozgrywka do bólu liniowa. Mimo to grałem, skończyłem kampanie i nie powiem żebym czuł, iż te godziny były kompletnie zmarnowane. Owszem skrypty są uciążliwe, a przeciwnicy głupkowaci - jeśli jednak popatrzeć na inne tego typu tytuły to naprawdę nielicznym udało się zrobić coś konkretnego z AI przeciwnika (tylko gdzie są te gry?).

Niestety to za mało aby zrobić z tej gry godnego przeciwnika dla nadchodzącej kolejnej części CoD. Mimo, iż sporo błędów MoH da się poprawić kolejnymi patchami, to jednak gdzieś cały rozmach tej produkcji uciekł i tego nie da się już załatać.

Gdyby więc stosować punktacje, w której 1 to gra wybitnie tragiczna, a 10 to gra zjawiskowa, to dałbym nowemu MoH 5/10 punktów. Nowi gracze, którzy wcześniej nie mieli do czynienia z MoH czy CoD z pewnością mogą spędzić przy tym tytule kilka godzin. Zawodowcy którzy rozgryźli każdą śrubkę w FPS-ach będą natomiast czuć rozczarowanie, szczególnie po naprawdę udanej kampanii reklamowej.

Jest jeszcze multiplayer czyli to co w FPS-ach lubię najbardziej. Niestety dopiero go liznąłem i nie mam jeszcze sprecyzowanej opinii. To co mogę powiedzieć na chwilę obecną to, że jest dziwnie. Strzelając do przeciwników mam wrażenie jakbym walił do nich z procy (takie wrażenie robią na nich moje strzały), ich oznaczenia na polu walki poprzez czerwone trójkącik zastanawia, a z strategicznej rozgrywki robi się trochę gonitwa po mapie. Tak jak jednak wspomniałem, początkowe doświadczenia mogą być mylące - pogram więc dłużej :)

Hej, jesteśmy na Google News - Obserwuj to, co ważne w techu

Więcej na tematy:

Recenzja