55

Materiał BBC powinni obejrzeć reporterzy Gazeta.pl i Tim Cook

Od wczoraj w mediach prezentowany i omawiany jest materiał nagrany przez reporterów BBC, na którym uwieczniono warunki pracy w fabrykach produkujących iPhone’a. Jak tam jest? Zapewne domyślacie się, że trudno nazwać to miejsce przyjemnym. Przynajmniej z punktu widzenia pracownika. Jednak czy film może wywoływać zaskoczenie? Chyba nie. Powinien natomiast być lekcją i wyzwaniem. Lekcją dla […]

Od wczoraj w mediach prezentowany i omawiany jest materiał nagrany przez reporterów BBC, na którym uwieczniono warunki pracy w fabrykach produkujących iPhone’a. Jak tam jest? Zapewne domyślacie się, że trudno nazwać to miejsce przyjemnym. Przynajmniej z punktu widzenia pracownika. Jednak czy film może wywoływać zaskoczenie? Chyba nie. Powinien natomiast być lekcją i wyzwaniem. Lekcją dla reporterów gazeta.pl, wyzwaniem dla Tima Cooka.

Nie zamierzam opisywać tego, o czym opowiada reportaż (nawet w krótszej wersji) stworzony przez BBC. Niżej znajdziecie film, można obejrzeć i szybko dowiedzieć się, w czym rzecz. Podejrzewam jednak, że większość z Was wie, co zobaczy. Pisaliśmy o tym niejednokrotnie, nie byliśmy wyjątkiem, bo ten temat jest nagłaśniany i analizowany od lat. Producenci sprzętu w Azji twardo postępują ze swoimi pracownikami. Trzeba harować, stres spory, płaca mizerna, niektórych przerastało to tak bardzo, że pojawiła się fala samobójstw i to ona pozwoliła zagadnieniu wypłynąć na szerokie wody.

To dzieje się w chińskich, szerzej azjatyckich fabrykach, ale z ich usług korzystają też zachodnie koncerny i to one są krytykowane przez media oraz część klientów. Podkreślę słowo część – przecież większość z nas nie zapłaciłaby za produkt więcej tylko po to, by lepiej żyło się Chince na drugim krańcu świata. Brzmi brutalnie, ale takie są realia. Złym producentem nie jest też wyłącznie Apple. O nich jest glośno, bo są wielkim graczem, rozpoznawalną marką i krezusem. Ale podobnie postępują i polskie firmy zamawiające towar w Chinach.

Na tym poprzestanę, bo jak już wspomniałem, nie ma sensu opisywać problemu po raz kolejny. Można jednak przywołać go w innych dyskusjach. Pierwszą będzie opisywany wczoraj przez Grzegorza reportaż-relacja z magazynów Amazona realizowany przez redaktorki gazeta.pl. Cała redakcja powinna obejrzeć nagrania BBC, zapoznać się z tym materiałem (już to robią – napisali o reportażu BBC) i zrozumieć, jak powinna wyglądać ich akcja w centrum logistycznym amerykańskiej korporacji. Mogą się pojawić zdjęcia świeżynki z ziemniaczkami i naleśników dla wegetarian, ale niech zrobi je ktoś przy użyciu ukrytej kamery. Niech reporter nagrywa przez tydzień, jak zachowują się pracownicy, ich przełożeni, co jedzą, jak wyglądają przerwy, odprawy, transport itd. Tak się to powinno robić. No chyba, że ta błazenada faktycznie była sponsorowana. Wtedy jednak powinna być oznaczona, tu pełna zgoda.

Tyle w kwestii lekcji, nie tylko dla gazeta.pl i nie tylko w przypadku Amazonu – w Polsce mamy pewnie fabryki, magazyny, sklepy (także rodzime), gdzie praca wygląda tak, jak w chińskiej fabryce z reportażu BBC. Powinno się je pokazywać i piętnować pracodawców. I wybaczcie, ale nie dotrze do mnie odpowiedź, że w pracy trzeba pracować. Albo inaczej – dotrze, ja się nawet z nią zgadzam. Sęk w tym, że na tych filmach nie jest pokazana normalna praca. To jest wyzysk i niszczenie człowieka, a z tym trzeba walczyć. Odbieranie komuś dokumentów, straszenie go, wykorzystywanie trudnej sytuacji na rynku pracy i podkręcanie zysków za wszelką cenę to bandyterka, a nie biznes.

Była lekcja, czas na wyzwanie. Ostatnio rzuciło mi się w oczy kilka tytułów tekstów, w których pisano o nominacjach i wyróżnieniach dla Tima Cooka za rok 2014. Zainteresowano się nim m.in. dlatego, że firma świetnie sobie radzi, stała się najdroższą korporacją świata, zgromadziła olbrzymi majątek. Pisząc krótko: odniosła sukces, nie złamała się po śmierci Jobsa. Wspomina się jednak o czymś jeszcze: Cook to nie tylko sprawny przedsiębiorca, ale też człowiek walczący o prawa mniejszości. Powiedział głośno, że jest gejem, dodał odwagi innym, postanowił przyczynić się do szerzenia normalności i tolerancji. Fajnie. Byłoby jeszcze fajniej, gdyby Cook zabrał się, tak na poważnie, za problem, z którym zmaga się Apple, czyli opisywane wyżej wykorzystywanie pracowników.

Można oczywiście napisać, ze Apple się stara, że prosi, upomina, ale najwyraźniej przynosi to marne efekty. I to jest wyzwanie dla Tima Cooka – zawalczyć o prawa pracownika i człowieka. Nie tylko w Cupertino, ale też w fabrykach podwykonawców. Może i to doda odwagi innym, branża zacznie się zmieniać, o patologiach będziemy czytać rzadziej. Nie dlatego, że temat spowszednieje – po prostu zacznie zanikać.