31

Mamy nowego króla wydajności wśród superkomputerów, który jest dwukrotnie szybszy, niż jego poprzednik

Stany Zjednoczone na trzy lata straciły palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o superkomputery, lecz teraz wracają na pierwsze miejsce z rozmachem. Lawrence Livermore National Laboratory, jeden z czołowych amerykańskich instytutów naukowo badawczych właśnie sprawił sobie i uruchomił superkomputer, który deklasuje konkurencję. Jego moc obliczeniowa w tej chwili wynosi 16,32 petaflopa, podczas gdy właśnie pokonany, już numer […]

Stany Zjednoczone na trzy lata straciły palmę pierwszeństwa jeśli chodzi o superkomputery, lecz teraz wracają na pierwsze miejsce z rozmachem. Lawrence Livermore National Laboratory, jeden z czołowych amerykańskich instytutów naukowo badawczych właśnie sprawił sobie i uruchomił superkomputer, który deklasuje konkurencję. Jego moc obliczeniowa w tej chwili wynosi 16,32 petaflopa, podczas gdy właśnie pokonany, już numer dwa na liście, japoński komputer K posiada moc obliczeniową wynoszącą 10 petaflopów. Ale zaraz nowy lider miał być dwa razy wydajniejszy…

I tak właśnie się stanie. Podczas uruchomienia benchmarku Linpack działał on na 81% swoich możliwości. Wciąż trwa testowanie i kiedy się zakończy, ostatecznie jego moc obliczeniowa będzie wynosiła przeszło 20 petaflopów, czyli przeszło 20 kwadrylionów operacji na sekundę.

Co było potrzebne, aby osiągnąć tak niewyobrażalną moc? Przede wszystkim 96 regałów typu „rack”, milion sześćset tysięcy rdzeni i 1,6 petabajta pamięci RAM (1638,4 terabajtów). Wszystko razem zajmuje 418 metrów kwadratowych. Za zbudowanie superkomputera odpowiada IBM, którego konstrukcje ponownie zaczęły pojawiać się w pierwszej dziesiątce. Jak podaje serwis Wired, jeszcze w listopadzie, kiedy to ostatni raz została opublikowana lista 500 najszybszych superkomputerów, w pierwszej dziesiątce nie było ani jednego IBM’a, teraz są już trzy. Nastąpił powrót potworów spod znaku BlueGene/Q. Obecny numer jeden nosi nazwę Sequoia. Super komputer przeszedł test w sześć tygodni po przywiezieniu ostatniej szafy, jak podał serwis Ars Technica, co jest niewątpliwie bardzo dobrym wynikiem.

Sequoia ma korzystny stosunek mocy obliczeniowej do pobieranej energii, pobiera jej prawie dwa razy mniej, niż K compuetr, który jest przecież o połowę mniej wydajny (7 890 kilowatów, zamiast 12 659). Co ciekawe, na tym możliwości rozbudowy się nie kończą. IBM twierdzi, że zbudowanie jeszcze wydajniejszego komputera nie stanowi większego problemu, wszystko kwestia kosztów. Obecna konstrukcja kosztowała przeszło 200 milinów dolarów, dodatkowo samo działanie komputera również nie jest tanie. Nie ma w tym wypadku danych dla Sequoii, w końcu dopiero został uruchomiony, ale w przypadku drugiego miejsca na liście roczny koszt działania to 10 milionów dolarów. Z tego powodu na razie po prostu nie ma chętnych do opłacenia budowy jeszcze szybszej jednostki.

Kolejną ciekawostką jest sieć optyczna wykorzystana do komunikacji pomiędzy węzłami superkomputera. Potrafi ona pracować z prędkością 40 Gbps. Ethernet służy jedynie do zarządzania pracą tego potwora.

Do czego zatem ma służyć nowy nabytek? Przede wszystkim do badań nad wydłużeniem okresu eksploatacji broni jądrowej bez uciekania się do faktycznych testów w postaci wybuchów.

Jesli chcecie poczytać więcej na temat superkomputerów, polecam dwa serwisy podlinkowane w tekście, Ars Technica i Wired. Natomiast zdjęcia pochodzą ze strony na temat Sequoii.