63

Mając iPada zdecydowałem się na telefon z Androidem – jak wybierałem smartfona

Od około pół roku jestem użytkownikiem tabletu, jednak jeszcze nigdy nie posiadałem smartfona. Powód takiego stanu rzeczy był dość prozaiczny, to co oferowali operatorzy rok temu w rozsądnych cenach nie było dla mnie interesujące, natomiast moje potrzeby nie uzasadniały wydatku znacznie większego niż tysiąc złotych. Od tego czasu zmienił się zarówno rynek telefonów, jak i moje potrzeby. Zdecydowałem […]

Od około pół roku jestem użytkownikiem tabletu, jednak jeszcze nigdy nie posiadałem smartfona. Powód takiego stanu rzeczy był dość prozaiczny, to co oferowali operatorzy rok temu w rozsądnych cenach nie było dla mnie interesujące, natomiast moje potrzeby nie uzasadniały wydatku znacznie większego niż tysiąc złotych. Od tego czasu zmienił się zarówno rynek telefonów, jak i moje potrzeby. Zdecydowałem się zakupić „inteligentny telefon” i zacząłem się zastanawiać, czy z okazji posiadania iPada, oraz pokaźnej liczby aplikacji zakupionych w App Store powinienem wybrać iPhone’a, czy zdecydować się jednak na urządzenie pracujące pod kontrolą systemu Android.

Czym kierowałem się podejmując decyzję?

Powiem szczerze, że dość długo się wahałem. Chociaż nie jestem fanem urządzeń spod znaku nagryzionego jabłka, to pozytywne doświadczenia z iOS, duża liczba zakupionych przeze mnie aplikacji uniwersalnych, czy typowo pod telefon (tego rodzaju programy można uruchomić na tablecie, ale zajmują jedynie część ekranu, mniej więcej odwzorowując wielkość wyświetlacza telefonu), oraz wizja spójnego ekosystemu, który będzie się synchronizował pomiędzy tabletem a telefonem kusiła, żeby wybrać iPhone’a. Ostatecznie zdecydowałem się jednak na telefon z Androidem i pokrótce opiszę dlaczego.

Niezależnie od tego, że App Store ma fantastyczną bazę aplikacji, które są kompatybilne między większością i-urządzeń, są pewne cechy, które w ekosystemie Apple mi się nie podobają. Pierwsza z nich, to konieczność używania iTunes do najprostszych czynności, chociażby wgrania muzyki, czy skopiowania dowolnego pliku na, czy z urządzenia. Słyszałem, że na Makach iTunes nie sprawia najmniejszych problemów i zdziwiłbym się, gdyby było inaczej, jednak moje doświadczenia z iTunes pod Windows zdecydowanie mnie zniechęciły. Program jest niestabilny, czasem zawiesza się, uniemożliwiając pobranie zakupionych przeze mnie dóbr elektronicznych, a ja zakupu Maka zdecydowanie nie planuję, nawet jeżeli zawsze będę używał iPada i jego następców.

Druga kwestia dotyczy braku możliwości rozszerzania pamięci zarówno w iPadach, jak i iPhone’ach. Nieważne jaki model wybiorę, za jakiś czas może okazać się, że miejsca mi brakuje (tym bardziej, że od większych rozdzielczości np. iPada 3 i być może iPhone’a 5 aplikacje „puchną”). Wtedy nie pozostaje nic innego jak kupić całkowicie nowe urządzenie. W związku z tym w przypadku iPada zdecydowałem się na model o największej pojemności, ale to niestety nie kalkuluje się zbytnio, szczególnie w przypadku telefonu. Różnica w cenie pomiędzy iPhone 4S 16 GB a 32 GB wynosi 500zł. To dużo, jak na dodatkowe 16 GB pamięci. Drugie tyle trzeba dopłacić za upgrade do 64 GB, czyli różnica między iPhone 4S 16 GB a 64 GB wynosi tysiąc złotych. Tymczasem do każdego telefonu obsługującego karty MicroSD mogę dokupić pamięć o pojemności 64 GB za 249zł. Mówimy tu o markowej karcie Sandisk o prędkości zapisu 30 MB/s. Przypominam również, że ta pamięć sumuje z wbudowana w telefon, który może mieć 16 lub 32 GB pojemności, co daje w sumie 80 lub 96 GB pamięci za dodatkowe dwieście pięćdziesiąt złotych. Tutaj sytuacja jest jasna, więcej szybkiej pamięci za 4 razy niższa cenę. Dodatkowo, nawet gdyby to okazało się za mało, kart można mieć kilka i w razie potrzeby je wymieniać.

Ostatnia kwestia dotyczy kabelka. Konieczność posiadania Applowskiego, zamiast standardowego microUSB, przelewa czarę goryczy i uniemożliwia, do spółki z iTunes, proste przekopiowanie plików z telefonu na komputer i odwrotnie. Niezależnie od tych raczej obiektywnych powodów, doszedł jeszcze jeden subiektywny, doszedłem do wniosku, że wole mieć dostęp zarówno do iOS i Androida, żeby móc testować aplikacje na obie platformy, niż ograniczać się do jednej z nich.

Pozostał wybór samego telefonu, bo przecież tutaj jest z czego wybierać. Po krótkim rozeznaniu ograniczyłem się do urządzeń Samsunga i porównywałem Nexusa, Note’a, S2 i jego następcę – S3. Przed premierą S3 najbardziej podobał mi się… Note. Sam się zdziwiłem, ale jego rozmiar przestał mi przeszkadzać, za to doceniłem jego możliwości, jednak postanowiłem zaczekać do premiery S3 i zobaczyć co on będzie miał do zaoferowania. Ostatecznie zdecydował przypadek i zbieg okoliczności. W tak zwanym międzyczasie żona stała się właścicielką SGS2, a ja natrafiłem w sieci na ofertę sprzedaży SGS2, prosto z dystrybucji Samsunga, a nie od operatora (ludzie często podpisując umowę u operatora biorą telefon w promocji, by potem sprzedać go na aukcji), a więc nie jest „brandowany”, za 1400zł. Tym sposobem nad teoretycznymi rozważaniami, który model jest najlepszy wygrała praktyczność i cena.

Ponieważ razem z żoną będziemy mieli identyczny model telefonu, będą pasowały wszystkie akcesoria, przede wszystkim dedykowany uchwyt samochodowy z wbudowaną ładowarką, oraz stacja dokująca. Oprócz tego, cena była zdecydowanie niższa, niż za inne modele, które rozważałem – podkreślam, że nie szukałem telefonu od operatora. S3 to bardzo fajny telefon, który mi się spodobał już na premierze. Może jego design nie powala, ale możliwości i funkcje są interesujące. Wygrał jednak rozsądek, plus-minus tysiąc złotych więcej za zmiany, które w dużej mierze nie przełożą się dla mnie na znacząco większe możliwości. O ile się orientuje, w sklepie Google Play nie ma aplikacji, które wymagałby do działania procesora 4 rdzeniowego, ja w każdym razie ich w tej chwili nie potrzebuję. Wolałem kupić SGS2 od ręki i najwyżej szybciej zmienić telefon na nowszy model, niż zacisnąć zęby, kupić najwyższy model w cenie dobrej klasy komputera, a później bać się nosić go w kieszeni.

 

Zaznaczam tutaj, że opłacalność jest rzeczą indywidualną. Być może, gdyby nie fakt, że żona również ma SGS2, że znalazłem atrakcyjna ofertę oraz gdybym akurat dysponował większą ilością wolnej gotówki zdecydowałbym się być może na S3, ewentualnie Note. Stało się inaczej, co nie zmienia faktu, że jestem ze swojego wyboru bardzo zadowolony :)

Porównanie iOS i Androdia – pierwsze wrażenia

Części różnic spodziewałem się od początku, dlatego między innymi zdecydowałem się na Androdia. Pierwsza z nich, to lepsza integracja z usługami Google – z oczywistych względów. To nie tak, że usług Google nie da się na iOS korzystać, wymaga to jednak doinstalowania kilku oficjalnych i kilku nieoficjalnych aplikacji, poza tym integracja w Androidzie idzie po prostu o krok dalej. Podoba mi się autoprzesyłanie fotografii na konto Google, gdzie mamy nielimitowane miejsce na obrazy do wielkości 2000×2000 pikseli. Jest też bezproblemowa obsługa Google Talk, która nie jest tym samym co czat w mobilnej appce Google+. Z tego co się orientuje, nie ma oficjalnej appki na iOS obsługującej Talka, są jakieś firm trzecich i nie budzą mojego zaufania. Podobnie wygląda sprawa nawigacji. Na tablecie mam niby Google Maps, ale jest to wersja mocno ograniczona. Nie ma wskazówek głosowych, które w trakcie jazdy są bardzo pomocne, nie ma dostępu do zapisanych w „Moich miejscach” tras, nie ma też możliwości pobrania fragmentu mapy, tak aby była dostępna w trybie off-line. Wszystko to znajdziemy na Androidzie. Również na nim, w wersji 4.0 ICS  możemy zainstalować przeglądarkę Chrome w wersji mobilnej, co oczywiście od razu zrobiłem, która automatycznie synchronizuje swoje zakładki z wersja dekstopową, a nawet pozwala podejrzeć otwarte na komputerze karty. Z Safari nie zamierzam korzystać na komputerze z Windows. Jeśli ktoś bardzo intensywnie korzysta z usług Google, Android powinien spisać się lepiej od iOS, a już na pewno wymaga to mniej szukania aplikacji, testowania i dochodzenia, czemu coś nie działa. Oczywiście to co dla użytkownika Google jest dużą zaletą, dla kogoś kto nie chce korzystać z Gmaila może być wadą, ale czy są jeszcze takie osoby? ;)

Druga kwestia to większa swoboda jaką daje Android. Pierwszy przykład dotyczy możliwości zmienienia klawiatury systemowej, którą wprowadzamy tekst czy to pisząc SMS-a, czy w dowolnej innej aplikacji. Autokorekta w iOS w przypadku języka polskiego pozostawia bardzo wiele do życzenia, delikatnie mówiąc. Po prostu bardzo mnie denerwuje. Sugeruje tylko jedno słowo i w połowie przypadków nie takie, jak chciałem napisać. Co więcej, jeśli nie kliknę krzyżyka anulującego autokorektę, zostanie wprowadzona automatycznie po wciśnięciu spacji, przecinka czy kropki. W moim telefonie mam domyślnie dwie klawiatury zainstalowane, Samsunga i Swype. Swype pozwala pisać nie tylko wciskając pojedyncze klawisze, ale również przesuwając palcem po ekranie, nie odrywając go. To co mnie szczególnie cieszy, znacznie trafniej przewiduje słowa, bardzo rzadko zdarza się, żebym chciał wpisać inne słowo, niż sugerowane, ale nawet jeśli coś takiego ma miejsce, mogę wybrać z listy słów wyświetlonej tuż nad klawiszami inne, w kolejności prawdopodobieństwa. To czyni pisanie znacznie szybszym i nie działa mi tak na nerwy. Do swobody zaliczam również łatwy dostęp do danych w telefonie i na karcie pamięci. Mogę kopiować pliki bez instalacji dodatkowego oprogramowania.

Jeśli chodzi o aplikację, sklep Play i bezpieczeństwo, to potrzebuję więcej czasu, żeby wyrobić sobie zdanie. W tej chwili mam telefon od tygodnia i jeszcze tak naprawdę nie miałem czasu porządnie się nim pobawić, do tej kwestii na pewno będę jeszcze wracał, mogę jednak podzielić się swoimi pierwszymi wrażeniami. Większość aplikacji których używam na iOS mogę znaleźć również na Androidzie, przynajmniej spośród tych, które używam najczęściej. Niedawno dołączył do nich Flipboard, chociaż na razie czekam na oficjalne wydanie. Aplikacje w sklepie Play często okazują się tańsze, lub posiadają darmowe wersje z reklamami, ale prawdę mówiąc reklamy mnie denerwują i zdecydowanie preferuję wersje płatne i bez reklam. Nie wiem czy to kwestia mojego charakteru, czy przyzwyczajenia z App Store, ale jak aplikacja jest na tyle dobra, że chce jej używać, nie widzę problemu, żeby za nią zapłacić. A skoro chcę ją używać, to wolę to robić bez reklam.

Jeśli chodzi o stabilność czy bezpieczeństwo, nie zauważyłem na razie żadnych problemów. Nigdy nic mi się nie zawiesiło, telefon mi się nie zrestartował. Wciąż na wcześnie, żeby mówić o takich kwestiach w sposób kategoryczny, być może brak problemów wynika z tego, że jak do tej pory instalowałem tylko to czego naprawdę potrzebuje i co już znam z iOS. Na razie nie spodziewam się, aby instalacja appki z dużą ilością pozytywnych komentarzy miała to zmienić. Czas pokaże, czy zmienię zdanie.

Podsumowując

Na razie jestem bardzo ze swojego wyboru zadowolony. Telefon spełnia moje oczekiwania, podobnie jak system. Gdybym ponownie miał wybierać i chciał mieć dostęp do dwóch ekosystemów, tego od Apple i tego od Google, uważam, że kombinacja telefon z Androidem i tablet z iOS jest optymalna i zdecydowanie lepsza niż sytuacja odwrotna. Android daje mi swobodę, jakiej potrzebuje na urządzeniu, które mam zawsze przy sobie, pozwala mi bez problemu łączyć się z usługami Google. Z drugiej strony iPad wydaje się wciąż bardziej dopracowany niż tablety pracujące na systemie spod znaku zielonego robota. Mam tu na myśli tablet w roli rozrywki i konsumpcji multimediów, a nie konkurencji dla laptopa, bo na razie nic nie jest mnie w stanie przekonać do rezygnacji z tradycyjnego komputera do pracy. App Store wydaje się również posiadać więcej dobrej jakości aplikacji na tablety. Mimo wszystko wiem już, że nie zdecydowanie się na iPhone’a było zdecydowanie trafnym posunięciem. Nie odczuwam abym stracił coś wyłamując się spod ekosystemu Apple. Wszystkie istotne dla mnie dane i tak synchronizują się albo za pomocą konta Google, albo za pomocą takich serwisów jak Dropbox, zyskałem za to na swobodzie.

Za jakiś czas wrócę do tematu i opisze swoje przemyślenia dotyczące porównania tych dwóch, jakże różnych systemów, po upływie dłuższego czasu. Być może zmienię zdanie na określone kwestie.

Na koniec proszę o powstrzymanie nadmiernej ilości emocji w komentarzach. Nie chcę wojny iOS vs Android. Mój przykład pokazuje, że można być użytkownikiem obu systemów i wyciągnąć z nich to co najlepsze. Podkreślam również oczywistą oczywistość, że artykuł odzwierciedla moje prywatne zdanie, do którego nikogo nie przymuszam. Zostawmy sobie nawzajem miejsce dla odmiennych opinii i potrzeb.

 

Źródła obrazów w kolejności od góry: [1], [2], [3], [4], [5], [6], [7], [8], [9].