22

Mailonosz.com – przekombinowane

Zdaję sobie sprawę, że pobudzanie potrzeb użytkowników czy też wręcz ich kreowanie to główne zadania „wymyślających startupy”. Bardzo często jednak, pomysły które twórców zachwycają są dla innych dość abstrakcyjne – dlatego warto zawsze konsultować swoje projekty ze znajomymi, kolegami a czasem nawet obcymi osobami. Przykładem na moim zdaniem nie trafiony pomysł jest nowy serwis mailonosz.com. […]

Zdaję sobie sprawę, że pobudzanie potrzeb użytkowników czy też wręcz ich kreowanie to główne zadania „wymyślających startupy”. Bardzo często jednak, pomysły które twórców zachwycają są dla innych dość abstrakcyjne – dlatego warto zawsze konsultować swoje projekty ze znajomymi, kolegami a czasem nawet obcymi osobami. Przykładem na moim zdaniem nie trafiony pomysł jest nowy serwis mailonosz.com.

Pomysł na biznes Mailonosz jest następujący:

Podaj nam adres e-mail osoby do której chcesz wysłać list, a otrzymasz numer, który umieścisz na kopercie i wyślesz do nas. Kiedy otrzymamy list, kontaktujemy się z osobą której e-mail podałeś(aś) i prosimy o podanie adresu w celu dostarczenia jej oczekującej przesyłki.

Abstrakcja tego pomysłu według mnie sięga kilku obszarów – po pierwsze nie podałbym adresu firmie która mówi, że ma dla mnie przesyłkę. Z całym też szacunkiem dla firmy, która tworzy ten biznes nie wysłał bym do nich listu kierowanego do innej osoby (wystarczy już, że raz ryzykuję oddając listy na poczcie). Na koniec – kiedy chcę wysłać list do kogoś nieznajomego proszę o adres, kiedy chcę „nieznajomemu zrobić niespodziankę” – takiej sytuacji nie mogę sobie przypomnieć.

Na stronie głównej napisane jest, że Mailonosz nie będzie przechowywał w swoich systemach adresów osób do których wysyłamy maile. Właściwie napisane, jest że będzie ale tylko jednorazowo. Co znaczy jednorazowo w przypadku nadania przesyłki? Może to być od kilku dni do tygodni lub miesięcy (tyle trwają reklamacje na poczcie). Zastanawiam się też czy prowadząc takiego rodzaju biznes nie jest konieczna ewidencja nadanych przesyłek w przypadku reklamacji od klienta. Przecież każdy konsument ma prawo do reklamacji i jak wtedy firma udowodni, że nadała przesyłkę?

Warto też zauważyć, że usługa nie jest darmowa (co skrzętnie pominięto na głównej stronie) – oprócz listu jaki przesyłam do mailonosz.com musimy jeszcze zapłacić górką 5 PLN.

Możliwe, że tego typu serwisy dedykowane są młodszemu pokoleniu i stąd też moje niezrozumienie – trudno jednak mi sobie wyobrazić młodych ludzi od dziecka przyzwyczajonych do komunikatorów internetowych i sms-ów jak wysyłają za 5 PLN list pocztą do nieznajomego.