42

Ma 19 lat i żyje z grania w Starcrafta

W grudniu skończył 19 lat, żyje z grania w Starcrafta II. Grzegorz „MaNa” Komincz jest profesjonalnym graczem, który po skończeniu nauki w szkole średniej, postanowił zrobić sobie przerwę w edukacji. Jak na razie nie żałuje swojej decyzji, bo z e-sportu czerpie wiele korzyści, nie tylko tych materialnych. W rozmowie reprezentant organizacji mousesports opowiada między innymi […]

W grudniu skończył 19 lat, żyje z grania w Starcrafta II. Grzegorz „MaNa” Komincz jest profesjonalnym graczem, który po skończeniu nauki w szkole średniej, postanowił zrobić sobie przerwę w edukacji. Jak na razie nie żałuje swojej decyzji, bo z e-sportu czerpie wiele korzyści, nie tylko tych materialnych.

W rozmowie reprezentant organizacji mousesports opowiada między innymi o roli profesjonalnego gracza, miejscach, w których rozpoznają go fani czy podejściu rodziców i kolegów do jego pasji.

Jak rówieśnicy reagują na Twoją pasję?

Większość, jeżeli nie wszyscy, moich znajomych akceptuje to, co robię. W mniejszym lub większym stopniu rozumieją na czym polega e-sport i na jakiej pozycji się w nim znajduję. Zazdroszczą, że mogę zwiedzić kawał świata, robiąc to, co lubię.

Znajdujesz czas na spotykanie się ze znajomymi  „poza e-sportowymi”?

Nie mam z tym problemu. Teraz, gdy wszyscy moi znajomi powyjeżdżali na studia do innych miast, spotykanie się razem stało się dużo trudniejsze.

Ile czasu dziennie wymaga od Ciebie zawód profesjonalnego gracza?

Tak jak w sporcie, im więcej treningu, tym lepszym się stajemy. Tak samo jest tutaj. Staram się balansować czas spędzony przy komputerze z „normalnym” życiem. Wszystko zależy od chęci danego dnia, nie mam ustalonej regułki, że gram X czasu dziennie. Jednego dnia poczuję się bardziej, a drugiego mniej na siłach, by trenować.

Masz ludzi od rozplanowywania treningów czy sam to wszystko ustalasz?

Kiedyś w mousesports panował tzw. „Internal practice” i w tygodniu mieliśmy do rozegrania bodajże 12 godzin między sobą. Nie pamiętam co się stało, ale ta regułka wymarła. Głównie jest tak, że sami sobie ustalamy godziny i ludzi do treningu.

Kiedy e-sport stał się dla Ciebie także pracą?

Odbieram to bardziej jako pasję, za którą dostaję wynagrodzenie. Chociaż myślę, że teraz nie pracując ani nie ucząc się, można to nazwać pracą. Wydaje mi się, że ten moment nastąpił, gdy cała drużyną jeszcze wtedy ESC z SC:BW przeszliśmy i podpisaliśmy kontrakty z mousesports, bodajże w 2010 roku. To wtedy zacząłem poważnie myśleć nad terminem „progamer”.

Po ukończeniu nauki w szkole średniej zdecydowałeś zrobić sobie przerwę w edukacji. Teraz, po czasie wiesz, że podjąłeś dobrą decyzję?

Nie wiem. Teraz mija dopiero czwarty miesiąc. Myślę, że takie wnioski będę mógł wyciągać dopiero w dalszej przyszłości. Do tej pory jestem z tego zadowolony, bo prawie wszystko idzie po mojej myśli i cenię wszystko, co obecnie mam.

Rodzice i brat Grześka podczas Intel Extreme Masters w Katowicach.

Rodzice i brat Grześka podczas Intel Extreme Masters w Katowicach.

A jak rodzice reagowali na Twoją pasję wcześniej i jak reagują z upływem czasu?

Od zawsze mnie wspierali. Wiadomo, że z czasem to wsparcie było większe, ale zawsze mogłem liczyć na nich. Nigdy nie mówili mi „Grzesiek, przestań, nie uda Ci się”, a wręcz przeciwnie. Zachęcali mnie, bym spróbował, że to akurat mi się może udać. Bardzo doceniam moich rodziców i dziękuję im za możliwość robienia tego, co lubię.

Oglądają streamy z turniejów, w których grasz?

Tak, przed każdym turniejem pytają się mnie lub brata, czy będzie stream, a jeżeli tak, to gdzie. Teraz, z tych większych eventów streamy znajdują samodzielnie na teamliquid lub netwars.

Rozumieją już Starcrafta na tyle, by wiedzieli, kiedy to Ty dominujesz w grze, a kiedy nie dajesz rady przeciwnikowi?

Patrzą jedynie na „cyferki”, czyli na limity moje i przeciwnika. Wiedzą, że ten, kto ma mniej jest w gorszej pozycji. Nie wiedzą jednak, w jakich sytuacjach te „cyferki” nie mają większego wpływu.

Urządzacie im z bratem lekcje o Starcrafcie, żeby właśnie bardziej zrozumieli, o co tak naprawdę chodzi?

Nie nazwałbym tego w jakikolwiek sposób lekcją. Często po prostu przy rodzinnym stole rozmawiamy z bratem o Starcrafcie i co się wydarzyło w grach. Na pewno z każdą obejrzaną grą wiedzą odrobinę więcej.

Wspomniałeś, że w barwach mousesports występujesz od 2010 roku. Otrzymujesz oferty od innych organizacji?

Tak, ale od samego początku, nie miałem żadnych większych problemów z mousesports, co czyni ich organizacją godną zaufania. Jeszcze za czasów SC:BW, MaX, manager sekcji Starcrafta byłego ESC i teraźniejszego mousesports, przygarnął mnie do drużyny jeszcze, gdy byłem niedoświadczonym małolatem, ale zobaczył we mnie potencjał. Teraz, w ramach podziękowań za te trzy udane lata i samo wzięcie mnie do sekcji Starcrafta podpisałem kontrakt na kolejny, czwarty rok z tą organizacją i odrzuciłem propozycje od innych drużyn. Chciałbym, aby mousesports wróciło na pozycję króla lig drużynowych i dominujących turnieje offline. Jestem im oraz naszym sponsorom wdzięczny za wsparcie, które od nich dostaje.

Czyli do końca 2013 roku inne organizacje nawet nie mają po co kontaktować się z Tobą?

Mogą się kontaktować, lecz jeżeli nie mają zamiaru mnie wkupić za ustaloną w kontrakcie kwotę przed ukończeniem kontraktu, to nie ma możliwości, bym zmienił barwy. Oferty musiałyby się różnic diametralnie. Teraz mousesports inwestuje we mnie, a ja bardzo chcę wspomóc zespół.

A zdarzały się propozycje od polskich gamingów czy jeszcze im brakuje do poziomu zagranicznych organizacji?

Nie było żadnych ofert od polskich gamingów. Nie mam nawet pojęcia, czy w Polsce istnieją na ten moment organizacje, które mogłyby rywalizować z tymi światowymi.

mana2

Znasz jakiś wymarzony gaming, w którego barwach chciałbyś zagrać?

Nie.

Ile czasu trzeba poświęcić, by zostać profesjonalnym graczem i móc na tym zarabiać?

Nie ma na to reguły. To tak samo gdybyś zapytał, ile czasu potrzeba, by zostać profesjonalnym piłkarzem lub golfistą. Nie wiem, czy każdy może zostać progamerem, nie każdy ma do tego predyspozycje, chęci lub wystarczającą ilość motywacji.

To w takim razie czym cechuje się profesjonalny gracz?

Nie mam na to konkretnej odpowiedzi. Myślę, że odpowiedź na to pytanie może być różna, w zależności od osoby, która odpowiada. Nie potrafię określić granicy, po której przekroczeniu magicznie stajemy się „profesjonalnym graczem”.

Jakie korzyści – poza materialnymi – czerpiesz z e-sportu?

Rywalizacja, myślę, że każdy facet kocha rywalizować na różne sposoby. Starcraft jest dla mnie jednym z nich. Podróże, dzięki e-sportowi byłem już na trzech kontynentach. Znajomości, mam przyjemność poznać ludzi, których, gdyby nie e-sport, w życiu najprawdopodobniej nie poznałbym. Wszystkie te aspekty połączone powodują, że kocham robić to co teraz i chciałbym to robić jak najdłużej.

W jakiej roli widziałbyś się, kiedy skończy się era Starcrafta II lub po prostu nie będziesz już w czołówce?

Gdy takie coś będzie bliskie nastąpienia, będę mieć już odpowiedź. Póki co, nie dopuszczam do siebie myśli, że nie będę w czołówce. Wierze w siebie i w swoje umiejętności. Będę się tam utrzymywać jak długo się tylko da.

Podjąłeś już decyzję, czy od października zaczynasz studia?

Jeszcze nie, póki co, nie widzę powodu do zmian.

A czym przekonałbyś innych rodziców, że gry to nie tylko zło, a daje nam także wiele korzyści, więc przy odpowiedniej kontroli ich dzieci mogą spędzać czas przed ulubionymi produkcjami?

Dzięki grom nauczyłem się języka angielskiego. Nie musiałem uczęszczać na dodatkowe lekcje. Jest mnóstwo rzeczy, których nauczyłem się poprzez grę w Starcrafta. Szybkie oraz trafne podejmowanie decyzji, taka umiejętność jest niesamowicie potrzebna w życiu. Poprawne spędzanie zarobionych surowców (pieniędzy). Zręczność, refleks i dużo więcej, których teraz nie potrafię przytoczyć. Uważam, że gry to nie tylko wciskanie klawiszy na klawiaturze. Dużo gier potrafi rozwinąć wiele umiejętności, kilka z nich wymieniłem. Mam nadzieję, że stereotypowe postrzeganie gier, jako zło zostanie zniwelowane w niedalekiej przyszłości.

Czujesz się jak e-sportowa gwiazda? Poza turniejami ludzie też Cię rozpoznają?

Nie czuję się jak gwiazda. Jestem zwyczajnym człowiekiem, tak jak inni. Też mam ręce i nogi. Zdarzało się parę razy, że gdzieś zostałem rozpoznany, czy to na ulicy czy w sklepie czy na lotnisku. Raz zdarzyła się taka sytuacja, gdzie podczas wycieczki szkolnej poszliśmy do Centrum Nauki Kopernika i jeden z pracowników mnie tam rozpoznał, gdy bawiłem się jakimś doświadczeniem^^.

Jak to jest, kiedy setki osób kibicują Ci z trybun, tak jak to było w Katowicach?

Niesamowite uczucie, bardzo mi szkoda tego turnieju. Zależało mi, by pokazać się tam z jak najlepszej strony. Jestem zawiedziony swoimi grami. Chciałbym, aby publiczność, tak wspaniała jak w Katowicach, była na każdym turnieju. Aż się cieplej na sercu robi

mana3

Mana po wygraniu Dreamhack Summer 2012.

Który z Twoich dotychczasowych sukcesów uważasz za najważniejszy?

Wygrana Dreamhack Summer 2012 i uczestnictwo w GSL. Zawsze chciałem i zastanawiałem się, jak to jest wygrać duży turniej i jak to jest grać w Korei. Do tej pory nie mogę uwierzyć, że udało mi się spełnić te dwa marzenia. Nie myślałem, że to przyjdzie tak szybko.

A jeszcze jakieś marzenia pozostały Ci do spełnienia?

Zagrać w koreańskiej prolidze. Chciałbym jeszcze, by inni widzieli we mnie idola. Staram się z dnia na dzień być lepszym graczem oraz lepszą osobą. To ważne, by nie zatracić własnej osobowości w tym całym zamieszaniu jaką jest „sława”.

W takim razie tego Ci życzę. Dzięki za rozmowę.

Dzięki wielkie.

FOT. Ewa „@mouzVeya” Nowak