46

Ludzie odchodzą od Apex Legends. Czyżby mieli dość gry Respawn Entertainment?

Nowy battle royale od twórców serii Titanfall zachwycił miliony na całym świecie. Mówiono nawet, że na rynku pojawił się "Fortnite killer", gdyż w pewnym momencie dzieło Respawn Entertainment było na ustach wszystkich. Próżno szukać tak udanego debiutu na rynku elektronicznej rozrywki. Apex Legends okazał się fenomenem, a popularność jaką zyskał zaskoczyła każdego, w tym także samego dewelopera. Nic jednak nie trwa wiecznie, a utrzymanie graczy przy swojej produkcji jest szalenie trudne. Nikogo zatem nie powinno dziwić, że omawiana gra musiała zwolnić tempo, bo nikt nie był gotów na tak spektakularny sukces. Bańka w końcu pękła, a teraz czas na pewną stabilizację. Pytanie tylko, czy gracze nie spisali tytułu na straty?

Dobra i częsta nowa zawartość to klucz do sukcesu

Patrząc na takie produkcje jak: Destiny 2, The Division 2, PUBG, Fortnite i Apex Legends dobitnie widać, jak ważnym i trudnym zadaniem jest utrzymanie użytkowników przy swojej produkcji. Nowe rzeczy, balans rozgrywki, poprawki, dodatki i tym podobne muszą się pojawiać nie tylko w odpowiednich odstępach czasu. Ważne jest także to, co sobą reprezentują. Jeżeli nowości ukazują się za rzadko, nie wnoszą do zabawy tego, czego oczekują fani lub są zbyt drogie, to liczba aktywnych osób na serwerach zacznie szybko maleć. Battle Royale, który jako pierwszy wywołał taki szum do dziś nie jest w stanie stanąć na nogi po tym, gdy konkurencja zadała mu potężny cios. PUBG z początku oferował powiew świeżości, którego szukali gracze.

Niestety, ilość błędów, brak ciekawej zawartości i duża ilość oszustów sprawiły, że oczy odbiorców tej produkcji skierowały się na inne tytuły. Destiny 2, choć według mnie było całkiem udane, nie było w stanie utrzymać przy sobie fanów. Pierwsze i drugie DLC okazały się klapą, a prawdziwy dodatek w postaci Forsaken tylko częściowo spełnił swoją rolę. Dziś myślimy bardziej o trzeciej odsłonie niż samej dwójce. Zupełnie inaczej wypadło The Division 2. Gra nie powtórzyła wpadki pierwszej odsłony i nawet teraz oferuje na tyle dużo ciekawych aktywności, że ludzie chętnie spędzają z nią czas. Do niedawna podobnie było z Apex Legends. Niestety, już tak nie jest.

Cena sukcesu

Jeszcze dwa miesiące temu tytuł Respawn Entertainment przyciągał ponad 300 tysięcy osób na platformie Twitch. Teraz z trudem udaje się dobić do 40 tysięcy. Dlaczego tak się stało? Przecież gra otrzymywała tyle pochwał. Ludzie rozpisywali się o niej na portalach społecznościowych, nagrywali materiały wideo i przede wszystkim, grali. Co zatem się stało, że wszystko nagle tak zwolniło? Powodów jest oczywiście wiele. Jednym z najważniejszych jest brak odpowiedniej zawartości. Choć deweloper dostarczył przepustkę sezonową, nową postać i kilka innych rzeczy, to dla osób przyzwyczajonych do gier-usług to było po prostu za mało.

Gdyby ukazała się nowa mapa, tryb solo lub coś jeszcze innego, ale równie atrakcyjnego to zapewne Apex nadal królowałby na salonach. Niestety, twórcy nie byli przygotowani na taką popularność. Na jaw wyszły błędy, problemy w zabezpieczeniach i jeszcze inne rzeczy. Z dnia na dzień nie da się zapanować nad chaosem i dostarczać tego, czego oczekują fani. Dlatego też studio Respawn musiało zwolnić tempo. Skupili się na łataniu swojej gry, rozpoczęli walkę z oszustami i zapewne stworzyli również nowy plan rozwoju. To rzecz jasna wymaga czasu i stawiam, że za kilka miesięcy Apex Legends stanie się jeszcze lepszy, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość. Czy można było tego uniknąć?

Gdyby Polak wiedział, że się przewróci…

Fortnite nadal pozostaje niekwestionowanym liderem na rynku. Nie oznacza to jednak, że ten stan się utrzyma. Do sieci trafiły informacje o ciężkich warunkach pracy w Epic Games. Mnóstwo ludzi musi pracować dziesiątki godzin z czego wiele z nich ponad swoje możliwości, aby wspomniany battle royale utrzymał się na pierwszym miejscu. Cena sukcesu jest wysoka i możliwe, że w Respawn Entertainment nie chciano iść tą samą drogą. Apex Legends był projektowany w tajemnicy przed światem publicznym. Praktycznie do samej premiery udało się chronić tę produkcję. Kiedy jednak ta została udostępniona, ludzie rzucili się na nią niczym wygłodniałe wilki. Powiew świeżości, który zaoferowała ta gra był graczom potrzebny.

Nawet Epic docenił tego FPS-a. Deweloper chwalił się wynikami, podobnie jak wydawca, Electronic Arts. Po klapie, którą był Anthem i średnio udanym żywocie Battlefield 5, Apex był jak wybawienie. Taka szóstka w LOTTO, która pojawiła się praktycznie znikąd. Wszyscy cieszyli się chwilą, choć wiadomo było, że pierwszy zachwyt w końcu minie, a sama gra będzie musiała być odpowiednio rozwijana. Respawn nawet odłożył na dalszy plan tworzenie kolejnego Titanfall. Tylko po to, aby ich battle royale miał dobre wsparcie. Mocno liczę, że takie uda się zapewnić. Choć zdaję sobie sprawę, że szybko to nie nastąpi.

Czy Apex Legends wróci do łask?

Trudno odpowiedzieć na to pytanie. Wszystko zależy od tego, jaki plan opracował deweloper. Jeżeli uda mu się dostarczyć wszystko to, o co prosili fani i będzie to na równie wysokim poziomie, co zaprezentowano po premierze, to jest spora szansa, aby ziścił się taki scenariusz. Na pewno nie będzie do proste. Przepustka sezonowa będzie musiała być czymś więcej, niż teraz. Nowa mapa, kolejne Legendy i jakiś odmienny tryb. To na początek powinno wystarczyć. Tylko, czy Respawn dowiezie coś takiego, a nawet jeżeli, czy są w stanie później dodawać kolejne rzeczy?

Jeżeli ktoś chce walczyć z Fortnite, to trzeba mieć jakiś dobry i długofalowy plan. Akcje typu Avengers u Epica to świetny pomysł, który przyciąga graczy jak magnes. Potrzeba więcej takich crossoverów lub pomysłów podobnego kalibru, aby mieć w ogóle jakieś szanse w takim pojedynku. Chciałbym, żeby Apex Legends miał taką siłę przebicia. Może kiedyś będzie ją miał. Obecnie jest tylko lekko zmienioną grą, którą dostaliśmy na premierę. To niestety o wiele za mało, aby utrzymać społeczność. Czekam więc na kolejny ruch Respawn Entertainment, oby nie wykonali go za późno.